Przychodzę zaoferować wam pokój - pokój w domowej wojnie kryptowalutowej, w której pogrążył się nasz kraj już ponad rok temu.
Adam Gomoła apeluje o zakończenie politycznych gier i uchwalenie ustaw o kryptoaktywach.
Pełna wypowiedź
10 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2363). 5. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o kryptoaktywach (druk nr 2530). 6. Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2528). 7. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów (druk nr 2529). Poseł Adam Gomoła: Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Przychodzę zaoferować wam pokój - pokój w domowej wojnie kryptowalutowej, w której pogrążył się nasz kraj już ponad rok temu. Ogień tej wojny zniszczył doszczętnie branżę innowacji finansowych na tym rynku, która mogła stać się motorem napędowym gospodarki. Dziś ten segment jest spaloną ziemią, jak to na wojnie bywa. I jak to na wojnie bywa, wszystkie oczy patrzą na zmiany na liniach frontu: kto wygrywa batalię, kto wygrywa kampanię, kto wygrywa wojnę. Natomiast wszyscy tracimy z oczu to, że na wojnie przede wszystkim najbardziej tracą, że wojnę najbardziej odczuwają ludzie. Jest już przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy takich osób, które straciło kilkaset milionów złotych. Są też pozostałe 3 mln osób, które dzisiaj są aktywnymi inwestorami na rynku kryptoaktywów i które mają nadzieję, że wreszcie wyjdziemy z tego polaryzacyjnego bagna i uchwalimy przepisy, które z jednej strony dają realną ochronę, ale z drugiej - wreszcie pozwalają na legalne zakładanie działalności w obszarze rynku kryptoaktywów w Polsce. Jak znaleźliśmy się w tym miejscu? Nie jest to nasz krajowy wymysł, żeby uregulować ten rynek, a szkoda. Musiała zrobić to za nas Unia Europejska rozporządzeniem MiCA. Załatwiła za nas praktycznie wszystkie kwestie, wymyślając zasady, na jakich podmioty mają operować na tym rynku. To, czego wymaga od krajów członkowskich, takich jak Polska, to żeby wskazać palcem organ nadzoru, który będzie ten nadzór nad licencjonowanymi w danym kraju podmiotami sprawował. No i co? I jest grudzień roku 2023, kiedy większość krajów już albo jakiś projekt ustawy ma, albo ma gotowe przepisy, albo chociaż w swoich ustawach podatkowych jakoś istnienie kryptowalut sankcjonowała. A Polska to jedyny kraj, w którym - jak weszliśmy do rządu koalicji 15 października - nie znaleźliśmy choćby śladu zainteresowania naszych poprzedników tym rynkiem. Byliśmy jedyni oprócz Bułgarii w takiej sytuacji w całej Unii Europejskiej. Tyle tylko, że Bułgaria miała trzy szczęścia w tym nieszczęściu: nie miała PiS-u, nie miała Konfederacji i nie miała tak skutecznych lobbystów. Proces, w ramach którego rząd koalicji 15 października zaczął pracę nad tym projektem, zbiegł się w czasie z kampanią prezydencką. I wtedy też doszło do bardzo ciekawych i niejasnych zdarzeń, takich jak to, że prezes największej telewizji informacyjnej, tożsamościowo, który, jakkolwiek na to spojrzeć, jedzie do Monako i odpoczywa tam na koszt prezesa Zondacrypto Krala, który opłaca mu rachunki na kilkaset tysięcy złotych. Potem deklaracja pana, jeszcze wtedy - kandydata, obecnie - prezydenta, Karola Nawrockiego, który obiecał, że będzie zajmował się tym rynkiem kryptoaktywów. Tu obecny pan Sławomir Mentzen poprosił pana Karola Nawrockiego, żeby spotkał się z przedstawicielami branży kryptoaktywów. Pan