Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Cezarego Tomczyka (druk nr 2098). Poseł Cezary Tomczyk: Bardzo dziękuję. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Po pierwsze, miałbym pytanie do wszystkich państwa. Czy ktoś z państwa kiedyś z miejsca pracy przywłaszczył sobie zegarek? (Poseł Alicja Łuczak: No nie.) Nikt z państwa nie podniósł ręki. W sumie można się tylko cieszyć, ale to tylko potwierdza, też po stronie PiS-u, że nie jest to jednak normalna praktyka, że ludzie przywłaszczają, jakkolwiek to nazwiemy, zegarki z miejsca pracy o wartości wielu tysięcy złotych. Uznajmy, że nie jest to normalna praktyka. Kto oskarża w tej sprawie? Przede wszystkim akurat to w tej kwestii jest jasne, bo akt oskarżenia wyszedł po zarzutach przedstawionych przez prokuraturę właśnie wobec pani Glapiak. Akt oskarżenia, uwaga, 5 listopada 2024 r. trafił do sądu przeciwko pani Glapiak właśnie w związku z tym zegarkiem. Natomiast mimo wszystko nasuwa się pewne stwierdzenie, które w tej sprawie, myślę, ma ogromne znaczenie. A właściwie jedno słowo. Tym słowem jest bezczelność. Zacytuję państwu fragment ze słownika języka polskiego. Co to znaczy bezczelność? Bezczelność - brak wstydu, zuchwałość, arogancja w zachowaniu lub wypowiedziach. Cecha kogoś, kto jest pewny siebie do tego stopnia, że robiąc coś, nie liczy się z nikim i z niczym. Jestem tutaj dzisiaj, bo pani Glapiak uważa, że nie powinno się jej czynu nazywać złodziejstwem. Mimo tego, że akt oskarżenia i zarzuty przeciwko niej są w sądzie. Mimo tego, że Żandarmeria Wojskowa w toku czynności zabezpieczyła zegarek u niej w domu. Mimo tego, że zegarek był zakupiony specjalnie dla niej, gdy oficjalnie miał trafić do delegacji Korei Południowej. I mimo tego, że minister obrony Korei Południowej, który wtedy odwiedzał Polskę, jest mężczyzną. I mimo tego, że w całej delegacji koreańskiej nie było nawet jednej kobiety. I to jest właśnie bezczelność w najczystszej postaci. W zawiadomieniu do prokuratury krok po kroku pokazaliśmy, co się stało. I to jest też pytanie, które chciałbym dzisiaj zadać szczególnie posłom PiS-u. Bo jeżeli chodzi o bezczelność - możemy się w wielu sprawach ścigać, ale w sprawie bezczelności jesteście rzeczywiście bezkonkurencyjni. Jak nazwać kogoś, w czyim domu został znaleziony zegarek, który należał do Ministerstwa Obrony Narodowej i został znaleziony przez Żandarmerię Wojskową? Jak kogoś takiego nazwać? Czy to jest amatorka cudzej własności? Czy to jest specjalistka od znikania rzeczy? Czy jest to nieproszona kolekcjonerka? Jaki termin powinien być użyty w sprawie, kiedy mamy do czynienia z tak bezwzględną bezczelnością, z którą właśnie tutaj się mierzymy? Chciałbym państwu pokazać harmonogram tego wydarzenia w związku z zawiadomieniem do prokuratury, które zostało złożone przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Szanowni państwo, 8 listopada 2023 r. o godz. 14.05 mail wysłany od pani Glapiak do pani Lewandowskiej, ówczesnej dyrektor generalnej w MON-ie, o treści: taki sobie wybrałam. Wraz z wizerunkiem zegarka Longines. (Poseł Adrian Witczak: Ładny.) Chciałbym szczególnie tej części sali, PiS-owi to pokazać. 8 listopada 2023 r., tego samego dnia, kilka godzin później, bo o godz. 17.48, wyżej wymienioną wiadomość pani Lewandowska przekazuje dyrektorowi departamentu administracyjnego. Tego samego dnia o godz. 18.12 jest e-mail pani Lewandowskiej do dyrektora administracyjnego. Cytuję: Mając na uwadze potrzebę wręczenia prezentu okolicznościowego w postaci zegarka damskiego, proszę o sprawdzenie, czy w magazynie upominków MON jest na stanie taki przedmiot. Jeśli nie, to proszę o dokonanie zakupu po uprzednim rozpoznaniu rynku. Z uwagi na rangę zasadnym jest, aby był to zegarek klasyczny na skórzanym pasku, automatyczny z gwarancją minimum 5 lat. Przypadkiem dokładnie taki sam, o jakim pani Glapiak mówiła: taki sobie wybrałam. 