Pełna wypowiedź
11 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
o zmianie ustawy o ochronie zwierząt (druki nr 2049 i 2065). Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki: Dziękuję bardzo. Szanowna Pani Marszałek! Szanowni Państwo Ministrowie! Wysoki Sejmie! Dzisiaj Sejm pochyli się nad rozpoznaniem tzw. prezydenckiego weta, a więc ustawy odesłanej do Wysokiej Izby przez prezydenta Rzeczypospolitej pana dr. Karola Nawrockiego. Chodzi o ustawę o ochronie zwierząt, popularnie czy potocznie nazywaną łańcuchową, chociaż ostatnio popularna jest także nazwa: ustawa kojcowa. Szanowni Państwo! Chciałbym bardzo merytorycznie, spokojnie, bez wielkich emocji odnieść się do tych powodów, motywów, przyczyn, z których ta ustawa nie została przez pana prezydenta podpisana. Chciałbym jednocześnie na samym początku zaznaczyć, chociaż ta Izba jest dosyć pusta, że są wielkie emocje, wydaje się, wokół tej sprawy. Jak patrzę na te puste ławy Wysokiej Izby, także puste ławy rządowe bez pana premiera, nie wiem, czy tak bardzo wszystkim zależy na tym, żeby ta ustawa faktycznie weszła w życie, ale to się oczywiście okaże za kilkanaście czy kilkadziesiąt minut, kiedy odbędzie się głosowanie i będzie już jasna, czytelna decyzja polskiego Sejmu. Chciałbym jednak powiedzieć jeszcze raz na samym początku, że prezydent Rzeczypospolitej jest za tym, żeby spuścić psy z łańcuchów, żeby ściągnąć te łańcuchy psom, które są na nich uwięzione. Prezydent złożył w tym zakresie stosowny projekt ustawy w tym samym dniu, kiedy odmówił podpisania ustawy, która jest dzisiaj ponownie przez Wysoką Izbę rozpatrywana. Te wszystkie informacje w przestrzeni publicznej, które wskazywały, że pan prezydent jest przeciwko spuszczeniu psów z łańcuchów, mówiąc bardzo delikatnie, polegają na nieprawdzie, a często są po prostu takim jawnym przejawem kłamstwa, bo przecież ci, którzy je kolportują, doskonale wiedzą, jaki jest projekt prezydencki, i doskonale wiedzą, że w tym projekcie prezydenckim jest zapisana kwestia ściągnięcia psom tych łańcuchów. A więc to jest takie pierwsze, zasadnicze wyjaśnienie. A teraz odniosę się do tych kwestii, które zostały w obszernym uzasadnieniu weta prezydenckiego obszernie przedstawione. Wierzę, mam taką nadzieję, żywię taką nadzieję, że państwo z tym wetem zapoznaliście się, że państwa relacje czy opinie nie były budowane tylko na podstawie takich obiegowych faktów, często właśnie niezwiązanych z prawdą, a powodowanych bądź to emocjami, bądź to chęcią osiągnięcia pewnej politycznej korzyści, co nie powinno mieć miejsca w przypadku w ogóle ustaw, a szczególnie tych ustaw, które mogą, wydaje się, całą Wysoką Izbę połączyć w tej zasadniczej kwestii, a więc ochrony zwierząt rozsądnej, mądrej, ochrony zwierząt, która uwzględnia i prawa ludzi, właścicieli tych zwierząt, i prawa zwierząt. Chodzi o prawo, które jest dobre dla ludzi i które jest dobre dla zwierząt. A więc przekazana do ponownego rozpatrzenia przez Sejm ustawa z dnia 7 listopada 2025 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt jest aktem normatywnym wadliwie skonstruowanym pod względem merytorycznym oraz prawno-legislacyjnym, bowiem - uwaga - zawęża zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi wyłącznie do psów. Ponadto pozostałe rozwiązania zawarte w tym akcie należy uznać za ponadwymiarowe i kazuistyczne, np. w zakresie potrzeby zawarcia w ustawie definicji legalnej pojęcia ˝kojec˝ oraz wprowadzenia wymogów dla kojców do utrzymywania