Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (druk nr 2033). 16. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (druk nr 2127). Poseł Daria Gosek-Popiołek: Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Rozmawiamy dzisiaj o projekcie, na który czekają polskie samorządy, o projekcie, który może realnie zwiększyć ich dochody, o opłacie turystycznej. Mówimy o bardzo konkretnych pieniądzach. Duże miasta mogłyby na tym zyskać po kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Zyskałyby również małe turystyczne gminy. To są środki, które samorządy będą mogły przeznaczyć na inwestycje, na nowe autobusy i tramwaje, na budownictwo społeczne, na rozwój kultury, na lepsze życie mieszkańców i bardziej atrakcyjne wakacje dla turystów z Polski i ze świata. Takie opłaty funkcjonują z powodzeniem w ponad 60 krajach na świecie, w tym w wielu państwach europejskich. Polskie ośrodki turystyczne nie są gorsze i nie powinny być tak traktowane, zwłaszcza że liczba turystów z roku na rok rośnie. W 2024 r. osiągnięto rekordową liczbę 97 mln sprzedanych noclegów. Polacy są coraz zamożniejsi, coraz częściej podróżują, a Polska jest coraz bardziej atrakcyjna dla turystów z zagranicy. Oczywiście jest to powód do radości, ale potrzebujemy prawa, które odpowie na te zmiany i na potrzeby mieszkańców ośrodków turystycznych. Szanowni Państwo! Jestem z Krakowa, mieszkam tam od wielu lat i bardzo dobrze wiem, jak się żyje w mieście, które odwiedzają co roku miliony turystów. Kraków jest piękny. Oczywiście wszyscy jesteśmy dumni z tego, że tyle osób, zarówno z Polski, jak i z całego świata, chce do nas przyjeżdżać. Turystyka to miejsca pracy, zastrzyk dla lokalnej gospodarki, ale to nie tylko zyski - to także koszty dla samorządu i mieszkańców. Mogę oczywiście o tym powiedzieć na przykładzie Krakowa, gdzie większość centrum miasta nie jest zamieszkana na stałe - to baza noclegowa dla turystów. Popularność Krakowa oznacza wyższe ceny, zatłoczony transport publiczny, czasami też korki na ulicach, większe wydatki na bezpieczeństwo, na utrzymanie zieleni i czystości w mieście. Miejsca pracy generowane przez turystykę są często słabo płatne i niestabilne, a zyski z tego sektora trafiają przede wszystkim do dużych inwestorów, nie do ciężko pracujących zwykłych mieszkańców. Rynek jest nastawiony na potrzeby i możliwości turystów, którzy bawią się nocą, chcą klubów i restauracji, co bardzo często kłóci się z potrzebami lokalsów. Ludzie pracujący chcą w nocy spać, a w ciągu dnia bardziej potrzebny jest im sklep spożywczy niż punkt z pamiątkami czy klub nocny. Opłata turystyczna jest po to, żeby to wszystko zrekompensować mieszkańcom i samorządom. Niestety dzisiaj to nie jest jeszcze możliwe. Te przepisy, które pochodzą jeszcze z PRL-u, są przestarzałe i nieskuteczne. Tworzą niepotrzebne bariery dla samorządów i nie pozwalają im prowadzić swobodnej, dopasowanej do lokalnych okoliczności polityki odnośnie do turystyki. Możliwe opłaty są bardzo niskie. W 2025 r. wynosiły zaledwie 3,31 zł za noc. To za mało, żeby pokryć koszty generowane przez ruch turystyczny. W dodatku samorządy, żeby w ogóle móc ubiegać się o wprowadzenie dodatkowych opłat, muszą spełniać kryteria środowiskowe. Ustawodawca w latach 70. uznał najwyraźniej, że ludzie podróżują tylko do uzdrowisk. Dzisiaj nie ma to najmniejszego sensu. Ludzie nie wybierają celów swoich podróży na podstawie jakości powietrza. 15 mln turystów, którzy przyjechali do Krakowa w zeszłym roku, nie skusiło nasze słynne krakowskie powietrze - interesowały ich kultura, architektura i historia, niestety często także imprezy. Ten intensywny ruch turystyczny często przyczynia się też do pogorszenia jakości powietrza. Logicznym byłoby więc umożliwienie gminom obciążonym turystyką pobieranie opłat. Zyski z nich można by wydać np. na programy antysmogowe. Dzisiaj jest odwrotnie. To absurd, który możemy tą ustawą zlikwidować. Ten projekt nie powstawał w próżni. Od lat polscy samorządowcy walczą o zmianę anachronicznych przepisów. Prawie 10 lat temu Związek Miast Polskich zrzeszający prawie 400 polskich miast przygotował projekt ustawy dotyczącej tej kwestii. Apelowała o to także 2 lata temu Unia Metropolii Polskich. Projekt złożony przez klub Lewicy uwzględnia ich oczekiwania. Zakłada rezygnację z dotychczasowych kryteriów środowiskowych i krajobrazowych. Daje samorządom wolną rękę, bo lokalne władze najlepiej rozumieją lokalne potrzeby. Samorządy będą więc mogły samodzielnie ustalić wysokość opłat, a maksymalna stawka będzie powiązana z wysokością płacy minimalnej, więc będzie ona rosnąć wraz z naszą gospodarką. Samorządy będą mogły też same ustalać, w jakich obszarach funkcjonują opłaty, i w ten sposób prowadzić aktywną, świadomą i elastyczną politykę w zakresie turystyki i mieszkalnictwa. Dlatego bardzo serdecznie apeluję o poparcie dla tego projektu przez wszystkie opcje polityczne. Jestem posłanką Lewicy, ale przecież wiemy, że to są też postulaty, które cieszą się powodzeniem u różnych opcji politycznych. Od lat zarówno politycy Lewicy, Platformy Obywatelskiej, jak i Prawa i Sprawiedliwości opowiadają się na poziomie samorządów, ale także na poziomie centralnym, za wprowadzeniem tego podatku. Za wprowadzeniem opłaty od lat opowiada się także konserwatywny Klub Jagielloński, więc to nie jest kontrowersyjna propozycja. To rozwiązanie europejskie, stosowane w całej Europie, popierane przez samorządy, ekspertów i mieszkańców. W imieniu klubu Lewicy, jako autorka niniejszego projektu ustawy, proszę o głos za zwiększeniem dochodów polskich miast i gmin, czyli za wprowadzeniem opłaty turystycznej. Dziękuję. Przebieg posiedzenia