Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Z jednej strony bardzo się cieszę, że problem dotyczący kryzysu w naszym wymiarze sprawiedliwości jest dostrzegany. Jest dostrzegany, jak się wsłuchuję, przez wszystkich w tej Izbie i niestety zaczął on już rezonować, jeśli chodzi o zwykłych obywateli, o czym powiedział, opierając się na dość klarownych przykładach, sam pan minister. Z drugiej strony, przysłuchując się dyskusji, martwię się tym, że słyszę sprzeczne stanowiska. Nie wyczuwa się klimatu wskazującego jakąś zgodę. Wielokrotnie w tej Izbie byłem świadkiem tego, że da się wypracować kompromis, da się osiągnąć konsensus. Byłem świadkiem tego, jak projekty proponowane przez Platformę Obywatelską były popierane przez całą Izbę, w tym Prawo i Sprawiedliwość. Były też sytuacje odwrotne: projekty proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość były popierane przez Platformę Obywatelską. My jako Konfederacja naprawdę nie chcemy opowiadać się po jakiejkolwiek stronie sporu, ale jesteśmy zmartwieni tym, że trudno nie odnieść wrażenia, że ten projekt nie doprowadzi do wypracowania w tej Izbie porozumienia, które zostanie zaakceptowane przez wszystkich. Świadczą o tym chociażby poprzednie wystąpienia. I naprawdę przykro tego się słucha, że inne stanowisko wobec tego projektu ustawy ma prezes Krajowej Rady Sądownictwa, a inne minister sprawiedliwości. Naprawdę chciałbym stanąć w tej Izbie, tak jak wiele razy już miało to miejsce, i powiedzieć: tak, to jest dobry projekt, cieszę się, że cała Izba go popiera i że w końcu wspólnie coś naprawimy, szczególnie że mamy dużo zagrożeń, które są zagrożeniami zewnętrznymi, i chyba nikt z nas nie chciałby, żeby państwo implodowało do środka. Natomiast stoimy dziś przed jednym z najdalej idących projektów ingerujących w wymiar sprawiedliwości po 1989 r. Ten projekt przedstawia się jako zmierzający do przywrócenia prawa do niezależnego i bezstronnego sądu, w rzeczywistości jednak ta legislacja bardzo zmienia system. Nasuwa się tylko pytanie, czy go naprawi, bo co do tego pojawiło się wiele wątpliwości. Przejawem tego może być wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu, złożony przez Prawo i Sprawiedliwość. Nasuwa się pytanie, czy to nie spowoduje nowego kryzysu albo czy nie spotęguje tego, który mamy obecnie. Zgodnie z założeniami projektu ustawy wszystkie uchwały KRS z lat 2018-2025 stracą moc prawną z mocy ustawy. Moja przedmówczyni, pani poseł Ueberhan, powiedziała, że to jest korekta procedury. Otóż ciężko jest z tym się zgodzić, ponieważ to będzie zbiorowa dyskwalifikacja kilku tysięcy decyzji personalnych, w tym takich, które nigdy nie były kwestionowane, nawet w wyrokach, na które autorzy tego projektu się powołują. Nigdy dotąd ustawodawca nie cofnął w czasie obowiązywania aktów państwowych w taki sposób. Taka operacja otwiera drogę do podważania dowolnego powołania, dowolnego wyroku w dowolnej kadencji, jeśli większości parlamentarnej będzie to politycznie odpowiadać. W projekcie ustawy wprowadza się rozwiązania, które trudno uznać zgodne z zasadą zaufania obywatela do państwa prawa. Sędziowie stracą stanowiska, nawet jeśli wcześniej byli pozytywnie oceniani, stracą prawo do stanu spoczynku i związane z tym świadczenia. Mają być przenoszeni, delegowani, cofnięci lub zwalniani wyłącznie dlatego, że powołała ich niewłaściwa Krajowa Rada Sądownictwa. I tu nasuwa się pytanie, czy to jest przywrócenie praworządności. Czy retrospektywne karanie ludzi za coś, na co nie mieli wpływu, będzie sprawiedliwe? Sędzia nie ma wpływu na to, kto głosuje w KRS, tak samo jak policjant nie ma wpływu na to, kto jest komendantem głównym Policji. W projekcie ustawy zezwala się ministrowi sprawiedliwości na publikację nazwisk konkretnych sędziów w specjalnym wykazie, wyznaczenie terminów ogłaszania konkursów, nadzorowanie całej operacji. Powstanie w ten sposób lista imienna sędziów objętych skutkami tej ustawy. Pojawia się niebezpieczna procedura polegająca na tym, że najpierw nastąpi skutek, a potem odwołanie, ponieważ najpierw sędzia zostanie pozbawiony swojego stanowiska, a potem będzie się odwoływał, natomiast odwołanie nie wstrzyma skutku. To jest odwrócenie zasady domniemania legalności aktu urzędowego. Pojawia się też ogromne ryzyko, o czym już powiedziano z mównicy, paraliżu sądów, ponieważ skutek tej ustawy wydaje się oczywisty: będą podważane tysiące orzeczeń wydanych przez sędziów, o których mowa w projekcie, strony procesów będą kwestionować składy sądów na każdym etapie i powstaną gigantyczne zatory proceduralne, które i tak już obserwujemy ze względu na czas oczekiwania na wyroki różnych sądów. Projekt nie zapewni żadnej realnej ochrony obywatelom, którzy zostaną wrzuceni w wir sporów o ważność wyroków i legalność składów sądów. Kończąc, panie marszałku, stwierdzam, że po raz pierwszy w historii ustawa zadziała tak naprawdę wstecz w kwestii obsady urzędów, ponieważ ustawodawca, poprzez przyjęcie tej ustawy, cofa skutki powołań dokonanych przez prezydenta Rzeczypospolitej. Naruszy tym samym zasadę stabilności władzy sądowniczej i będzie ingerować w prerogatywy prezydenta. Rodzi się tu bardzo poważna obawa o to, czy nie będzie kolizji z konstytucją, w szczególności z art. 10, jeżeli chodzi o trójpodział władzy, art. 173 - kwestia niezależności sędziów, art. 179 - kwestia powoływania sędziów przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, i art. 180 - kwestia nieusuwalności sędziów. To jest zaprezentowane jako próba naprawy konfliktu, który powstał nie na początku tej kadencji, tylko wcześniej, i można mieć obawy co do tego, czy pójdzie to w kierunku naprawy. Wspomniałem już o tym, że został złożony wniosek o odrzucenie projektu tej ustawy w pierwszym czytaniu. Pan poseł Śliz stwierdził, że Polska 2050 poprze ten projekt, ale bardzo dyplomatycznie określił go jako niedoskonały. A zatem są duże wątpliwości co do tego, czy ten projekt ustawy wygasi konflikt, który obserwujemy, czy tylko go spotęguje. Bardzo dziękuję. Przebieg posiedzenia