Ten projekt federalizuje odpowiedzialność, ale centralizuje sprawczość.
Konfederacja krytykuje projekt metropolii pomorskiej za asymetrię władzy i apeluje o poprawki.
Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dyskutujemy dziś o ustawie o związku metropolitalnym w województwie pomorskim, a więc o projekcie, który dotyka bardzo ważnej kwestii, jak organizować współpracę samorządów na dużych, dynamicznych obszarach. Na dobry początek chcę jasno powiedzieć, że Konfederacja nie jest przeciwna współpracy metropolitalnej. Jesteśmy zwolennikami integracji transportu, wspólnego planowania infrastruktury czy koordynacji rozwoju. Każdy, kto zna Pomorze, wie, że Trójmiasto i jego otoczenie funkcjonują jako jeden organizm: komunikacyjny, gospodarczy i społeczny. Transport, kolej, drogi, planowanie przestrzenne - to wszystko nie kończy się na granicy jednej gminy. To jest realny problem, wyzwanie, ale też realna potrzeba. Jednocześnie musimy uczciwie powiedzieć, że ten projekt w obecnym kształcie może nie sprostać tej potrzebie. Wysoka Izbo! Porozmawiajmy konstruktywnie o tym, co można poprawić w tym projekcie. Główna wada polega na tym, że pod słusznym hasłem współpracy tworzony jest szeroki, kosztowny i politycznie asymetryczny mechanizm władzy. Zamiast precyzyjnego narzędzia do integracji transportu i infrastruktury dostajemy nową warstwę administracji, dedykowany urząd, dodatkowy zarząd, własne spółki, obowiązkowe składki dla gmin i bardzo szeroki katalog kompetencji. To jest taki nowy poziom władzy samorządowej. Pierwszy zasadniczy problem to rozrost kompetencji. Projekt daleko wychodzi poza wcześniej deklarowane transport i infrastrukturę. Pojawiły się: polityka zatrudnienia, centra usług społecznych, szkolnictwo wyższe, edukacja, kultura, centra usług wspólnych, działania w obszarze klimatu i środowiska, a także możliwości jeszcze dalszego rozszerzenia tego katalogu. To wszystko razem tworzy coś, co można nazwać wprost wielopoziomowym aparatem administracyjnym. A przecież pierwotny problem, który mamy rozwiązać, jest dużo prostszy. Transport, mobilność, infrastruktura, planowanie przestrzenne. Nie potrzeba do tego tak szerokiej struktury. Drugi problem to koszty i sposób finansowania. Projekt wprost przewiduje obowiązkowe składki jednostek samorządu terytorialnego. To oznacza jedno - nowe obciążenie dla gmin i powiatów, a więc w praktyce w gminach mniej pieniędzy na drogi lokalne, mniej na szkoły, mniej na inwestycje blisko mieszkańców. Jest taka zasada: no taxation without representation. A mamy tu sytuację, w której samorządowcy płacą, mieszkańcy ponoszą koszty, a ich realny wpływ na decyzje w tej strukturze jest stosunkowo ograniczony. I to prowadzi nas do trzeciego najważniejszego problemu, do sposobu podejmowania decyzji. W tym projekcie obowiązuje tzw. demokracja demograficzna, tak to nazwijmy. Czyli im większa liczba mieszkańców, tym większa waga głosu. No ale w praktyce oznacza to absolutną dominację Trójmiasta, a przede wszystkim Gdańska. To nie jest żaden problem tylko na samym starcie metropolii. To jest problem systemowy. Metropolia będzie się przecież rozszerzać, dołączą kolejne gminy: Wejherowo, Rumia, Reda, Pruszcz, Żukowo i jeszcze następnych 50. I co się wtedy stanie? Liczba uczestników wzrośnie, ale władza dalej będzie skoncentrowana w największych ośrodkach. Efekt będzie bardzo prosty: im większa metropolia, tym większa asymetria wpływu. Gminy, które zostaną doklejone, będą współfinansować, będą współuczestniczyć, będą współodpowiedzialne za zrealizowanie wszystkich decyzji, ale nie będą miały realnej sprawczości. Wysoka Izbo! To prowadzi nas do fundamentalnego wniosku. Ten projekt łączy dwa sprzeczne porządki. Z jednej strony mówi o partnerstwie samorządów, z drugiej strony buduje system, w którym decyzje zapadają tam, gdzie jest największa liczba mieszkańców. Czyli wszyscy są włączeni do tego systemu, ale nie wszyscy mają realny wpływ na decyzje. To nie jest wspólnota równych partnerów - to jest system, w którym gminy finansują i realizują decyzje stolicy województwa. Można to ująć jeszcze prościej: