Omówienie projektu ustawy o blokowaniu nielegalnych treści w Internecie i zgłoszenie poprawek.
Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Rozpatrujemy dziś projekt z druku nr 2693 po pracach w komisji, druk nr 2814. Jest to projekt dotyczący reagowania państwa na nielegalne treści w Internecie. Na początku warto przypomnieć, skąd w ogóle ta ustawa się wzięła, bo nie jest to pierwsze podejście rządu do tej materii, jak mówił mój przedmówca. W ubiegłym roku rząd przedstawił duży projekt, druk nr 1757, który miał kompleksowo uregulować wykonywanie unijnego aktu o usługach cyfrowych, czyli DSA. Ustawa została uchwalona 18 grudnia 2025 r., ale 9 stycznia tego roku prezydent odmówił jej podpisania i uważam, że zrobił bardzo, bardzo dobrze. Za chwilę państwo też przyznają mi rację, dlatego że, szanowni państwo, widzimy przy kolejnym podejściu, że jednak rząd się zreflektował. Wiele dobrych zgłaszanych wtedy przez nas pomysłów zostało zaimplementowanych do obecnego projektu. Rząd wrócił z tymi przepisami, ale tym razem podzielił materię na dwa projekty. Druk nr 2694 dotyczy przede wszystkim tego, czego rzeczywiście wymaga od Polski DSA, a więc to nie jest ta materia, o której dzisiaj rozmawiamy: wskazania koordynatora do spraw usług cyfrowych, kompetencji organów nadzoru, sankcji i całego systemu instytucjonalnego. Natomiast druk nr 2693, czyli ten, o którym teraz rozmawiamy, tworzy polski mechanizm wydawania nakazów dotyczących konkretnych nielegalnych treści w Internecie. Rząd sam przedstawił oba projekty jako dwa projekty wdrażające DSA. I właśnie tutaj pojawia się nasze podstawowe zastrzeżenie. Nie wszystko, co znajduje się w druku nr 2693, czyli tym dzisiaj omawianym, jest wymagane przez DSA. DSA rzeczywiście w art. 9 mówi o nakazach dotyczących nielegalnych treści, ale mówi o nakazach wydawanych przez krajowe organy na podstawie prawa Unii albo prawa krajowego. Co więcej, motyw 31 DSA mówi wprost, że samo rozporządzenie nie stanowi podstawy prawnej do wydawania takich nakazów. DSA ustala minimalne warunki, jakie nakaz musi spełniać, jeżeli państwo taki mechanizm posiada. Nie nakazuje natomiast Polsce stworzenia dokładnie takiej szerokiej administracyjnej procedury blokowania treści, jaką proponuje rząd w druku nr 2693. Dlatego trzeba powiedzieć sobie uczciwie, że druk nr 2694 jest w dużej części wykonaniem obowiązków wynikających z DSA, natomiast druk nr 2693 jest już w istotnej części krajowym wyborem legislacyjnym, który idzie dalej niż minimalne wymagania rozporządzenia. Samo to nie oznacza jeszcze, że przepisy są niedopuszczalne. Państwo może ustanawiać krajowe mechanizmy walki z nielegalnymi treściami, ale jeżeli idziemy dalej, niż wymaga tego Unia, to musimy być szczególnie ostrożni, bo dotykamy fundamentalnego prawa, o którym cały czas mówimy - wolności wypowiedzi. Po pracach komisji projekt jest, tak jak już powiedziałem, lepszy niż pierwotnie przedłożony. W szczególności w przypadku art. 119, art. 256 i art. 257 Kodeksu karnego, czyli przepisów dotyczących m.in. nawoływania do nienawiści, propagowania totalitaryzmu czy znieważania ze względu na narodowość, rasę albo wyznanie, wprowadzono istotny bezpiecznik. Jeżeli mamy kontrowersyjny wpis, mem, grafikę, wypowiedź polityczną czy materiał historyczny, którego ocena zależy od kontekstu, ostatecznie przed blokadą ma rozstrzygać sąd. To jest bardzo dobry kierunek. Bo inaczej można sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś publikuje skrajnie, bardzo ostrą opinię na temat migracji, jakiejś grupy narodowościowej. Możemy się z tą opinią całkowicie nie zgadzać, może być obrzydliwa, ale dopiero sąd powinien rozstrzygać, czy przekroczono granicę między legalną, nawet skrajną wypowiedzią a przestępstwem. Wolność słowa chroni przecież również wypowiedzi, które nas drażnią czy bulwersują. Jednocześnie nie możemy zastosować takiej samej procedury do wszystkich treści. Tutaj pełna zgoda z przedmówcami. Jeżeli w Internecie znajduje się materiał przedstawiający seksualne wykorzystywanie dzieci, to państwo nie może prowadzić przez kilka tygodni dyskusji o tym kontekście. Zgłaszamy tutaj dwie poprawki. Pierwsza poprawka dotyczy art. 202 § 3 i 4c Kodeksu karnego. Obecny projekt przewiduje rygor natychmiastowej wykonalności decyzji m.in. dla groomingu oraz innych poważnych przestępstw seksualnych dotyczących dzieci, ale w szczególnym katalogu nie ma art. 202 § 3 i 4c, czyli m.in. rozpowszechniania czy prezentowania materiałów pornograficznych z udziałem małoletnich. Na ten problem zwracał również uwagę Urząd Ochrony Danych Osobowych. W związku z tym proponujemy, żeby takie materiały również znalazły się w katalogu decyzji natychmiast wykonalnych, czyli organ wydaje decyzję i materiał może zostać zablokowany od razu, bez czekania na sąd. Druga poprawka jest konsekwencją pierwszej, czyli w zwykłym trybie platforma może mieć 14 dni na przedstawienie materiałów i dowodów. Przy spornej wypowiedzi można to zrozumieć tak, że trzeba ustalić cały kontekst, zebrać informacje i dać stronie możliwość przedstawienia stanowiska. Niemniej 14 dni na przedstawienie materiałów w sprawie filmu czy zdjęcia przedstawiającego seksualne wykorzystywanie dziecka to zdecydowanie za długo