psów poprzez bardzo sztywne i rygorystyczne, ale także w wielu przypadkach niewykonalne, o czym będę jeszcze mówił, określenie ich powierzchni, a także wysokości. Przekazana do ponownego rozpoznania przez Sejm ustawa z dnia 7 listopada 2025 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt budzi także poważne wątpliwości dotyczące tego, czy ustawodawca jest w stanie doprowadzić do osiągnięcia zamierzonych w tej ustawie celów i czy skutki wprowadzonej regulacji są proporcjonalne do obowiązków nakładanych przez nią na obywateli, czyli właścicieli przede wszystkim psów. Chodzi tutaj o wymogi, jakie mają spełniać kojce, które to wymogi były zapisane w tej zawetowanej ustawie. Należy zauważyć, że propozycja nowego brzmienia art. 9 ust. 2 stanowi, że zabrania się trzymania psów na uwięzi. Tak jest w tej ustawie, którą większość sejmowa przygłosowała razem z większością senacką i która trafiła na biurko pana prezydenta. Obowiązujący obecnie art. 9 ust. 2 ustawy zabrania trzymania zwierząt domowych, a nie tylko psów, na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub w sposób powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Ponadto obowiązujące przepisy prawne regulują długość uwięzi, która nie może być krótsza niż 3 m. Obowiązująca wciąż regulacja odnosi się do wszystkich zwierząt domowych. Przez te ustawa rozumie zwierzęta tradycyjnie przebywające wraz z człowiekiem w jego domu lub innym odpowiednim pomieszczeniu, utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza. Co by było skutkiem wejścia tej ustawy, którą proponował do podpisania prezydentowi Wysoki Sejm? Skutkiem zmiany brzmienia art. 9 ust. 2 byłoby więc pozbawienie zwierząt domowych innych niż psy dotychczasowej ochrony wynikającej z obecnego brzmienia tego przepisu. Zmiana brzmienia art. 9 ust. 2 rzeczonej ustawy spowoduje, że zawężeniu ulegnie zakres penalizacji wykroczeń z art. 37 ust. 1 i ust. 2 tej ustawy. Gdyby zawetowana ustawa weszła w życie, ścigane obecnie trzymanie zwierząt domowych na uwięzi wbrew warunkom określonym w art. 9 ust. 2 ustawy zostałoby zdepenalizowane w stosunku do innych niż pies zwierząt domowych. Zadam pytanie: Czy inne zwierzęta są gorsze? Czy państwo zapomnieliście o tych innych zwierzętach, czy była to tylko pomyłka? (Poseł Monika Wielichowska: Jakich zwierzętach?) Tutaj zauważę, że zarówno uprzedni minister sprawiedliwości, prokurator generalny, jak i ówczesny minister sprawiedliwości, bo widzę, że macie państwo wciąż wątpliwości, państwa minister sprawiedliwości, prokurator generalny i sejmowi legislatorzy zwracali uwagę na to samo, na co zwraca uwagę prezydent Rzeczypospolitej, ale państwo byliście głusi na te uwagi i nie chcieliście zawrzeć w akcie norm o charakterze generalnym. To jest państwa problem, natomiast prezydent rozstrzygnął to odmową podpisu i myślę, że dzisiaj Sejm też w sposób właściwy to oceni. Obecnie każde naruszenie art. 9 tej ustawy, w tym trzymanie zwierzęcia domowego na uwięzi niezgodne z przepisami wyrażonymi w ust. 2 tego artykułu, stanowi wykroczenie i podlega karze aresztu albo grzywny. Tutaj także na chwilę się zatrzymam. To także jest ważne, żeby obecny rząd realizował prawo, które obowiązuje, prawo, które czasami nie jest przestrzegane, czasami przez złych ludzi. Tu pełna zgoda. Ale po to jest państwo, po to są organy władzy, po to jest Policja, po to jest Inspekcja Weterynaryjna, wreszcie po to są sądy, ale na samym początku po to jest władza wykonawcza w postaci rządu, pod którą poza sądami te wszystkie instytucje podlegają, żeby egzekwować prawo, które obowiązuje. Niestety bardzo często to się nie dzieje. Nie znajduje uzasadnienia również różnicowanie podmiotów, czyli wyłączenie schronisk spod regulacji dotyczących wymogów technicznych, jakie powinien spełniać kojec. Szanowni Państwo! Żeby była jasność - wczoraj było to też bardzo mocno dyskutowane na posiedzeniu komisji - nie jest w ocenie prezydenta Rzeczypospolitej słuszne zrównanie norm, które mają spełniać schroniska, czyli te miejsca, gdzie psy co do zasady powinny przebywać czasowo, aczkolwiek, jak wskazuje wiele organizacji, przebywają tam czasami nie tylko miesiące, lecz także lata, bo jest to trudne z powodów logistycznych, finansowych, organizacyjnych i wielu innych. To oczywiście pan prezydent uwzględniał i rozumie, ale tworzenie sytuacji, w której trzeba zbudować dla dużego psa 20-metrowy kojec, a jeżeli są dwa psy, to trzeba powiększyć go o 50%, a więc trzeba wtedy zbudować 30-metrowy kojec, ewentualnie zbudować dwa kojce po 20 m, a jak mamy trzy psy, to wtedy trzeba zbudować trzy kojce po 20 m... A więc gospodarz, który dzisiaj ma trzy duże psy, musiałby zbudować trzy kojce po 20 m. Winszuję pomysłu i pytam, jak to zrobić, gdzie to zrobić, gdzie to umieścić i ile to będzie kosztowało. Szanowni Państwo! Jednocześnie zgodnie z normą w schroniskach jest to od 4 m do 8 m. Jak to jest, że można by było wedle tej ustawy zabrać zwierzę, bo kojec nie spełnia wymagań, bo ma nie 20 m 2, ale np. 12 m 2, co jest, wydaje się, wystarczające? Założenie jest takie, że to zwierzę jest wypuszczane, opieka nad nim jest odpowiednia, dba się o jego dobrostan. Trafiłoby do schroniska, gdzie są zdecydowanie gorsze warunki. Gdzie tu logika? Pan prezydent jej nie widział, ja także jej nie widzę. Mam głębokie przekonanie, że odpowiednia większość, która dzisiaj jest potrzebna, także nie będzie widziała tej logiki. Zawetowana ustawa nakazywała budowanie kojców o wielkości nawet 20 m 2 przede wszystkim dla psów, które nie są trzymane w domach. W przypadku trzech dużych psów musiałoby to być już trzy razy więcej. Te kojce miały mieć wysokość, uwaga, 1,7 m. Proszę odpowiedzieć właścicielom psów, dlaczego mały pies miałby być trzymany w kojcu, którego wysokość wynosi 1,7 m. Czy on wyskoczy? Czy będzie on stwarzał jakiekolwiek zagrożenie? Czy cokolwiek się stanie? Nie. (Poseł Paweł Suski: Kojec się sprząta.) (Poseł Katarzyna Maria Piekarska: Człowiek musi wejść posprzątać kojec.) A jeżeli człowiek ma więcej niż 1,7 m, np. ma 1,9 m czy tak jak ja 1,83 m, to co wtedy? Będziemy to dostosowywać do wzrostu właściciela psa? Może państwo zaproponujecie, żeby ten kojec był budowany zgodnie nie z rozmiarem zwierzęcia, ale ze wzrostem człowieka? To jest kolejny objaw absurdu, który niestety jest teraz powtarzany przez Wysoką Izbę, a pewnie oglądający nas tego nie słyszą. Naprawdę dość już absurdu. Co więcej, ta ustawa, Wysoki Sejmie, dotykała co do zasady polskiej wsi i rolników. Dlaczego? Dlatego że te zapisy nie dotyczą psów, które są trzymane w domach. Bardzo rzadko, być może w mniejszych miejscowościach, być może gdzieś na przedmieściach miast jest tak, że psy jeszcze są na uwięzi, czyli na łańcuchu. Chcemy z tym zerwać, prezydent chce z tym zerwać, ale w sposób racjonalny. Przedłożył odpowiedni projekt. Szanowni państwo, z tym, że pies nie jest w domu, co do zasady mamy do czynienia na wsi. Innymi słowy, godzicie się państwo na to, żeby wielki dog niemiecki żył w kawalerce o wielkości trzydziestu kilku metrów kwadratowych i był wypuszczany raz na kilkanaście godzin, bo jego właściciele pracują po kilkanaście godzin. Uważacie, że dobrostan tego zwierzęcia jest zabezpieczony. Uważacie państwo, że kiedy np. dwa psy rasy husky, a były takie przykłady, wypuszczane są na 2-metrowy czy 3-metrowy balkon, także w czasie kilkunastu godzin nieobecności ich właścicieli, wszystko jest w porządku, ale w przypadku gdy pies nie jest w domu, lecz w gospodarstwie na polskiej wsi musi być zabezpieczony poprzez 30-metrowe kojce o wysokości 1,7 m. Szanowni państwo, jeżeli leży wam na sercu dobro zwierząt, to, jak myślę, powinniście podejść do tego w sposób symetryczny i odpowiedni. Ta ustawa niestety w dużej mierze stygmatyzuje polską wieś. Nie ma na to zgody pana prezydenta. Ustawa oznaczała bardzo duże obciążenia finansowe, których wielu właścicieli po prostu nie byłoby w stanie ponieść, a to rodziłoby realne zagrożenia. Odwołam się także do wczorajszej dyskusji na posiedzeniu komisji, kiedy były przedstawiane informacje. Może 200 zł? Może trzy przęsła? Szanowni państwo, sami w OSR, czyli w rzeczowym uzasadnieniu ustawy, wskazywaliście, że w przypadku najmniejszego kojca, 5 m na 2 m, przyjmując założenie, że właściciel wykona go sam, same materiały będą musiały kosztować ponad 1 tys. zł. Co z kojcem, który ma 20 m 2? Co wtedy, gdy trzeba wybudować dwa, trzy lub więcej? Ile to będzie kosztowało? Nad tym państwo już się nie zastanawiali, bo to nie są wasze pieniądze. Wy możecie po prostu nałożyć obciążenia i powiedzieć: macie zapłacić, bo tak wymyśliliśmy. Nie ma na to zgody prezydenta. Ustawa oznaczała bardzo duże obciążenia finansowe, o czym mówiłem, ale także dodatkowe ryzyko, ryzyko porzucania psów przez osoby, które po prostu nie byłyby w stanie sprostać takim wymaganiom. Uderzałaby także w adopcję psów. Ludzie przestaliby adoptować psy ze schronisk, wiedząc, że nie spełniają kosztownych, nierealnych norm. Dlaczego mamy zabrać psa ze schroniska, gdzie żyje na powierzchni 4 m 2, skoro mamy mu zapewnić 20 m 2, a jesteśmy w stanie zapewnić mu np. tylko 10 m 2? Można by zapewnić mu miejsce w pomieszczeniu gospodarczym, gdzie ten pies, mówiąc już bardzo potocznie, będzie dużo szczęśliwszy, niż gdyby był trzymany na powierzchni 30 m 2 w domu. Taka jest prawda. Na to także nie ma zgody pana prezydenta. Ustawa dawała podstawę do odebrania dużego psa, o czym już mówiłem, gdyby kojec nie spełniał wymogów. Pies trafiłby do schroniska, gdzie musiałby żyć bez właściciela, tęskniąc za nim, tylko dlatego, że kojec był o kilka metrów mniejszy, niż państwo ustaliliście, na podstawie właściwie nie za bardzo wiadomo jakich zasad. Pomijam już też to, że wiele psów na zimę, że tak powiem, tyje. Wtedy trzeba by było zmieniać wielkość tego kojca, bo okazywałoby się, że pies jest cięższy, niż założono, a powierzchnia musi być inna, niż przewidziano. Celem projektu pana prezydenta jest wprowadzenie zakazu trzymania zwierząt domowych na uwięzi. Chcę to jasno i wyraźnie powiedzieć. Taki jest cel projektu pana prezydenta. Oświadczam tutaj w imieniu pana prezydenta, że jako administracja prezydencka jesteśmy w tym zakresie gotowi do pełnej współpracy z Wysokim Sejmem, z rządem, środowiskami wspierającymi prawa zwierząt, dbającymi o prawa zwierząt. Proszę tylko o tę współpracę i elementarny racjonalizm. Dziękuję bardzo. (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska) Przebieg posiedzenia