Chcecie, żeby KNF bez zgody sądu miał prawo zamykać strony www.
Krytyka rządowego projektu ustawy o kryptoaktywach za nadregulację i brak sądowej kontroli.
Pełna wypowiedź
12 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2363). 5. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o kryptoaktywach (druk nr 2530). 6. Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2528). 7. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2529). Poseł Sławomir Mentzen: Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Bitcoin powstał w roku 2009. Pierwszy raz stał się popularny w Polsce w roku 2013, czyli 13 lat temu. Przez te 13 lat rządy ani PiS-u, ani Platformy - chodzi o jeszcze wcześniejsze rządy Platformy - nie interesowały się bezpieczeństwem klientów giełd kryptowalut. Nie poświęciliście minuty na zastanowienie się, czy przypadkiem nie wypada uregulować tego rynku. Mieliście na to 13 lat. Teraz, od paru miesięcy słyszę, jak wam na sercu leży bezpieczeństwo klientów giełd kryptowalut i że trzeba bardzo szybko uchwalić ustawę, bardzo złą ustawę, bo trzeba chronić klientów. Gdzie byliście przez 13 lat? Przez te 13 lat jedyne zmiany w prawie, jakie robiliście, to opodatkowanie kryptowalut oraz przepisy AML-owe, po to żeby było wiadomo, ile kto ma kryptowalut. Chodzi o to, ile kto kupuje kryptowalut i za ile je sprzedaje. To jedyna rzecz, która was interesowała przez 13 lat. A teraz, od kilku miesięcy słyszę, jak wam na sercu leżą kryptowaluty, o których się pewnie dowiedzieliście jesienią 2025 r. W tym czasie, przez te 13 lat branża apelowała o to, żeby ją uregulować. Przedstawiciele branży zgłaszali się do rządu Mateusza Morawieckiego, mówiąc: uregulujcie nas, wprowadźcie jakieś standardy. Dawali nawet swoje propozycje, po to żeby nie było takiego dzikiego zachodu. Bo branża wiedziała, że prędzej czy później wasze oko Saurona na tę branżę spojrzy, i chciała to uregulować dobrze, a nie tak jak wy to w tym momencie próbujecie zrobić. Niestety rząd Mateusza Morawieckiego również nie był zainteresowany bezpieczeństwem giełd, był tylko zainteresowany tym, żeby pobierać podatki od klientów giełd kryptowalut. W tym czasie rząd razem z KNF-em robili wszystko, co mogli, żeby tępić tę branżę, wyrzucić ją z Polski. Nie dość, że KNF wpisywał na listę ostrzeżeń praktycznie każdego, kto się kryptowalutami zajmował, to jeszcze wprowadził taką politykę, że banki z automatu zamykały rachunki bankowe wszystkim firmom kryptowalutowym oraz indywidualnym klientom. Jak ktoś chciał zajmować się kryptowalutami, nawet operować w Polsce, musiał mieć konto bankowe w zagranicznym banku. Międzynarodowe firmy operujące w Polsce płaciły tu podatki z kont za granicą, ponieważ KNF doprowadził do tego, że w Polsce nie można było mieć rachunku bankowego. Tak przez te kilkanaście lat zajmowaliście się bezpieczeństwem tej branży i tym, żeby klientom było dobrze i żeby mogli czuć się bezpiecznie. Ci klienci musieli przelewać pieniądze za granicą, bo nie mogli ich wpłacić na konto bankowe w Polsce w wyniku waszej polityki, a teraz, po 13 latach, debatujemy o tym, bo wam nagle zaczęło zależeć. To też nie jest prawdą, wam dalej nie zależy. Jedynym powodem, dla którego w tym momencie rozmawiamy o kryptowalutach, jest to, że tematem zajęła się wreszcie Unia Europejska, która w 2023 r. wypuściła rozporządzenie MiCA, które zaczęło obowiązywać od końca 2024 r. Do końca 2024 r. mieliście czas na to, żeby wdrożyć to rozporządzenie do polskiego porządku prawnego, czego oczywiście nie zrobiliście. Mamy teraz połowę 2026 r. i w panice mówicie, że mamy dziki zachód, że trzeba wprowadzić tę bardzo złą ustawę rządową, żeby wreszcie chronić klientów. (Poseł Sławomir Nitras: Czemu jest zła?) O tym jeszcze będę mówił. Problem jest taki, że nie mamy żadnego dzikiego zachodu. Branża krypto jest w Polsce uregulowana rozporządzeniem MiCA. Jedyne, co wy mieliście zrobić, to były trzy rzeczy: pierwsza - wskazać regulatora, czyli KNF, druga - ustalić wysokość opłat i trzecia - ustalić poziom kar. Były do zrobienia trzy rzeczy. W naszym projekcie ustawy, wszystko po autopoprawkach, zajmuje to 14 stron. Mamy kraje unijne, które zmieściły się w kilku stronach. Nam wyszło 14 stron, a wam - ponad 100. To co jest na tych pozostałych ponad 100 stronach? Jest bełkot. Jest masa nadregulacji, jest masa dodatkowych wymagań, których Unia Europejska nie wymaga, a wy się uparliście, że to koniecznie musi być. A rozporządzenie MiCA