Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Przysłuchując się wnioskodawcom tego projektu ustawy, naprawdę starałam się zrozumieć, gdzie jest problem. (Poseł Grzegorz Płaczek: W was, problem jest w was.) Czy problem jest w tym, że firmy w ogłoszeniu napiszą kierownik/kierowniczka, asystent/asystentka, nauczyciel/nauczycielka albo osoba do produkcji zamiast pan do produkcji. Czy naprawdę, droga posłanko, drogi pośle, uważacie, że polskie firmy sobie z tym nie poradzą, że to jest wyzwanie językowe, które przerasta ich możliwości? (Poseł Grzegorz Płaczek: Nie wolno tak mówić.) Więcej wiary w polskich przedsiębiorców. To nie jest problem. (Poseł Witold Tumanowicz: Proszę zobaczyć ogłoszenia.) Panie Witoldzie, proszę mi nie przerywać. (Poseł Witold Tumanowicz: Proszę mi wybaczyć.) Ale pan mi przerywa, pan hałasuje. Panie Marszałku, proszę mi doliczyć tę minutę. Pan poseł Weber mówił, że oczywiście, jeżeli ktoś chce zatrudnić kobietę to zatrudni kobietę, ktoś chce zatrudnić mężczyznę, to zatrudni mężczyznę i pełna zgoda. Zmiany ustawowe nie ingerują w żaden sposób w proces rekrutacji. Natomiast ogłoszenie o pracę ma stworzyć pewną szansę utożsamienia się z możliwością aplikowania. (Poseł Rafał Weber: Złudną.) Pan poseł Weber mówi, że nie neguje ogłoszeń specjalista/specjalistka, ale nakaz konstruowania w ten sposób ogłoszeń jest zbędny. Tu mam pytanie: Czy naprawdę jest zbędny? Bo dobrze wiemy, że jeżeli coś nie jest nazwane, to nie istnieje, że to język tworzy rzeczywistość. Bardzo znany jest eksperyment społeczny, który pokazuje, jak bardzo ważny jest język, jak on tworzy rzeczywistość. Dzieciom dano do narysowania kilka zawodów. Powiedziano: narysujcie doktora, lekarza, astronautę, pilota. Zdecydowana większość dzieci narysowała mężczyznę. W drugiej grupie powiedziano: narysujcie lekarza albo lekarkę, narysujcie inżyniera albo inżynierkę, narysujcie inne zawody. I szanowni państwo, tu było pół na pół, bo tak działa język, my tym operujemy. Pani posłanka Bartuś mówiła, że państwo ma przestać narzucać, jak mają wyglądać ogłoszenia o pracę, jakiego języka używać, bo ważna jest wolność. I wzruszyłam się, że wolność jest dla was taka ważna, naprawdę. Tak sobie przypomniałam, czy naprawdę w sytuacji, kiedy dwoje ludzi chce się rozstać, nie mają dzieci, mają uporządkowane sytuacje majątkowe i chcą zwyczajnie zakończyć małżeństwo w urzędzie stanu cywilnego, skracając procedury, żeby nie musieć iść do sądu, czekać 2 lat... Wy wtedy byliście przeciw. Gdzie tu jest konsekwencja i logika? Tutaj nie ma wolności obywatela? Szanowni Państwo! Gdybyśmy odrzucili te ideologiczne, światopoglądowe kwestie autorów tej ustawy, to zostałaby nam fajna dyskusja o języku. A dyskusja o języku toczy się od zawsze, bo język jest żywy i się zmienia. W 1904 r. - znalazłam bardzo ciekawe materiały - ˝Poradnik Językowy˝ opublikował protest czytelników sprzeciwiających się gwałceniu języka polskiego poprzez łączenie z nazwiskami żeńskimi tytułu doktor, lektor, autor, profesor, zamiast doktorka, lektorka, autorka, profesorka. Brak formy żeńskiej oburzał, bo formy żeńskie stały się naturalne, od kiedy kobiety wywalczyły sobie prawo do edukacji uniwersyteckiej, a co za tym idzie - prawo do wykonywania określonych zawodów. Wtedy pojawiły się naturalne formy żeńskie: adwokatka, magistra, lekarka, profesorka. Te feminatywy przed wojną były powszechnie stosowane i naturalnie wskazywały też na miejsce kobiet w społeczeństwie. Miejsce to się przecież zmieniało. Z łatwością odszukacie państwo takie ogłoszenia: kawaler w średnim wieku, z zawodu kupiec, miły, sympatyczny, prawego charakteru, pozna tą drogą pannę, z zawodu lekarkę lub magistrę farmacyi, posag obojętny. Wtedy formy żeńskie nie budziły żadnych kontrowersji. A wiecie dlaczego? Bo po prostu nie były obarczone bagażem politycznym. To jest coś, co wy teraz próbujecie robić. Język po prostu odzwierciedla sytuację w społeczeństwie. Mówi się, że w PRL-u feminatywy zanikły, ale nie do końca zanikły. One po prostu źle definowały równość. Bo w ramach pseudorówności był inżynier, był monter, był spawacz, był adwokat, był lekarz, ale była już sprzątaczka, kelnerka, przedszkolanka, nauczycielka. Jakoś tak się przypadkowo zdarzyło, że gorzej płatne zawody miały tę żeńską formułę. Zastanawiam się, dlaczego PiS chce pielęgnować tę spuściznę
- neutralny2 września 2026 · pos. 64
„Marszałkowska 58 nie może pisać prawa dla całej Polski. Patologia nie może dyktować rozwiązań ustawowych.”
Krytyka autopoprawki ws. zakazu najmu krótkoterminowego przez wspólnoty i strefy.
- konfrontacyjny3 września 2026 · pos. 64
„Posłowie Prawa i Sprawiedliwości szantażują rząd Polski, czyli szantażują was, obywateli, mówiąc, że prezydent nie podpisze tej ustawy. To jest antypaństwowe, antypolskie.”
Centrum i Unia Centrum popiera ustawę OZE, atakując PiS za groźby weta prezydenta.
- emocjonalny
