“Prawa i obowiązki uczniów, te same, które dotyczą ponad 4 mln dzieci i nastolatków w polskich szkołach, są dziś rozsiane w kilkunastu aktach prawnych.
wskazanie na rozproszenie przepisów dot. praw uczniów
Minister edukacji zaprezentowała projekt ustawy porządkujący prawa i obowiązki uczniów.
Pełna wypowiedź
7 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
jak zwykle. (Poseł Zbigniew Dolata: Pani minister unika tego określenia.) Pan Dolata znowu kłamie... Wicemarszałek Szymon Hołownia: Ale ministerstwo nazywa się ministerstwem edukacji. Nie w nazwie rzecz, a w meritum. Pan dobrze o tym wie jako historyk, jako nauczyciel. Bardzo proszę. Minister Edukacji Barbara Nowacka: Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Cieszę się, że mam przyjemność Wysokiej Izbie przedstawiać projekt ustawy, który jest projektem unikatowym, ponieważ w polskim Prawie oświatowym wprowadzamy zmianę, potrzebną, wyczekaną zmianę, o której wiele roczników młodych osób od lat mówiło. Jest to też projekt innowacyjny na skalę europejską, ponieważ sformalizowanego rzecznika praw ucznia, a tego dotyczy ta ustawa, oraz skatalogowanych praw i obowiązków ucznia w przepisach innych państw nie ma. Więc tak jak byliśmy w forpoczcie działań na rzecz praw dzieci, w tej chwili Polska będzie w forpoczcie działań na rzecz praw uczniów. Pozwólcie państwo, że zacznę od bardzo prostego pytania, które często zadają sobie młode osoby, uczniowie, uczennice, które to pytanie też często pada od rodziców i nauczycieli. Pytanie to brzmi: Jakie właściwie prawa mają uczniowie? Okazuje się, że przez wiele lat nie było prostej odpowiedzi na to pytanie, bo żeby odpowiednio i zgodnie z prawem odpowiedzieć na pytanie, trzeba było sięgnąć do konstytucji, do konwencji o prawach dziecka, do kilku ustaw, kilkunastu rozporządzeń i do statutu konkretnej szkoły. To nie jest system, który sprzyja edukacji obywatelskiej. To jest system, który sprzyja wyłącznie dezorientacji.
Prawa i obowiązki uczniów, te same, które dotyczą ponad 4 mln dzieci i nastolatków w polskich szkołach, są dziś rozsiane w kilkunastu aktach prawnych
. Nikt nie ma nad tym realnego panowania: ani uczniowie, ani nauczyciele, ani rodzice. W efekcie uczniowie uczą się o swoich prawach z TikToka i YouTube’a. I to nie jest żart, to jest ponura rzeczywistość. Tym bardziej że treści, które tam mogą usłyszeć, często są nieprecyzyjne, wyrwane z kontekstu, bywa, że zwyczajnie błędne. Nauczyciel, który chciałby skonfrontować taką informację z prawem, musi prześledzić kilkanaście aktów prawnych i ich wzajemne relacje, a przecież to nie jest zadanie nauczyciela. Chaos w przepisach generuje konflikty na wielu płaszczyznach, np. nauczyciele - rodzic. Pamiętamy słynną, niechlubną sytuację z Krakowa, gdzie dyrektor wysłał ucznia do fryzjera, żeby dziecko zgoliło głowę na łyso, bo mu się nie podobała długość włosów. Takie działania są naganne, ale były możliwe w pewnej luce prawnej. A uczeń ma prawo ubierać się zgodnie z ogólnie przyjętymi normami społecznymi. Niedozwolone jest noszenie stroju nawołującego do nienawiści, dyskryminującego i sprzecznego z przepisami prawa. Cała reszta to kwestia statutów szkoły. Do tego dochodzi kwestia konstytucyjna. Art. 31 ust. 3 Konstytucji RP jest jasny: obowiązki mogą być nakładane na obywateli wyłącznie w drodze ustawy. Pandemia COVID-19 boleśnie nam to przypomniała. Sądy administracyjne