prezydent to obiecał. Natomiast pan minister Bogucki twierdzi, że do takiego spotkania nigdy nie doszło. Może zatem panowie sobie to dzisiaj wyjaśnicie. A potem ustawa weszła do Sejmu, została skierowana w czerwcu ub.r. I od tego czasu mieliśmy szereg bardzo dobrych, merytorycznych spotkań. Mogliśmy spokojnie robić to, co robimy dzisiaj, a czego tutaj nie powinniśmy robić, czyli de facto chodzi o to, że rozmawiamy o czterech różnych projektach, które zawierają kosmetyczne zmiany, może z wyjątkiem projektu Konfederacji, który faktycznie jest diametralnie inny. Projekty te powinny być przedmiotem dyskusji specjalistów i ekspertów w tej bardzo wąskiej i, jakkolwiek na to spojrzeć, zaawansowanej dziedzinie. Chodzi tu też o dyskusje na posiedzeniach podkomisji czy zespołu parlamentarnego, którego działalność miałem przyjemność inicjować także jeszcze w lecie ubiegłego roku, czy na kilku posiedzeniach Komisji Finansów Publicznych. Spędziliśmy nad tą ustawą, nad tymi przepisami kilkadziesiąt godzin tylko tu, w Sejmie. Nie liczę tu konsultacji, które prowadziło jeszcze Ministerstwo Finansów wcześniej, też bardzo długo rozmawiając z branżą na ten temat. I w tym czasie udało się wspólnie przeprocedować naprawdę wiele dobrych poprawek do tego projektu. Poprawka, z której chyba osobiście jestem najbardziej dumny, to ta, która zmieniała możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodu wartości emisji tokenów. Oznacza to, że po prostu te podmioty, które będą się parały emisją tokenów - uważam, że dzisiaj jest to chyba jedną z najbardziej zapomnianych, ale najbardziej cennych dziedzin, o których rozmawiamy - będą mogły płacić podatek dopiero w momencie, kiedy znajdą kupca na te wyemitowane tokeny, a nie w momencie, kiedy je wyemitują. Tych poprawek było naprawdę całkiem sporo, potem w sumie chyba ponad 100. Więc dało się, kiedy się chciało. Natomiast nie wszystkim się chciało. Niektórzy obudzili się dopiero, jak podstawa była już gotowa, i wtedy zaczęli zgłaszać wiele różnych zastrzeżeń - mniej lub bardziej mądrych, więcej było tych pierwszych. I to wszystko działo się w momencie, kiedy byliśmy już ostatnim krajem Unii Europejskiej, który wciąż tych przepisów wprowadzających rozporządzenie MiCA do Polski nie przyjął. Przeszła ustawa, w moim odczuciu bardzo dobra, i trafiła do prezydenta. Pojawiło się weto. I wtedy właśnie, jeszcze w grudniu ub.r., złożyliśmy projekt Polski 2050. Mamy maj. Bardzo się cieszę, że doczekaliśmy tego momentu, że jednak znalazła się ona na sali plenarnej, że może się odbyć jej pierwsze czytanie, że możemy zrobić to, co powinniśmy jako posłowie móc zrobić, czyli pracować nad projektami ustaw, które tutaj składamy. Mam nadzieję, że wyczekane lepiej smakuje. Ta ustawa oczywiście bazuje w 99,9% na tych dobrych przepisach, które są zawarte w ustawie rządowej. Mam także wrażenie, że ona zawiera te rzeczy, na których chyba nam wszystkim powinno wspólnie zależeć, które mają zachęcać te firmy, które już wyniosły się tak naprawdę z Polski i jeszcze długo nie wrócą, do tego, żeby się w Polsce licencjonować, żeby były objęte nadzorem polskiego KNF-u, żeby tutaj płacić podatki i żeby raportować bezpośrednio o wszystkim, co się dzieje, polskim organom nadzoru. Chodzi o to, żeby polscy inwestorzy czuli się jak najbardziej bezpieczni, żeby polska gospodarka czerpała korzyści z zatrudnienia, z podatków i z tych