Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Rozmawiamy dziś o projekcie ustawy, która ma karać rodziców za utrudnianie kontaktów z dzieckiem byłym partnerom. Mówiąc wprost, chodzi o sytuację, gdy po rozstaniu jedno z rodziców nie pozwala drugiemu widywać się z własnym dzieckiem. Ten problem jest realny i nie możemy go na pewno zamiatać pod dywan. Wielu z nas na pewno zna takie przypadki z życia albo ze swoich okręgów, albo od znajomych. Tata, który miesiącami nie może zobaczyć dziecka. Dziecko, które trafia w środek dorosłego konfliktu i nie rozumie, dlaczego nagle nie widuje jednego z rodziców. Psycholodzy mówią wprost: dzieci potrzebują kontaktu z obojgiem rodziców. Gdy tego kontaktu brakuje latami, pojawiają się problemy: trudności emocjonalne, poczucie winy, kłopoty z budowaniem relacji w dorosłym życiu. Dlatego państwo powinno działać i chronić te więzi. Co więcej, często sądy już orzekają, nakazując kontakty, ale orzeczenia to jedno, a niestety ich egzekwowanie to zupełnie inna historia. Z tym właśnie jest największy problem. Ale - i to jest ważne ˝ale˝ - mamy wątpliwości co do tego, czy prawo karne jest tu właściwym narzędziem. Ten projekt mówi o tym, że kto uporczywie utrudnia kontakty z dzieckiem, może trafić do więzienia - do roku pozbawienia wolności. Oczywiście rozumiem intencje, naprawdę, tylko zastanówmy się przez chwilę, co to może oznaczać w praktyce. Sprawy rodzinne są skomplikowane. Powodów, dla których kontakty nie dochodzą do skutku, może być wiele. Czasem to złośliwość, ale czasem - strach o bezpieczeństwo dziecka, choroba, trudna sytuacja życiowa, problemy organizacyjne. Jak prawo karne ma odróżnić jedno od drugiego? Jest też ryzyko, że zamiast łagodzić konflikty, je zaognimy. Zamiast sprawić, że rodzice będą ze sobą współpracować dla dobra dziecka, stworzymy kolejne narzędzie, którego jedna strona będzie używać przeciwko drugiej stronie. Dlatego jako klub Polska 2050 uważamy, że ten projekt potrzebuje więcej pracy. Zanim go uchwalimy, posłuchajmy ekspertów: sędziów rodzinnych, mediatorów, którzy wiedzą, jak bez sądów rozwiązywać konflikty między rodzicami, psychologów dziecięcych, kuratorów. Dzieci mają prawo do kontaktu z obojgiem rodziców. To nie podlega żadnej dyskusji. Jeśli obecne przepisy tego nie zapewniają, musimy je zmienić, ale dobra ustawa to nie taka, którą się szybko uchwala, ale taka, która naprawdę działa i nie wyrządza przy okazji nowych krzywd. Dlatego wnoszę o skierowanie tego projektu do dalszych prac w komisji. Zróbmy to odpowiedzialnie dla dobra dzieci. Dziękuję. Przebieg posiedzenia