Krakowianie nie potrzebują kolejnej deklaracji, następnej konferencji, kolejnego zdjęcia ani następnego zapewnienia, że nad tym pracujemy.
Apel o połączenie trzech projektów opłaty turystycznej i głosowanie nad 100% dla gmin.
Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Poseł Rafał Komarewicz (tekst niewygłoszony): Stanowisko Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 100 mln zł rocznie - tyle może zyskać sam Kraków na opłacie turystycznej. To pieniądze, które dziś do miasta nie wpływają, a wpływać powinny. Nie jest to abstrakcja, lecz konkretne środki na konkretne cele: na komunikację miejską, wywóz odpadów oraz utrzymanie tego wszystkiego, co się zużywa, gdy przez miasto przewijają się miliony gości. Turysta zostawia bowiem w Krakowie nie tylko dobre wspomnienia i zdjęcia z rynku, ale również korki, śmieci, ścieki i rachunki za sprzątanie, a rachunki te płacą dziś mieszkańcy z własnej kieszeni. Płaci Krakowianin, który stoi w porannym korku i który za chwilę usłyszy, że bilet komunikacji miejskiej ma podrożeć, ponieważ w budżecie brakuje środków. Cała Europa rozwiązała ten problem już dawno i to w prosty sposób: kilka złotych za dobę, które pozostają w mieście. Ma to Wenecja, ma to Rzym, ma to Barcelona. Nawet mniejsze ośrodki, o których turysta nigdy nie słyszał, dawno takie rozwiązanie wprowadziły. A Kraków - jedno z najczęściej odwiedzanych miast tej części Europy - od lat czeka. Dobrze zatem, że kolejny projekt w tej sprawie trafił do Sejmu. Nie zapominajmy jednak, że nie jest to jedyny projekt na stole, ponieważ mamy trzy: ten, nad którym dziś debatujemy, mój oraz projekt Lewicy. Każdy z nich wnosi coś, czego nie mają pozostałe - inaczej liczy stawkę, inaczej rozkłada wpływy, inaczej rozwiązuje szczegółowe kwestie. Nie jest to problem, lecz jest to szansa. Zamiast bowiem wybierać jeden projekt i odrzucać dwa dobre pomysły, możemy zrobić coś mądrzejszego: połączyć prace nad wszystkimi trzema i wyjąć z każdego to, co najlepsze. Powstałby wówczas jeden dobry, kompletny akt zamiast trzech konkurujących ze sobą projektów. Tak właśnie pisze się prawo, które ma naprawdę działać. Jest przy tym jedna rzecz, o której należy wspomnieć. Niedawno w Krakowie pan premier powiedział publicznie, że opłata turystyczna powinna w 100% wracać do gminy, i miał rację. Skoro jest to rekompensata, to powinna trafiać do miasta w całości, a nie w części, ponieważ to miasto ponosi koszty. Rzecz w tym, że takiego rozwiązania nie trzeba dopiero wymyślać ani pisać od zera - ono już jest napisane i leży w Sejmie. To projekt, który złożyłem, przewidujący pełne 100% dla samorządu. Obok leży bliźniaczy projekt Lewicy, zawierający ten sam zapis. I tu niestety kończy się dobra wiadomość, ponieważ oba te projekty od lutego leżą zamrożone w komisjach. Nie zostały odrzucone w głosowaniu ani nie przegrały w merytorycznym sporze - po prostu leżą i czekają, choć rozwiązują dokładnie to, o czym dziś tak łatwo mówić z tej mównicy. Rozmowa o 100% dla gmin już się w tym Sejmie toczy, jest jednak blokowana. Apeluję zatem, abyśmy ją odmrozili. Zróbmy to przed wyborami w Krakowie. Mówię o tym wprost, ponieważ wszyscy znają cenę obietnic składanych tuż przed głosowaniem - mają one swój termin ważności. Kilka tygodni później, gdy kamery gasną, a decyzja jest już podjęta, zbyt często trafiają dokładnie tam, gdzie dziś leżą te projekty, czyli do zamrażarki. Tym razem niech tak się nie stanie. Jeśli 100% dla gmin ma być czymś więcej niż tylko zdaniem z konferencji prasowej, głosujmy nad tym teraz, dopóki każdy w tej sali pamięta, kto, komu i co obiecał.
