Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Odłóżmy na bok wszystkie wielkie słowa i emocje i skupmy się na faktach, na prawie i na tym, jak ten projekt wpłynie na życie codzienne obywateli oraz funkcjonowanie państwa i wymiaru sprawiedliwości. Źródło problemu, z którym mamy do czynienia, jest bardzo precyzyjnie zlokalizowane. On powstał w 2017 i 2018 r. To właśnie wtedy większość parlamentarna Prawa i Sprawiedliwości zdecydowała się na przerwanie konstytucyjnych kadencji członków Krajowej Rady Sądownictwa i zmianę sposobu ich wyboru. Zamiast organu, który miał stać na straży niezależności sądów, stworzono ciało politycznie uzależnione, w którym 15 sędziów zostało wybranych przez Sejm, nie przez środowisko sędziowskie. To był moment krytyczny. Od tego momentu każda, ale to każda nominacja sędziowska w Polsce stała się obarczona wadą prawną. Przez te kilka lat systematycznie produkowano w Polsce sędziów, których status jest kwestionowany. I to nie chodzi o to, że jest kwestionowany przez polityków, tylko jest kwestionowany przez trybunały międzynarodowe - przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ale także przez polski Sąd Najwyższy, o czym chociażby nawet dzisiaj wspominał pan minister. Doprowadzono do sytuacji, w której mamy w systemie ogromną liczbę osób orzekających, których wyroki mogą zostać w każdej chwili podważone. I to nie jest spór akademicki, bo to jest tak naprawdę realny błąd systemowy, który musimy naprawić tu i teraz. Wysoka Izbo! Zapytajmy wprost: Po co nam ta ustawa? Dlaczego musimy to uporządkować? Otóż dlatego że obecny stan prawny tak naprawdę można nazwać rosyjską ruletką. Sprawy rodzinne. Wyobraźmy sobie matkę, która po latach uzyskuje wyrok alimentacyjny. Jeśli ten wyrok wydaje sędzia powołany przez wadliwą KRS, druga strona może próbować go podważyć w bardzo prosty sposób, twierdząc, że skład sądu był niewłaściwy. To oznacza kolejne lata niepewności, brak środków do życia dla tego dziecka. Ta ustawa ma temu zapobiec. Wyobraźmy sobie, że przedsiębiorca wygrywa sprawę o zapłatę. Kontrahent, zamiast płacić, jak powinien zapłacić zgodnie z orzeczeniem sądowym, składa skargę, podnosząc, że wyrok wydał tzw. neosędzia. Sprawa wraca do ponownego rozpoznania, co dla firmy często oznacza utratę płynności finansowej. Stabilność obrotu gospodarczego wymaga od nas, by wyrok był wyrokiem, a sędzia sędzią. Sprawy karne. Mamy sytuacje, w których procesy karne są przewlekane w nieskończoność, bo obrońcy, wykonując swoje uprawnienia obrończe, składają wnioski o wyłączenie sędziów powołanych w wadliwej procedurze. Wymiar sprawiedliwości, zamiast sądzić przestępców, zajmuje się tak naprawdę sam sobą. Obywatele oczekują od nas skuteczności, chcą mieć pewność, że rozwód jest ważny, że spadek został nabyty skutecznie, a przestępca skazany prawomocnie. Projekt ustawy, który został przedłożony przez rząd, właśnie tę pewność obywatelom przywraca. Pamiętajmy o tym. Projekt ustawy podchodzi do problemu wadliwości powołania w sposób naprawdę analityczny, nie na oślep. Rozróżnia sytuację prawną i życiową sędziów, dzieląc ich na trzy grupy, w zależności od tego, jaką drogę przeszli. To podejście jest bardzo racjonalne i przede wszystkim sprawiedliwe. Pierwsza grupa to młodzi sędziowie - mówimy tu o asesorach, referendarzach i asystentach sędziów - którzy po odbyciu aplikacji, zdaniu egzaminu po prostu chcieli wejść do zawodu. Oni nie mieli innej drogi, państwo zamknęło przed nimi inną możliwość. Dlatego ustawa w art. 2 ust. 2 jasno stwierdza, że ich powołania pozostają w mocy. Nie ponoszą oni odpowiedzialności za błędy polityków, ci ludzie zostają w systemie, orzekają, ich status jest niepodważalny. To jest zastrzyk ok. 1600 osób, których polskie sądownictwo po prostu potrzebuje. Grupa druga są to sędziowie, którzy awansowali. To sędziowie, którzy mieli np. status sędziego sądu rejonowego, ale zdecydowali się na awans przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa do sądu wyższego rzędu. W ich