wszystkich depozytów, o których zapominamy, a które są chyba z jednym z największych motorów napędowych gospodarki, giełdy, bo jest to, jak by nie patrzeć, po części pochodna rynku giełdowego. W naszej ustawie, ustawie klubu Polska 2050, oczywiście zawieramy te przepisy ustawy rządowej. Nie będę ich wszystkich przytaczał, bo tak jak powiedziałem, spędziliśmy nad tym już kilkadziesiąt godzin. Powiem tylko o tych rzeczach, które zmieniamy w tej ustawie. Pierwszą rzeczą, najważniejszą, którą zmieniamy, jest rzecz, którą już wprowadziliśmy do drugiego projektu ustawy rządowej, czyli pięciokrotne obniżenie maksymalnych opłat dla podmiotów licencjonowanych w Polsce za nadzór nad emisją tokenów. Tak jak powiedziałem, emisja tokenów, szczególnie tych, o których mówi rozporządzenie MiCA, czyli ART i EMT, opartych na aktywach lub będących po prostu cyfrową wersją waluty, jest dzisiaj, patrząc za ocean, w stronę Stanów Zjednoczonych, najbardziej obiecującym segmentem. Nie chodzi o spekulacyjne bitcoiny, Ethereum czy jakikolwiek inny rodzaj tokenów utility, jak się zwykło je nazywać w branży, tylko o instrumenty płatności przyszłości, które pozwalają w zupełnie innowacyjny sposób zarządzać własnością i płatnościami. I to już się dzieje. W Stanach Zjednoczonych wartość rynku stablecoinów, bo o nich mówimy, wynosi ponad 250 mld dolarów, a niektórzy mówią, że już ponad 300 mld dolarów. W każdym razie to jest więcej niż cały polski budżet roczny razem wzięty. Chodzi o to, byśmy sobie to uświadomili. Komisja Nadzoru Finansowego publikowała we wrześniu prognozowane opłaty, procent od zobowiązań finansowych. Zaprogramowała je, przewidziała je na poziomie 0,05%, a w ustawie rządowej, także tej, którą dzisiaj mamy, jest zawarte 0,5%, czyli dziesięciokrotnie więcej. W zależności od aktualnych stóp procentowych to może być kwota rzędu nawet 20%, 30%, może 40% przychodów, które te firmy emitujące tokeny realnie generują. Skoro i tak ma być, i o tym mówi sam KNF, prawie dziesięciokrotnie mniej, to po co mamy te podmioty straszyć tak wysokimi stawkami? I to proponujemy zmienić w ustawie o rynku kryptoaktywów zaprezentowanej przez Polskę 2050. Druga zmiana dotyczy kwestii usunięcia z niej przepisów nadregulacyjnych. Tak dużo się mówiło przecież o nadregulacji, o tym, co tak boli w tym projekcie. Jak przyszło co do czego, żeby się zastanowić, co tam faktycznie jest nadregulacją, to tylko te przepisy o kantorach internetowych, tzw. lex cinkciarz, jawią się jako taka nadregulacja. Żeby była jasność, te przepisy są potrzebne, natomiast uważamy, że one powinny znaleźć się w osobnej ustawie. Możemy zadeklarować, że jako klub Polska 2050 od razu po przyjęciu tej ustawy złożymy osobny projekt dotyczący przepisów dotyczących lex cinkciarz. Ale nie czyńmy tej kwestii zakładnikiem ustawy o rynku kryptoaktywów, której ta materia nie dotyczy. Tych przepisów w ustawie Polski 2050 nie ma. Zawarliśmy także w odpowiedzi na oczekiwania Pałacu Prezydenckiego, ale także branży, dodatkowe warunki, które musi spełnić Komisja Nadzoru Finansowego, zanim zdecyduje się na użycie znajdującej się jej arsenale, można powiedzieć, takiej broni atomowej w postaci blokady rachunków lub też blokady domen internetowych. Chodzi o to, żeby firmy, które i tak już wydają krocie na licencjonowanie się, muszą przy tym spełniać ogrom różnego rodzaju wymogów, nie miały poczucia, że mimo tego