Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Telefony w szkołach są realnym problemem. Nikt rozsądny tego nie kwestionuje. Rozpraszają podczas lekcji, utrudniają koncentrację, bywają narzędziem cyberprzemocy, nagrywania nauczycieli i uczniów bez ich zgody, publikowania kompromitujących materiałów oraz podważania bezpieczeństwa i autorytetu szkoły. Jako nauczyciel i były dyrektor szkoły nie potrzebuję konferencji prasowej ministerstwa, żeby wiedzieć, że ten problem istnieje. Ale właśnie dlatego oczekiwałem ustawy, która da szkołom skuteczne narzędzia. Dostaliśmy natomiast przede wszystkim zakaz - zakaz bez procedur, bez finansowania, bez jasnego określenia odpowiedzialności, bez ochrony nauczyciela, bez odpowiedzi na pytanie, co zrobić, gdy uczeń po prostu odmówi wykonania polecenia. Ministerstwo mówi, że szkoły są dziś bezradne. Tylko że podczas przeprowadzonej przeze mnie kontroli poselskiej nie przedstawiono mi rzetelnej systemowej analizy, dlaczego szkoły nie potrafią już teraz wyegzekwować zasad, które przecież mają wpisane w statutach. Nie zbadano, czy problemem jest brak podstawy prawnej, opór rodziców, brak procedur, obawa nauczycieli przed konfliktem, skargą albo odpowiedzialnością za drogi sprzęt. Nie zbadano, co ma zrobić nauczyciel, gdy uczeń po prostu nie chce odłożyć telefonu. Ministerstwo nie zbiera nawet pełnych danych, w ilu szkołach obowiązuje już zakaz i jak jest egzekwowany. Czyli MEN nie wie dokładnie, dlaczego obecny system nie działa, ale już ogłasza, że rozwiązaniem jest następny przepis. To nie jest diagnoza, jest to legislacja na skróty. Ministerstwo przekonuje, że daje szkołom narzędzia, ale jednocześnie zostawia szkołom niemal całą odpowiedzialność za praktyczne wykonanie ustawy. Miejsca przechowywania telefonów mają być fakultatywne. Sposób zabezpieczenia sprzętu ma ustalić szkoła. Koszty ewentualnych szafek, pojemników czy innych zabezpieczeń ma ponieść szkoła albo organ prowadzący. Procedury ma przygotować dyrektor. Konflikt z uczniem ma rozwiązać nauczyciel lub rzecznik praw ucznia. (Poseł Alicja Łuczak: A kto? Ministerstwo?) Skargi rodziców ma przyjąć szkoła, a w ocenie skutków regulacji ministerstwo wpisuje, że projekt nie powoduje skutków finansowych. Zakaz więc jest centralny, ale koszty - lokalne. Sukces będzie sukcesem ministerstwa, ale każdy konflikt, zgubiony telefon, skarga i problem organizacyjny pozostaną na dole. To właśnie dlatego zgłosiłem pakiet poprawek. Chciałem m.in. jasno określić, że korzystanie oznacza aktywne używanie urządzenia, a nie samo posiadanie włączonego telefonu. Chciałem wzmocnić autonomię nauczyciela, gdy telefon jest potrzebny do nauki, sprawdzenia wiedzy albo działania wychowawczego. Chciałem jasno zapisać, że nauczyciel nie ma obowiązku odbierać, przenosić lub przechowywać i pilnować prywatnego sprzętu uczniów. Chciałem uregulować odpowiedzialność za sprzęt, dać pierwszeństwo działaniom wychowawczym przed karami, zakazać odpowiedzialności zbiorowej i lepiej chronić nauczycieli oraz uczniów przed nagrywaniem bez zgody. Dałem 20 narzędzi ustawowych. To nie były poprawki osłabiające ustawę, to były poprawki, które miały sprawić, że ta ustawa zacznie działać. Przyjęto jedną poprawkę, resztę odrzucono, uzasadniając, że to zbytnia regulacja. Realne narzędzia są zbytnią regulacją, którą MEN chce zrzucić na szkoły. Zgłosiłem również wniosek mniejszości o wydłużenie terminu zmiany statutów do 31 grudnia 2026 r. i proszę o zagłosowanie za nim. Dwa pierwsze miesiące roku szkolnego to nie jest czas na przyspieszenie i pisanie procedur. Wysoka Izbo! Problem jest realny, ale realny problem wymaga realnych narzędzi. Ten projekt mówi szkołom: macie zakaz, radźcie sobie sami. To nie jest wsparcie dla nauczycieli, to jest ustawowe przerzucenie na nich kolejnej odpowiedzialności. Dobre prawo musi odpowiedzieć nie tylko na pytanie, czego zakazujemy, ale też na pytanie, w jaki sposób ma ten zakaz zostać wyegzekwowany i dać narzędzia. Za chwilkę zadam swoje pytania. Dziękuję. Przebieg posiedzenia
- konfrontacyjny31 lipca 2026 · pos. 63
„Dziś nauczyciele nie są darmową siłą roboczą, nie dają już rady. Czy naprawdę rząd oczekuje, że zaczną pozywać własnych dyrektorów o należne pieniądze?”
Wniosek o kworum i informację MEN o nadgodzinach nauczycieli po wyroku SN.
- neutralny29 lipca 2026 · pos. 63
„Skoro własnych standardów zawodowych i samorządu potrzebuje 14,5 tys. architektów, to dlaczego odmawia się tego ok. 700 tys. nauczycieli?”
Poparcie dla zmian w samorządzie architektów z pytaniem o samorząd nauczycieli.
- neutralny