uchylały kary pieniężne nakładane na podstawie rozporządzeń, bo ograniczenia praw i wolności muszą wynikać z ustawy. Obowiązki uczniowskie uregulowane tylko w statucie szkoły to kwestia, którą naprawdę należy uregulować. I to właśnie naprawiamy. Projekt ustawy, który dziś wnoszę pod obrady, zawiera cztery główne elementy. Po pierwsze - porządkuje. Zbiera prawa i obowiązki uczniowskie w jednym miejscu: 17 praw, 4 wolności, 10 obowiązków, 1 dokument, 1 adres - koniec chaosu. To nie są nowe prawa wymyślone przez ministerstwo. To są prawa, które uczniowie mają od dawna: prawo do równego traktowania, prawo do prywatności, prawo do sprawiedliwego oceniania, prawo do wolności od przemocy i dyskryminacji. Po prostu przenosimy je w jedno miejsce. Po drugie - chroni. Tworzymy sieć rzeczników praw uczniowskich na czterech szczeblach: krajowym, wojewódzkim, szkolnym i opcjonalnie - gminnym. Dziś uczeń może zwrócić się oczywiście do rzecznika praw obywatelskich albo rzecznika praw dziecka. To instytucje w Warszawie, bez kompetencji, które są dedykowane oświacie. Nie mają np. uprawnień wizytatorskich. Często są po prostu bardzo oddalone od ucznia, który ma realny problem. Rzecznik praw dziecka, pragnę też zaznaczyć, pomaga wyłącznie osobom niepełnoletnim, a uczniem często się jest do 20 roku życia, kończy się szkołę, będąc pełnoletnim. Chcemy, by rzecznik praw uczniowskich był na wyciągnięcie ręki w szkole, w kuratorium. Specjalista od spraw szkolnych, a nie generalista od wszystkiego. Co ważne, nie tworzymy nowych urzędów. Krajowi i wojewódzcy rzecznicy to stanowiska w korpusie służby cywilnej wyłaniane w konkursie, neutralne politycznie. Szkolny rzecznik to opiekun samorządu uczniowskiego. Wybrany przez uczniów, tak jak teraz. Ten nauczyciel, ta nauczycielka, który cieszy się największym zaufaniem, sympatią, ten, który jest zawsze z uczniami. Po trzecie - wychowujemy. Po raz pierwszy w ustawie określamy katalog działań wychowawczych i sankcji wraz z procedurą ich nakładania. Cel jest wychowawczy, nierepresyjny. Najpierw rozmowa, kontakt, zaangażowanie rodziców. Kiedy to nie wystarczy, dyrektor może wszcząć postępowanie i wymierzać kary. Kładziemy kres praktykom, które nie mają podstawy prawnej i dajemy nauczycielom jasne narzędzia, których dzisiaj nie mają. Po czwarte - angażuje. Od września 2028 r. rady szkół staną się obowiązkowe. Rodzice, uczniowie, nauczyciele w równej liczbie będą razem decydować o statucie, o planie finansowym, o sprawach istotnych dla życia szkoły. Dajemy szkołom 2 lata na przygotowanie i dajemy nam samym czas na monitorowanie tych rad, które dziś działają dobrowolnie. Demokratyzujemy proces decydowania o szkole. Ustawa, którą mam przyjemność dziś przedkładać Wysokiej Izbie, jest efektem pracy, które trwały ponad 2 lata. Dziękuję wszystkim osobom, które były zaangażowane w jej stworzenie: specjalnemu zespołowi, który działał w ministerstwie, organizacjom uczniowskim, które włączyły się w przygotowanie tych zmian, nauczycielkom i nauczycielom, którzy mają duże doświadczenie we współpracy z uczniami, również w prowadzeniu szkolnych rzeczników praw ucznia. Przeprowadziliśmy dwie tury konsultacji publicznych. Pierwsza: wakacyjna. Ponad 700 uwag i opinii, z których wiele uwzględniliśmy. I druga: ankieta przeprowadzona przez Zintegrowaną Platformę Edukacyjną, w której wzięło udział blisko 18 400 uczniów i nauczycieli. Wyniki są jednoznaczne: niemal trzykrotnie więcej odpowiedzi pozytywnych, zarówno wśród uczniów, jak i wśród nauczycieli. Pozytywną opinię wobec projektu wyrazili rzecznik praw dziecka, Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego, a Związek Nauczycielstwa Polskiego popierał ideę zebrania praw i obowiązków w jednym miejscu. Uwzględniliśmy uwagi związków zawodowych, wszystkich, w tym ˝Solidarności˝. M.in. zmieniliśmy model funkcjonowania krajowego rzecznika. Chcę też powiedzieć wprost - tu uwaga skierowana do nielicznych na sali polityków PiS - że pomysł stworzenia regionalnych rzeczników praw dziecka... I znowu się drzecie. Ludzie, trochę kultury. Młodzież na was patrzy. (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski) Wicemarszałek Piotr Zgorzelski: Panie pośle, będzie pan miał możliwość zabrania głosu. Minister Edukacji Barbara Nowacka: Rzecznika praw uczniowskich proponował pan Mikołaj Pawlak, poprzedni, zresztą kontrowersyjny, rzecznik praw dziecka i postulował powoływanie rzecznika w każdym województwie już w 2019 r. Uprzedzam, gdybyście chcieli zrobić o to jak zwykle polityczną awanturę. To tylko pokazuje, że ta ustawa nie ma politycznego zabarwienia. Nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Jest pragmatyczna. Odpowiada na realne problemy realnymi narzędziami. To jest ustawa, na którą wiele roczników młodych osób po prostu czekało, osób, które dalej aktywnie uczestniczą w życiu społecznym, których możemy dzisiaj spotkać, bardzo aktywnych i zaangażowanych, na każdym szczeblu i po każdej stronie sceny politycznej. To także pierwsza lekcja kontaktu młodego człowieka z prawem, ale niedotycząca już luk prawnych, jak to przez lata mieliśmy z tym do czynienia, ale tego, jak można mądrze stosować prawo, bo młodzież jest coraz bardziej świadoma, coraz bardziej zaangażowana, również w działania na rzecz swoich praw, a Polska ma wieloletnie tradycje w ochronie praw dziecka. W latach 80. byliśmy inicjatorem podpisania Konwencji o prawach dziecka. Wtedy byliśmy pionierami, więc i dziś możemy nimi zostać w obszarze ochrony praw ucznia. Będzie to także odpowiedź na liczne apele i zgłaszane przez uczniów potrzeby w zakresie ochrony ich praw. Zlikwiduje to problem licznych skarg, konfliktów, które często wychodziły poza ramy szkoły, docierały do kuratoriów. Dzisiaj te sprawy będzie można rozwiązać dzięki mądrym ustawowym działaniom. Na początku zadałam pytanie, jakie uczniowie mają prawa. Dziś szukają odpowiedzi w Internecie i dostają je od twórców, których jedyną legitymacją jest często liczba obserwujących. Za chwilę, gdy ta ustawa wyjdzie w życie, każdy uczeń będzie mógł sięgnąć po jeden dokument i przeczytać, co mu wolno, co jest jego obowiązkiem, co mu przysługuje i do kogo może się zgłosić, jak coś jest nie tak. To jest porządek. To jest edukacja obywatelska. To jest działanie na rzecz dobrych relacji w szkole. To jest wzmacnianie procesu demokratycznego i wzmacnianie młodego pokolenia, ale to także realizacja naszych obietnic wyborczych, w tym realizacja obietnic wyborczych Lewicy oraz Polski 2050. To jest porządek, porządek, na który polskie szkoły czekały, i to czekały zbyt długo. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia
Głos z sali: Ale tam są tłumy, pani minister.
Głos z sali: Z Lewicy nie ma prawie nikogo.
Głos z sali: Cicho!
Głos z sali: Ale to niech pani minister nie daje takich sygnałów.