bardzo trudnego procesu licencjonowania się ciągle muszą liczyć się z tym, że pierwszym krokiem, który KNF wobec nich podejmie, będzie blokada rachunków czy blokada domeny, co de facto blokuje możliwość prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej. Te trzy zmiany zawarliśmy w ustawie Polski 2050. Natomiast chcę też powiedzieć jasno, że to fakt, że sprowadziliśmy dyskusję nad tymi projektami, nad ustawą o rynku kryptoaktywów do naprawdę bardzo niskiego poziomu. Uważam, że jesteśmy temu winni jako cała klasa polityczna. Niestety mam wrażenie, że na tej wojnie domowej o kryptowaluty, którą mamy dzisiaj w Polsce, jak w każdej wojnie domowej, korzysta i bogaci się chaos. A na chaosie bogacą się ci, którzy chcą działać nieuczciwie, taka bandyterka i ludzie, którzy parają się przestępstwami, jak pan prezes Kral. Jakim przestępstwem i jednym wielkim oszustwem okazała się być Zondacrypto? I aż szkoda, że tak wiele osób i tak wiele podmiotów związanych bezpośrednio z polską prawicą legitymizowało to, co działo się w Zondacrypto, legitymizowało na wielu poziomach. I już nawet nie będę znęcał się specjalnie, bo przecież chodzi chyba o Polskę i dobre stanowienie prawa. Ale faktem jest, że Zondacrypto reklamowała się przede wszystkim na wydarzeniach związanych politycznie z prawicą, w prawicowych telewizjach, gdzie zostawiła blisko 40 mln zł w ramach umów sponsoringowych. Prawdopodobnie większość tych pieniędzy jest pochodną tych oszustw, których dopuszczała się na rynku, działając przy zupełnej bierności polskiego państwa przez lata. To przecież sprawia, że tak naprawdę dzisiaj możemy przypuszczać, że skoro tam się reklamowali, skoro tam szukali ofiar swojego oszustwa, to dzisiaj w większości poszkodowanymi afery Zondacrypto są wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, wyborcy Konfederacji, wyborcy Karola Nawrockiego. To oni dzisiaj stracili swoje pieniądze, bo to do nich trafiały te wszystkie reklamy. I czy państwu po prostu nie jest wstyd? Mam nadzieję, że ta ustawa jest dzisiaj tak naprawdę polem do znalezienia kompromisu, wreszcie do znalezienia konsensusu w tej sprawie. Nie chcę już więcej uprawiać polityki historycznej, odsądzać kogoś od czci i wiary. Nie chcę tej nawalanki politycznej, chcę załatwić sprawę. Chcemy jako Polska 2050 załatwić sprawę dla milionów Polek i Polaków. Jesteśmy gotowi usiąść do stołu z każdym, byleby tylko wreszcie doprowadzić do konsensusu. Takie jest stanowisko Polski 2050. I chcę też państwu zadeklarować, że jakkolwiek wiemy, kto jest winny tej wojny domowej, to dzisiaj mamy wrażenie, że obie strony sporu politycznego już nie pamiętają, o co tak naprawdę ta wojna jest. Dlatego nie pozwolimy także, aby topornie, po raz kolejny w ten sam sposób tylko wzbudzano polityczną awanturę, nie rozwiązywano sprawy, dalej trzymano się tej zaciętej płyty, którą wydają się dzisiaj
- konfrontacyjny28 kwietnia 2026 · pos. 56
„Do PiS-u i Konfederacji popłynęło kilkaset tysięcy złotych od Zondakrypto, a Polkom i Polakom popłynęło kilkaset milionów złotych ich oszczędności.”
Poseł Adam Gomoła oskarża PiS i Konfederację o przyjęcie pieniędzy z afery Zondakrypto.
- konfrontacyjny12 maja 2026 · pos. 57
„Jak można po czymś takim, czego doświadczyliśmy ze strony Zondacrypto, okrajać KNF z 3/4 narzędzi, jakie ma?”
Gomoła: Propozycje innych ograniczają KNF, trzeba przyjąć projekt Polski 2050.
- emocjonalny
