Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Przejmujemy polskie finanse w bardzo złym stanie. Nie dość, że skrajnie nieprzejrzyste, to w dużej części poza kontrolą parlamentu, o czym była mowa, z olbrzymim deficytem i olbrzymim zadłużeniem. Trzeba to powiedzieć, bo Polacy muszą wiedzieć, jaka jest sytuacja finansów publicznych. Deficyt sektora finansów publicznych według metodologii unijnej to 5,1% PKB. To jest poziom niebezpieczny. Dług sektora finansów, instytucji rządowych i samorządowych - 54,2% PKB. A zaczynam od tego, dlatego że Polacy muszą wiedzieć, w jakim stanie przejmujemy finanse publiczne i polską gospodarkę. One są w stanie przedzawałowym i jestem przekonany, że je uzdrowimy i naprawimy. Obecna inflacja nie brała się znikąd, tylko z rozrzutnej, nieodpowiedzialnej polityki państwa, która polegała na obciążaniu podatkami przedsiębiorców i ludzi pracujących, zadłużaniu państwa i przeznaczaniu pieniędzy z kredytu na konsumpcję. Przejmujemy budżet państwa w biegu, bo powiedzmy sobie szczerze, było tylko kilka dni na poprawki. Przejmujemy budżet po poprzednikach. Kontynuacja polityki życia na kredyt miała nas doprowadzić, zgodnie z dokumentami przyjętymi poprzez poprzedni rząd, do załamania wszelkich limitów konstytucyjnych. Rząd premiera Morawieckiego przewidywał, że w ciągu 4 lat osiągniemy poziom 70% PKB zadłużenia. To są dane ze strategii zarządzenia długiem na lata 2024-2027, przygotowane przez poprzedni rząd. Proszę państwa, niezbędne było urealnienie podstawowych parametrów budżetu, w tym deficytu. Niezbędne oczywiście były podwyżki dla nauczycieli. Nie może być tak, że na politykę edukacyjną Polski przeznaczane jest tyle samo pieniędzy i środków co na program 800+. Ale nie możemy zapominać, że polityka PiS-u budowania wzrostu gospodarczego na finansowaniu wydatków konsumpcyjnych z deficytu poniosła totalną porażkę. Nie można zwiększać potencjału gospodarki, nie inwestując. Nie tędy droga. Chciałem zwrócić uwagę na to, że inwestycje prywatne w ostatnich latach bardzo, bardzo spadły. Inwestycje prywatne są najważniejsze. Aby stworzyć dla nich warunki, niezbędne są następujące elementy: stabilność i przewidywalność prawa - to właśnie realizujemy; proste i jasne podatki - to przed nami; niezależny wymiar sprawiedliwości - to właśnie realizujemy; niezależny i odpowiedzialny bank centralny - to jeszcze przed nami; stabilna waluta; działające sprawnie instytucje nadzoru, takie jak KNF i UOKiK; konkurencyjny rynek finansowy i kapitałowy, w tym giełda. Tego w ostatnich latach brakowało. Bardzo wiele popsuto przez ostatnie 8 lat. Naszym zadaniem na najbliższą kadencję będzie zbudowanie podstaw trwałego wzrostu gospodarczego na lata, tak aby Polacy mogli się bogacić. Tych elementów w wielu przypadkach nie ma w tym budżecie, bo w dużym stopniu jest to budżet PiS-owski. Ktoś zapytał o inwestycje publiczne. Tak, dobre inwestycje publiczne zwiększają potencjał gospodarki, ale nie tam, gdzie zastępują sektor prywatny, np. na rynku mieszkań, bo takie potencjał gospodarki zmniejszają. Ale najgorsze są inwestycje na pokaz, takie jak przekop mierzei czy CPK. To, że coś ma być wielkie i drogie, nie oznacza, że jest dobre dla gospodarki. Słuchajcie, ekonomia to nauka o ograniczonych zasobach, o tym, że trzeba umieć wybierać, o tym, że konsumując dzisiaj, musimy myśleć o wzroście gospodarczym w najbliższej przyszłości. Ważne, abyśmy nie ulegli pokusie szukania dochodów do zasypywania wielkiej dziury Morawieckiego podwyżkami podatków i szukaniem pieniędzy u przedsiębiorców, tak jak to robili poprzednicy.
