Marszałkowska 58 nie może pisać prawa dla całej Polski. Patologia nie może dyktować rozwiązań ustawowych.
Krytyka autopoprawki ws. zakazu najmu krótkoterminowego przez wspólnoty i strefy.
Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję ślicznie. Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! W pierwszym projekcie ustawy rządowej, w uzasadnieniu, ministerstwo napisało jasno: W obszarze turystyki nie potrzebujemy rewolucji. I z tym określeniem w pełni się zgadzam, bo rewolucje, jak wiemy z historii, bywają niebezpieczne, a rewolucje w ustawodawstwie potrafią zaburzyć pewien porządek prawny, zniszczyć zaufanie do państwa i skrzywdzić tych, którzy działają zgodnie z prawem, legalnie. Dlatego mówimy jasno: Najem krótkoterminowy wymaga uregulowania, ale nie wymaga rewolucji. Polacy kochają podróżować i robią to coraz częściej. Szczególnie rodziny korzystają z mieszkań i apartamentów, z najmu krótkoterminowego. Z danych wynika, że w ostatnich 12 miesiącach wśród rodzin korzystających z płatnych noclegów aż 66% wynajmowało całe mieszkanie lub dom. Decyduje o tym nie tylko wygoda, ale również pieniądze, bo jest to tańsza forma wynajmu. Jeżeli podróżuje pięcioosobowa rodzina z trójką dzieci, taka jak moja, to apartament jest rozwiązaniem wygodniejszym. Jest kuchnia, jest więcej pokoi i jest to rozwiązanie tańsze niż dwa pokoje hotelowe, a szczególnie przy małych dzieciach dwa pokoje hotelowe bywają problemem. Sama z takich apartamentów, noclegów korzystałam i korzystam do dziś, chociaż dzieci są już dużo większe. Założę się, że państwo też. Gdybym teraz zapytała, kto z państwa korzysta z najmu krótkoterminowego podczas weekendowych wyjazdów czy urlopu, większość podniosłaby rękę. A gdybym zapytała: A kto przy okazji takiego pobytu urządza awantury, rzuca butelkami, niszczy kamienicę, zakłóca ciszę nocną? (Poseł Klaudia Jachira: Nikt.) Nikt. Zdecydowana większość klientów najmu krótkoterminowego zachowuje się normalnie, grzecznie. Przyjeżdża, odpoczywa, zwiedza, śpi i wyjeżdża. Nie zakłóca ciszy, nie demoluje kamienicy, mieszkania, nie terroryzuje sąsiadów. Oczywiście zdarzają się sytuacje skrajne, jak w przypadku Marszałkowskiej 58 w Warszawie. Wszyscy wiemy z relacji, że po godz. 23 mieszkańcy wezwali policję, że uczestnicy imprezy w tym lokalu rzucali butelkami w policję. Z takimi patologiami państwo musi walczyć sprawnie, skutecznie i bezkompromisowo, ale Marszałkowska 58 nie może pisać prawa dla całej Polski. Patologia nie może dyktować rozwiązań ustawowych. Nie można też przykładać jednej miary do wszystkich miast, do wszystkich sytuacji. Bo czym innym jest centrum Warszawy, Krakowa, Gdańska, gdzie faktycznie dochodzi do bardzo dużej koncentracji najmu krótkoterminowego, co zakłóca normalne życie, a czym innym są mniejsze miejscowości, jak Kalisz, Leszno, Sandomierz, czy małe wsie, gdzie takie mieszkania i apartamenty są bardzo ważnym elementem uzupełniającym infrastrukturę bazy noclegowej. Jedno rozwiązanie nie może być automatycznie stosowane we wszystkich miastach, we wszystkich gminach. Właśnie dlatego popieraliśmy pierwotny kierunek ustawy. Mówimy jasno: Tak dla rejestru, tak dla centralnej ewidencji i numeru ID, tak dla jasnych zasad bezpieczeństwa, tak dla kontroli i tak dla ostrych kar dla podmiotów, które unikają kontroli. Tak dla regulaminów, tak dla skutecznego prawa chroniącego klientów i przede wszystkim mieszkańców. Ale autopoprawka idzie zdecydowanie dalej i tego nie popieramy.
Po pierwsze, daje wspólnocie mieszkaniowej albo spółdzielni możliwość podjęcia uchwały, która zakazuje najmu krótkoterminowego w całej nieruchomości. Właściciel, nawet jeżeli działał zgodnie z prawem, nawet jeżeli nigdy nie miał interwencji policji i nie generował żadnych problemów, na podstawie tej uchwały może po 6 miesiącach zakończyć działalność. To jest właśnie zła odpowiedzialność zbiorowa i przenoszenie ciężaru decyzyjnego na poziom relacji sąsiedzkich, często bardzo emocjonalnych. W piśmie do ministra Rutnickiego proponowaliśmy coś dokładnie odwrotnego. Proponowaliśmy, by bardzo konsekwentnie reagować na naruszenia porządku publicznego, a nie zakazywać działalności wszystkim. Druga zmiana, która jest istotna, to tworzenie przez gminy całych stref zakazu najmu krótkoterminowego. Widzimy tę potrzebę, widzimy, że samorządy chcą uregulować takie sytuacje, szczególnie tam, gdzie najem krótkoterminowy jest bardzo uciążliwy, ale pamiętajmy, że tworzenie sztucznych granic: tu można, a tu nie można, tak jak w przypadku stref parkingowych, gdzie czasem granicą bywa jedna ulica, też jest krzywdzące. Poza tym te strefy muszą być oparte na danych. Nie mogą być łatwym narzędziem politycznym. Dlatego proponujemy, aby były one objęte obowiązkowymi konsultacjami społecznymi, żeby były jasne
, ustawowe kryteria tworzenia takich stref w oparciu o dane. Ostatnie zdanie, panie marszałku. (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska) Wicemarszałek Monika Wielichowska: Pani marszałek już przyszła. Poseł Barbara Oliwiecka: Ostatnie zdanie. Przepraszam, ale nie zdążyłam powiedzieć wszystkiego. Musimy chronić mieszkańców, musimy chronić klientów, musimy kontrolować przedsiębiorców, ale przede wszystkim musimy skutecznie egzekwować już obowiązujące prawo. Bo hałas, który zakłóca ciszę nocną, jest tak samo szkodliwy i uciążliwy niezależnie od tego, czy pochodzi z najmu krótkoterminowego, czy od naszego regularnego sąsiada, a policja w tym zakresie bywa nieskuteczna. I ostatnia rzecz. Pomyślmy o konsekwencjach. Bardzo trudno jest w tej chwili sobie to obliczyć, ale nadmierne uregulowanie tego rynku i łatwość, z jaką możemy skreślać podmioty, które prowadzą najem krótkoterminowy, mogą doprowadzić do ograniczenia liczby miejsc noclegowych, a tym samym do wzrostu kosztów, co przełoży się bezpośrednio na portfele podróżujących Polaków, którzy w większości podróżują kulturalnie. Dziękuję ślicznie.
Przebieg posiedzenia
