Występuję jako poseł, nauczyciel, dyrektor i inspektor organu prowadzącego. Wiem, jak wygląda wdrażanie systemu w szkole, ale nie z ministerialnej prezentacji, lecz od strony praktyka. Nie kwestionuję idei publicznego eDziennika, natomiast kwestionuję sposób przygotowania tej ustawy. Na posiedzeniu komisji MEN wielokrotnie przekonywało, że przyjmujemy tylko pilotaż. To nieprawda, projekt nie ogranicza się do przepisów pilotażowych. Wprowadza eDziennik do Prawa oświatowego i z góry wyznacza 1 września 2027 r. jako termin udostępnienia go wszystkim zainteresowanym szkołom. Nie określa jednak, jaki wynik musi osiągnąć pilotaż ani warunków, po których niespełnieniu udostępnienie zostanie wstrzymane. Pilotaż będzie trwał cały rok szkolny, więc dlaczego jego rezultat nie warunkuje dalszej decyzji? To elementarna logika procesu testowania. Już teraz jest za późno na uruchomienie pilotażu od 1 września 2026 r., co przyznaje również strona rządowa, więc pilotaż nie będzie trwał cały rok szkolny i pominie jeden z kluczowych momentów: rozpoczęcie roku i ciągłe zmiany danych oraz większą ilość ich przesyłu. MEN mówi również o systemie bezpłatnym. Dla użytkownika - tak, dla państwa - nie. Koszt wynosi 216 mln zł w ciągu 10 lat. Nadal brakuje rzetelnego porównania z alternatywami. Z e-dzienników korzysta już 97% raportujących szkół, podstawowy dostęp przez przeglądarkę jest bezpłatny, a MEN nie wie, ilu rodziców rzeczywiście płaci za funkcje mobilne. Sam państwowy dziennik nie usuwa też wydatków dla samorządów. Te nadal będą kupować arkusze organizacyjne, będą płacić za systemy kadrowe, płacowe, obsługę stołówek czy sekretariatów. Dojdą koszty integracji, migracji i równoległych licencji. W pilotażu nauczyciele mają prowadzić dwa dzienniki - dodatkowo i niezależnie. Nie został określony czas pracy, wynagrodzenia ani ograniczenia innych obowiązków.
Państwo nie może budować systemu dzięki nieodpłatnej, zdublowanej pracy nauczycieli. To ok. 5 minut pracy z uczniem odjętych z każdej lekcji
. Testy obejmują prawdziwe dane dzieci: oceny, adresy, zdjęcia czy potrzeby edukacyjne. Część tych danych już znajduje się w SIO, ale fakt posiadania danych nie dowodzi konieczności ich dalszego kopiowania i udostępniania. Każda kolejna integracja zwiększa skalę skutków możliwego błędu albo wycieku. Nieuzasadnione również jest żądanie podawania przyczyny nieobecności ucznia w celu jej usprawiedliwienia. W pilotażu opiekun i uczeń mają korzystać z mObywatela, czyli aplikacji mobilnej, a dostęp przez przeglądarkę zapowiedziano dopiero w wersji docelowej. Osoby bez numeru PESEL również mają czekać. Argument, że tradycyjne komputery stają się mityczne, nie zastępuje zasady równego dostępu do usługi publicznej. Związki przedstawiły krytyczne stanowisko, samorządy wskazały wady pilotażu, Związek Miast Polskich wprost poparł moje poprawki, a mimo to wszystkie zostały odrzucone. Jako uzasadnienie usłyszeliśmy, że ministerstwo jest przeciw, że to niepotrzebne albo że będą o tym myśleć w wersji docelowej - czyli projekt nie jest gotową ustawą i z założenia wiadomo, że będą zmiany. Pani sekretarz zaczęła nawet przypuszczać, że intencją moich poprawek jest spowolnienie projektu. Zakaz agitacji politycznej w systemie, dobór jakościowy próby szkół do pilotażu, ochrona nauczycieli i dyrektorów w zakresie odpowiedzialności za dane, równy dostęp dla wszystkich użytkowników, zmiana opcji opt-out dla pełnoletniego ucznia zgodnie z zaleceniami UODO, minimalizacja danych czy rezygnacja z przesyłania zdjęć uczniów - to według MEN spowalnia ustawę, która wpłynęła do Sejmu tydzień temu, a jutro ma być przegłosowana, aby Senat zajął się nią za kilka dni. Skąd taka szybka ścieżka? Jaki ważny problem systemu edukacji rozwiązuje ten projekt? Na te pytania nie uzyskałem odpowiedzi. Moją intencją jest niedopuszczenie do tego, aby pośpiech zastąpił bezpieczeństwo, analizę kosztów i szacunek dla pracy nauczycieli. Dodatkowo projekt może być niezgodny z art. 49 i art. 51 konstytucji w zakresie tajemnicy komunikowania się i ochrony danych osobowych, z art. 51 ust. 2 w zakresie testowania systemu na pełnych prawdziwych danych, z art. 47 i art. 51 w związku z art. 31 ust. 3, jeśli chodzi o domyślny dostęp rodzica do danych pełnoletniego ucznia, czy art. 32 w zakresie równości prawa wobec prawa. Publiczny eDziennik - tak, jednak najpierw powinien być uczciwy pilotaż, mierzalne kryteria, audyt bezpieczeństwa, pełny rachunek kosztów i wysłuchanie praktyków, a dopiero potem decyzja o powszechnym udostępnieniu. Dziękuję.
Oklaski
Przebieg posiedzenia
· pos. 63
„377 sądów, prokuratura, Policja, nowe rubryki, kopie i anonimizacja - a koszt według rządu wynosi dokładnie zero. To nie jest wyliczenie. To zaklęcie.”
Krytyka noweli kpk o doręczeniach elektronicznych i żądanie poprawek.