Krakowianie nie potrzebują kolejnej deklaracji, następnej konferencji, kolejnego zdjęcia ani następnego zapewnienia, że nad tym pracujemy.
mocny apel o konkretne działanie zamiast obietnic przed wyborami
Szukaj druków, posłów, głosowań, komisji, obietnic i wystąpień.
I czytanie na posiedzeniu Sejmu
rojekt zakłada, że gmina będzie mogła wprowadzić nową opłatę turystyczno-rekompensacyjną. Płaciliby ją turyści nocujący w hotelach i innych obiektach noclegowych, za każdą rozpoczętą dobę pobytu. Nie płaciłyby jej m.in. dzieci do 16 lat i osoby w szpitalach. Aby opłata obowiązywała, gmina musiałaby uchwalić rekompensatę, np. zniżkę do instytucji kultury lub ośrodka sportu. Zebrane pieniądze trafiałyby w 80% do gminy, 18% do Polskiej Organizacji Turystycznej, a 2% do inkasenta.
Krakowianie nie potrzebują kolejnej deklaracji, następnej konferencji, kolejnego zdjęcia ani następnego zapewnienia, że nad tym pracujemy.
Czy naprawdę można mówić o niewielkim obciążeniu, skoro sami projektodawcy szacują, że polscy obywatele zapłacą z tytułu opłaty ok. 455 mln zł rocznie?
Dlaczego zatem aż 18% pieniędzy pobranych od turystów ma trafić do Polskiej Organizacji Turystycznej, zamiast pozostać w gminie, która ponosi rzeczywiste koszty ruchu turystycznego?
Kraków ma 100 mln powodów, by czekać i domagać się tej ustawy, bo tyle Kraków może na tej ustawie zyskać.