przypadku w art. 3 tej ustawy założony jest powrót na wcześniej zajmowane stanowisko - legalne stanowisko. Dlaczego? Bo wzięli udział w procedurze, wiedząc, że jest ona wadliwa. Mieli wybór, mogli zostać w swoich sądach. Ale chciałbym zwrócić uwagę, że projekt jest w tym zakresie bardzo pragmatyczny. Aby nie sparaliżować sądów wyższych instancji, sędziowie nie znikają z dnia na dzień z puli sędziów gotowych do orzekania, bo ustawa w art. 4 wprowadza mechanizm delegacji. Przez 2 lata będą oni delegowani do sądów, w których obecnie orzekają, aby dokończyć wszystkie rozpoczęte sprawy. To także gwarantuje ciągłość orzekania. Co więcej, mają oni także prawo stanąć do nowych, uczciwych konkursów przed legalną Krajową Radą Sądownictwa. Jeśli zostaną prawidłowo zweryfikowani, wrócą na wyższe stanowiska do sądów wyższego rzędu. Grupa trzecia są to osoby, które przyszły do sądownictwa spoza systemu. To są osoby, które wcześniej nigdy nie były sędziami - są to prokuratorzy, radcy prawni, adwokaci - a weszły do sądownictwa niestety w tym przykrym, mętnym okresie. W ich przypadku ustawa w art. 5 mówi jasno: stosunek służbowy ustaje. Osoby te wracają do swoich poprzednich profesji, na stanowiska prokuratorskie, mogą też ubiegać się o powrót na listy adwokackie czy radcowskie. Ale ustawodawca także tutaj jest ustawodawcą racjonalnym. Daje im możliwość, oczywiście jeżeli zechcą, objęcia stanowiska referendarza sądowego, aby wykorzystać ich wiedzę prawniczą, ale już nie w roli sędziego. Kluczowym elementem tej ustawy, który musi mocno wybrzmieć, jest przede wszystkim kwestia wyroków. Ustawa nie unieważnia automatycznie milionów wyroków wydanych przez tych sędziów przez ostatnie lata, bo to byłoby wylanie dziecka z kąpielą. Zasada jest prosta - wyroki pozostają w mocy. Ustawa w art. 33 i kolejnych wprowadza jedynie możliwość wznowienia postępowania w ściśle określonych przypadkach: na wniosek strony i to tylko takiej, która w trakcie procesu podnosiła zarzuty wadliwości składu sędziowskiego. To ma być wentyl bezpieczeństwa dla tych, którzy poczuli się pokrzywdzeni. Ale nie jest to automat, który miałby podważać wszystkie wyroki. Dlaczego? Bo zasada jest ważna: chrońmy stabilność prawa. Wysoka Izbo! Jako klub Polska 2050 patrzymy na ten projekt jako niezbędny zabieg sanitarny. To jest sprzątanie po bałaganie, który zafundowano nam w Polsce od 2017 r. To jest odpowiedzialność nas wszystkich, naszej klasy politycznej, by przywrócić powagę instytucjom państwa. Bo nie możemy tolerować w systemie prawa dualizmu, w którym część sędziów ma legitymację niepodważalną, a część wątpliwą. Państwo musi być jednolite w tym zakresie. Projekt z druku nr 2107 jest próbą wyjścia z tego impasu. Jest oparty na założeniu, że KRS w kształcie z lat 2018-2025 nie była organem konstytucyjnym, a więc jej uchwały nie mogły rodzić skutecznych skutków prawnych. To twarda, ale konieczna diagnoza. Ale jednocześnie projekt ten szanuje ludzi, daje sędziom ścieżkę odwoławczą do Sądu Najwyższego, nie stosuje odpowiedzialności zbiorowej w sposób zupełnie ślepy, rozróżnia sytuacje faktyczne. Jest zgodny z rekomendacją komisji weneckiej, która wskazywała na konieczność uregulowania tego statusu w drodze ustawy. Kończąc, panie marszałku, pragnę zwrócić uwagę, że Polska potrzebuje sprawnych sądów: sądów, w których wyrok jest końcem sporu, a nie początkiem kolejnych wątpliwości prawnych; sądów, w których sędzia ma mandat nie od partii politycznej, ale od konstytucji. Ten projekt jest technicznie skomplikowany, ale jego cel jest bardzo prosty - przywrócenie pewności prawa. Polska 2050 poprze ten projekt. Nie dlatego, że jest to projekt naszych marzeń, ale dlatego, że jest to projekt konieczny. To jest mechanizm naprawczy, bez którego polski wymiar sprawiedliwości będzie gnił od środka przez kolejne dekady. Musimy wreszcie zamknąć ten rozdział. Musimy przywrócić jasne zasady. Tylko na takim fundamencie możemy budować bezpieczne państwo dla obywateli. Dziękuję. Przebieg posiedzenia