samo w sobie już jest bardzo restrykcyjne. Przypominam, że ono reguluje tę branżę. Wy nie decydujecie, w jaki sposób branża krypto ma być uregulowana w Polsce, tylko kto ją będzie nadzorował, jakie będą opłaty i jakie będą kary. Zasady działania tej branży reguluje rozporządzenie unijne MiCA, a ono jest na tyle restrykcyjne, że zarówno Azja, jak i Stany Zjednoczone mają to na dużo lepszym poziomie. Branża krypto w Europie jest bardzo uregulowana, a wy chcieliście jeszcze bardziej. Nie chcę wchodzić w te wszystkie szczegóły - będę mówił o swojej ustawie, nie o waszej ustawie - co się znajduje na tych 80 stronach, ale jedna rzecz jest szczególnie skandaliczna. Chodzi o zamykanie stron internetowych bez zgody sądu. Nie rozumiem, czemu się tak na to uparliście. Przecież jeżeli się giełdzie kryptowalut zamknie stronę internetową, to oznacza zniszczenie tej firmy. Ona już się nie podniesie. Klienci tej firmy nie będą mieli kontaktu ze swoimi środkami. Nie będą mogli nawet reklamacji wysłać, bo strona internetowa się wyłączy. A wy chcecie, żeby KNF bez zgody sądu miał prawo, żeby praktycznie losowo, bo tak wygląda praktyka działania tej instytucji, zamykał ludziom strony www bez kontroli sądowej. Nie rozumiem, czemu się uparliście na to, żeby nie było tej kontroli sądowej. Do tego bardzo wysoki poziom kar, bardzo wysoki poziom opłat. Wszystko zmierzało do tego, żeby wywołać efekt mrożący, żeby tej branży w Polsce po prostu nie było. Chodzi o to, żeby nie było kogo nadzorować, żeby wszystkie firmy, które jeszcze nie wyniosły się za granicę, w tym momencie wyniosły się za granicę, i taki niestety jest efekt waszego działania. Przez to, przez KNF polscy klienci są zmuszeni do korzystania z usług firm zagranicznych takich jak Zonda. Działalność KNF-u najpierw wyrzuciła Zondę z Polski, co pozbawiło KNF możliwości jej nadzorowania, a potem ci sami ludzie, którzy za to odpowiadają, powiedzieli: o, jak źle się stało, że Polacy korzystali z usług firmy zagranicznej. Nie mogli korzystać z usług firmy polskiej, bo wszystkie polskie wyrzuciliście za granicę. Dlatego weto prezydenta było słuszne. To była jedyna metoda umożliwiająca jeszcze próbę ratowania tej branży, sprawienie, żeby ktokolwiek w Polsce ubiegał się o licencję, żeby wreszcie powstały w Polsce jakieś firmy, które KNF będzie mógł nadzorować po to, żeby zwiększyć bezpieczeństwo klientów tych giełd. Taki był zamysł. Niestety w waszym wykonaniu to się nie udało. Skupiliście się na Zondzie, czyli firmie z Estonii, nadzorowanej przez estońskiego regulatora. Skupiliście się na Zondzie oraz tych wszystkich ruskich wpływach dopiero po wecie prezydenta Karola Nawrockiego. Doskonale pamiętam pierwszą debatę, to był chyba wrzesień 2025 r., o kryptowalutach, w trakcie której posłowie Koalicji Obywatelskiej kompromitowali się swoją nieznajomością rzeczy, niezrozumieniem tej technologii, nieznajomością terminologii. Pośmialiśmy się z tych, cytuję, stabletcoinów, blackchainów, natomiast nie było wtedy żadnej ruskiej mafii, żadnych ruskich wpływów, żadnych ruskich dywersantów. Śmialiśmy się ze stabletcoinów. Dopiero wtedy Donald Tusk poczuł swoje polityczne złoto. Zrobił tajne posiedzenie Sejmu i próbował przekonać wszystkich, że kryptowaluty to tak naprawdę ruska mafia i nic więcej. Zaczęliście alarmować, że to przez brak ustawy spółka w Estonii padła, że gdyby taka ustawa istniała, to ta spółka nie mogłaby działać, co oczywiście również było nieprawdą. Skoro wiedzieliście już od wielu miesięcy, jak rozumiem, że za Zondą stoi ruska mafia, to mam pytanie: Jeżeli Zonda została przejęta przez ruską mafię, to dlaczego minister Kierwiński nie wpisał Zondy na listę sankcyjną zgodnie z ustawą z 2022 r.? Miał taki obowiązek. Jeżeli Zonda została kupiona przez Rosjan, to dlaczego nie znalazła się na liście sankcyjnej? Teraz atakujecie prawicowe media i inne organizacje za to, że współpracowały z Zondą w zeszłym roku. A czemu miałyby nie współpracować, skoro rząd ich nie ostrzegł? Mogliście wpisać Zondę na listę sankcyjną. Nikt by wtedy z tą firmą nie współpracował. Nie zrobiliście tego, sami zawaliliście tę sprawę, a teraz zrzucacie to na innych. Zamiast tego Ministerstwo Cyfryzacji w styczniu tego roku nawet udostępniło Zondzie dostęp do rejestru dowodów osobistych. To była wasza reakcja na działalność Zondy. Żeby uzmysłowić, jaki cyrk robi Donald Tusk, a za nim cała Koalicja Obywatelska, cofnę się do wydarzenia z 17 kwietnia 2025 r.