9 listopada 2023 r. o godz. 11.05 - to wszystko są wyciągi z e-maili złożonych do prokuratury - dyrektor administracyjny przekazuje wiadomość podwładnemu celem rozpoznania rynku. Projekt notatki po rozpoznaniu rynku: Notatka realizuje polecenie departamentu i dotyczy zakupu upominku okolicznościowego w postaci zegarka damskiego w celu realizacji powyższego oraz z uwagi na rangę dokonania rozpoznania rynku w zakresie zakupu. Tu już się pojawia zegarek Longines. 11 listopada, kilka dni później, o godz. 9.24 strona koreańska przesyła, uwaga, propozycje upominków, które miały zostać wręczone z okazji wizyty ministra obrony narodowej Korei. Co to jest? Statuetka replika rycerza oraz latawce w ramce. Jak państwo wiedzą, prezenty na tego typu delegacjach są raczej adekwatne do drugiej strony. Latawiec w ramce. 13 listopada o godz. 12.52 dyrektor administracyjny odsyła projekt notatki podwładnemu ze zmienioną wersją. Adresatem nie jest już minister obrony, ale jest nim dyrektor generalny. Mamy tutaj adnotację: zgoda oraz sformułowanie: stosownie do wytycznych dotyczących zabezpieczenia upominku, który zostanie wręczony podczas wydarzenia z udziałem ministra obrony narodowej. Dalej mamy faktury, specjalny wyjazd ludzi, którzy z ministerstwa obrony jadą do Białegostoku, żeby zakupić ów zegarek dla pani Glapiak. Uwaga, dzisiaj jest ona szefową Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i jedną z najbliższych współpracownic pana ministra Błaszczaka. To jest ta pani Glapiak, o której ciągle rozmawiamy. 14 listopada mamy przyjęcie zegarka do magazynu MON. 15 listopada mamy informację: Wydanie zegarka - uwaga - w związku z wizytą wiceministra obrony Korei Południowej. Uprzejmie proszę o wydanie z magazynu upominków następującej treści: zegarek, jedna sztuka. I dalej jest polecenie wydania. Proszę sobie wyobrazić, że na samym końcu całej tej historii zegarek marki Longines o wartości 6 tys. zł dziwnym trafem w ogóle nie trafił do delegacji koreańskiej. Tak jak powiedziałem, tam byli sami mężczyźni, a zegarek był damski. Gdzie trafił? Do pani Glapiak. A skąd o tym wiemy? Bo prokuratura wydała postanowienie o przeszukaniu i Żandarmeria Wojskowa 24 kwietnia 2024 r. zjawiła się rano, ok. godz. 6, jak zakładam, w domu pani Agnieszki Glapiak i - uwaga - poprosiła o wydanie zegarka ze względu na planowaną rewizję. Zegarek znajdował się właśnie w tym mieszkaniu i został wydany Żandarmerii Wojskowej. Dzisiaj jest dowodem w sprawie. A teraz powiem państwu, szczególnie tym z PiS-u, jakie rzeczy wręczono ministrowi obrony narodowej Korei Południowej. Orła ministra na kolumnie na kwadratowej podstawie, okrągłe szkło z napisem i obraz z Fryderykiem Chopinem. Popieram. Powiem też państwu, że jako pracownik Ministerstwa Obrony Narodowej od 2 lat zaświadczam, że nie mamy zegarków. Nawet jakbyśmy mieli, tobyśmy ich nie rozdawali ludziom, którzy pracują w ministerstwie. To się po prostu zwyczajnie nazywa: kradzież. Chciałbym, żebyśmy nazywali rzeczy po imieniu. Był tutaj taki pan, zresztą bywa tutaj na tej sali raz na jakiś czas, który chciałby, żeby białe nazywać czarnym, a czarne - białym. A ja bym chciał, żebyśmy zawsze białe nazywali białym, a czarne - czarnym. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia