Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pochylamy się w tej debacie nad projektem poselskim Konfederacji wprowadzającym do Kodeksu karnego penalizację uporczywego utrudniania kontaktów z dzieckiem. Zakłada on karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku za uporczywe uchylanie się od wykonania orzeczonych przez sąd albo ustalonych w ugodzie sądowej, zwartej przed mediatorem, kontaktów. Przewiduje zabezpieczenie w postaci terapii dla rodzica, który je utrudnia. Choć przedłożenie zajmuje się tematem utrudniania kontaktów z dzieckiem, to co do zasady nie mówi nic o dzieciach. Projekt budzi oczywiste wątpliwości, choćby dotyczące spraw z przemocą domową w tle. Sam pomysł odzwierciedlony w projekcie nie jest nowy. Wraca od lat. Próbowało go uregulować poprzednie kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości. Nabrzmiał w czasie pandemii, gdy mówiło się o konieczności penalizacji takiego zachowania, podobnie jak w przypadku niealimentacji. Powstały wówczas nawet propozycje konkretnych rozwiązań, ale resort się z nich wycofał. W 2022 r. przysłowiowej oliwy do ognia dolał Trybunał Konstytucyjny, który pod przewodnictwem sędzi Krystyny Pawłowicz orzekł, że nałożenie na rodzica utrudniającego drugiemu kontakty z dzieckiem obowiązku zapłaty określonej kwoty jest niezgodne z konstytucją, ale tylko wówczas, kiedy to utrudnianie lub uniemożliwienie kontaktu wynika z zachowania samego dziecka i jest zgodne z jego wolą. Trybunał odnosił się wtedy do jednego narzędzia, które obecnie jest wykorzystywane w sytuacji, gdy jeden z rodziców ogranicza drugiemu możliwość kontaktu z dzieckiem, co ważne, ustaloną w orzeczeniu sądu. Również minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiada projekt, który ureguluje prawnie kwestię opieki współdzielonej nad dzieckiem, sygnalizując potrzebę rozwiązania problemu utrudniania kontaktów z dzieckiem, oczywiście przy zachowaniu priorytetu, którym musi być zawsze dobro dziecka. Muszę teraz w tej debacie odnieść się do wspomnianego przez wnioskodawców, niestety, syndromu alienacji rodzicielskiej. To pojęcie autorstwa amerykańskiego psychiatry Richarda Gardnera, który... (Poseł Marcin Józefaciuk: Nie ma syndromu, pani poseł, nie ma syndromu.) Wicemarszałek Piotr Zgorzelski: Panie pośle, nie dyskutujemy. Teraz jest czas na wystąpienia. Poseł Katarzyna Ueberhan: Tylko tak zauważę, że Gardner wielokrotnie publikował w obronie pedofili i kazirodztwa. Jest to nieistniejące zaburzenie, co potwierdziła Światowa Organizacja Zdrowia 20 lutego 2020 r., usuwając to pojęcie z międzynarodowej statystycznej klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych. (Poseł Marcin Józefaciuk: To nie jest choroba, tylko zjawisko.) To wymyślone zaburzenie było podstawą strategii sądowej opartej na przekonaniu, że kontakt z obojgiem rodziców jest ważniejszy niż bezpieczeństwo fizyczne, psychiczne czy seksualne dziecka. Dr Lewandowska, krajowy konsultant w zakresie psychiatrii dzieci i młodzieży, podkreśla, że alienacja rodzicielska to strategia sądowa skrytykowana przez wszystkie światowe gremia prawnicze i psychiatryczne ze względu na jej wstępne założenie: jeśli rodzic, zwykle matka, zgłasza przemoc seksualną wobec dziecka, to należy uznać, że kłamie, i natychmiast odebrać jej dziecko i przekazać rodzicowi posądzonemu o przemoc. Zakładam, że stąd też te ogromne emocje społeczne, gdy mówi się o samym terminie alienacji rodzicielskiej, zapewne stąd też otwarte wsparcie dla ruchów alienowanych ojców ze strony Konfederacji, która, przypomnę, głosowała przeciw ustawie kamilkowej, która chroni dzieci przed przemocą, także seksualną, także ze strony niestety rodziców. Konfederacja głosowała przeciwko ustawie o natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy domowej czy przeciwko ustawie zmieniającej definicję zgwałcenia, która zakładała świadomą zgodę. (Poseł Marcin Józefaciuk: Przecież to nie jest na temat.) Często jednak alienacja rodzicielska w Polsce jest rozumiana, w oderwaniu od Gardnerowskiej definicji, jako ograniczanie kontaktu z dzieckiem przez skonfliktowanych ze sobą rodziców. Czy jest to duży problem? Konflikty zdarzają się przy większości rozstań, bo jeśli ludzie się kochają, to się nie rozstają. Proste, prawda? W ilu przypadkach dzieci są ofiarami manipulujących nimi rodziców? Tego niestety nie wiemy. Ale wiemy, jak często stosowana jest wspomniana już instytucja kary finansowej nakładanej na rodzica utrudniającego kontakty dziecka z drugim rodzicem. Ile jest rocznie takich zasądzonych kar? 600 w całej Polsce. A wiedzą państwo, ilu jest rodziców nierealizujących wyroków o alimentacji? To prawie 300 tys. osób, które nie płacą alimentów na milion swoich dzieci. A zadłużenia alimentacyjne sięgają astronomicznej kwoty 17 mld zł. Projekt Konfederacji odpowiada na problem dotyczący realnie, zgodnie ze statystykami, kilkuset osób... (Poseł Marcin Józefaciuk: A skąd pani wzięła statystyki?)...i próbuje wprowadzić dodatkową karę więzienia dla rodzica utrudniającego kontakty. Chciałam tylko powiedzieć na koniec, że Prokuratoria Generalna wystawiła projektowi ocenę jednoznacznie negatywną. Dziękuję. Przebieg posiedzenia