Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Wnioskodawczyni! Kiedy mówimy o przymusowych odbiorach, to mówimy o potwornej tragedii, potwornej tragedii dziecka, która albo wydarzyła się przed tym przymusowym odbiorem i należało go przeprowadzić, żeby tragedię, cierpienie, krzywdzenie dziecka zakończyć, albo jest elementem tej tragedii dziecka, bo przymusowy odbiór następuje w wyniku wydzierania sobie dziecka jak przedmiotu przez rodziców. Zwykle jest bezpieczny rodzic, niebezpieczny rodzic, ale jest też tak, że obydwoje rodzice są niebezpieczni. Konflikty są potworne, nie wszyscy mają poczucie odpowiedzialności za dziecko, a już tym bardziej nie ma obowiązku kochania własnego dziecka, niestety, i obowiązku zajmowania się nim w sposób wystarczająco dobry, że tak eufemistycznie powiem. W pani projekcie, w państwa projekcie, projekcie Konfederacji być może są, nie zaprzeczam, dobre intencje, ale diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Mówimy o dobru dziecka. Trzeba zawsze, tworząc pewne zapisy, zastanowić się, jak one będą funkcjonowały w praktyce, jak to się skończy, jak to będzie wyglądać, kiedy taki projekt będziemy już traktowali jako obowiązujące przepisy. Nie będę powtarzać kwestii dublowania się pewnych rzeczy, ale zwrócę uwagę np. na protokół. To jest chyba ta najmniej budząca kontrowersje rzecz, która jest w tym projekcie według mnie błędna. Mamy obowiązek tworzenia protokołu. W tej chwili jest obowiązek tworzenia szerokiej notatki. Protokół ma to do siebie, że wszyscy powinni to podpisać. Jak mamy konflikt i jest ktoś, komu to dziecko się odbiera siłą, to ten ktoś tego protokołu na pewno nie podpisze. Nadmierne biurokratyzowanie tego typu sytuacji jest chyba czymś, co bardzo się przyda pewnie adwokatom na drodze prawnej, żeby dalej sprawa mogła toczyć się w ramach odwołań, sprzeciwów czy wnoszenia o procedurę odwrotną. Ale wystarczy notatka. Natomiast większe wątpliwości budzi kwestia psychologa. Niby dobrze brzmi: dziecku potrzebna przy przymusowym odbiorze jest obecność psychologa. Ale to tak naprawdę świadczy o tym, że ten projekt jest pisany z perspektywy kogoś, kto gdy myśli o przymusowym odbiorze, to myśli właśnie o przymusowym odbiorze w sytuacji, kiedy rodzice sobie to dziecko wyszarpują czy jeden rodzic wyszarpuje dziecko drugiemu rodzicowi. Ponieważ w sytuacjach, w których te przymusowe odbiory tak naprawdę powinny się odbywać, gdybyśmy wszyscy mieli na względzie przede wszystkim dobro dziecka, jego zdrowie i jego życie, to te przymusowe odbiory... One powinny być najczęstsze w tej liczbie ponad tysiąca przymusowych odbiorów. To są sytuacje, kiedy dziecko jest krzywdzone, kiedy ktoś nagle się orientuje - Policja czy pracownik pomocy społecznej - że dziecko jest krzywdzone, że coś zagraża jego życiu i zdrowiu, jak np. w przywołanej sytuacji Kamilka z Częstochowy. Wtedy wzywana jest karetka, żeby lekarz, pracownik ekipy ratunkowej potwierdził, że dziecko jest w stanie zagrożenia życia i zdrowia. Czekanie, szukanie w tym momencie dodatkowego psychologa, kiedy on np. nie jest dyżurnym psychologiem, który jest na policji, pełni cały czas dyżur, tę procedurę wydłuży. Sytuacja, w której będziemy czekać na psychologa, a dziecko trzeba ratować natychmiast - to nie jest zbyt dobrze przemyślane. Sama pani przyzna, że w takich sytuacjach ograniczanie możliwości przeprowadzenia procedury przymusowego odbioru do sytuacji, w której jest psycholog, może bezpieczeństwu, zdrowiu i życiu tego dziecka paradoksalnie zaszkodzić, bo przedłuża samą procedurę. Jeżeli mówimy o kwestiach nagrywania, to chcę zwrócić uwagę, że tu nie tylko chodzi o ochronę prywatności dziecka. I tu kamyczek do ogródka pani kolegów z Konfederacji, którzy np. na jednym z posiedzeń mojego zespołu nagrywali dziecko, które opowiadało o tym, jak było gwałcone, i osoba przez pani kolegów wpuszczona i zaproszona robiła patostreaming z tego. To było straszne doświadczenie. (Poseł Witold Tumanowicz: O czym pani mówi?) Pytanie, czy w podobnych i tego typu sytuacjach nagrywanie dziecka, które jest za rączki i za nóżki wynoszone... (Poseł Witold Tumanowicz: O czym pani poseł mówi?) Za chwileczkę panu odpowiem....za rączki i za nóżki wynoszone np. z domu czy ze szkoły, nie będzie służyło tego typu historiom, że ktoś będzie wykorzystywał to nagranie, np. rodzic, któremu dziecko zabrano, do tego, żeby ono funkcjonowało w sieci. Nie tylko łamanie praw dziecka, nie tylko łamanie jego prywatności, ale także wykorzystywanie tej historii do udowodnienia własnej racji. Kwestie odgrywania pewnej roli, dramatyzowania takiej historii - to są sytuacje, które nie powinny się zdarzać, a mogą się zdarzać. Pytanie: Po co chcemy nagrywać? Te wytyczne, które mamy dzięki ministerstwu, mówiły jasno i mówią jasno: nie nagrywamy, żeby nie powiększać traumy i nie eskalować konfliktu. W sytuacji, kiedy to nagrywanie będzie możliwe, będzie eskalacja konfliktu. Dlatego uważamy, że o dobru dziecka i o sytuacjach, które mogą dobru dziecka zagrozić, należy mówić. Chociaż ten projekt jest błędny i mamy o nim negatywną opinię, to może doprowadzi do czegoś dobrego. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia