Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mamy rok 2026. Od 80 lat Rzeczpospolita Polska funkcjonuje w swoich obecnych granicach. Od tego czasu było kilka traktatów potwierdzających uznanie tych granic. Nikt już ich nie podważa. Nikt nie podważa zachodniej granicy Polski. Być może poza sojusznikami Konfederacji i PiS-u z Parlamentu Europejskiego, którym przez usta nie przechodzi nazywanie takich miast jak Głubczyce po polsku, którzy nazywają Niemcy wschodnie Niemcami środkowymi, którzy nazywają Polaków Afroamerykanami Europy, co rozumiem, że w ich ksenofobicznym języku ma oznaczać jakieś pogardliwe traktowanie nas i usprawiedliwiać kolonizowanie Polski, nie wiem, czy gospodarcze, czy chodzi też o naruszanie granic. Więc od razu uprzedzając całą dyskusję o tym, jakoby to miały być zmiany, które mają podważać obecną integralność terytorialną Polski, zacznijmy od tych absolutnie skandalicznych rzeczy. Jeżeli chodzi o kwestie wewnątrz Polski i ruchy, które walczą od dekad o śląską tożsamość, to nikt poważny dzisiaj nie podważa integralności terytorialnej Polski, także ze Śląskiem w ramach jej granic. Wszyscy doskonale sobie zdajemy sprawę z tego, że Śląsk jest dzisiaj bogatą, piękną częścią Rzeczypospolitej. Jeżeli mówimy dzisiaj o tożsamości, to nie mówimy o autonomii dalszej niż ta zaproponowana w polskiej konstytucji, w warunkach oczywiście samorządności, wszystkich tych dobrodziejstw, które pozwalają nam być lokalnie innymi, ale razem spójnymi i funkcjonującymi we wspólnocie. Jeżeli popatrzymy sobie na podstawowe problemy organizacji działających na rzecz tożsamości śląskiej, to to są głównie... Chociażby jest sprawa możliwości organizowania się w formalnych podmiotach, o co niektórzy z nich walczą od kilkunastu lat, czy pozyskanie środków na taką zupełnie podstawową, formalną, organizacyjną działalność. Więc odnieśmy się do zarzutów prawej strony. Pierwsza rzecz. Dziś język, a jutro separatyzm. Naprawdę, szanowni państwo, tego tematu już w Polsce nie ma, nigdy nie było tak naprawdę i nie będzie. To jest argument wyciągnięty rodem z PRL-u, z Polski Bieruta, która usprawiedliwiała swoje zbrodnie na Ślązakach z tamtego okresu. I aż dziw, że po 1989 r. tyle lat upłynęło, żeby dalej posługiwać się tą komunistyczną narracją. Rzecz druga. To nie jest język. Zresztą pan poseł Fritz bardzo piękną godką śląską tutaj argumentował... (Poseł Roman Fritz: Uczcie się, uczcie się.)...że to nie jest język śląski, tylko odmiana staropolszczyzny. Panie pośle, możemy wyjść z różnych przesłanek i dojść do tego samego, wspólnego wniosku, że jest to część naszej polskiej tożsamości, naszej polskiej kultury, którą warto pielęgnować. Pan to nazwie staropolszczyzną, ja to nazwę godką śląską, ale warto o to dbać, bo to nie jest język napisany na jakichś starych, żółtych papierach, tylko żywa mowa, którą posługuje się ponad pół miliona obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Rzecz trzecia. Jest niejednorodny. Jeżeli oczywiście nie był kodyfikowany i unifikowany od tak wielu lat, to jest naturalną rzeczą, że gdybym miał się ja, synek spod Opola, spotkać z posłem Ściebiorowskim i pogadać po śląsku, który jest z Piekar Śląskich akurat, to może byśmy się nie dogadali w paru sprawach albo inaczej - źle rozumieli. Niemniej chyba oczywistym jest, że gdyby się udało taki język zunifikować, to obydwoje będziemy z tego zadowoleni. Wszyscy Ślązacy będą z tego zadowoleni. I to nas nie dzieli, tylko nas łączy. Przeciwnicy tej ustawy chętnie też powołują się na autorytety sprzed lat. Rok 2005 - wtedy ta sama Izba przy podobnych wątpliwościach części naukowców uznała kaszubski za język regionalny. Czy polszczyzna na tym ucierpiała? Czy państwo polskie się zawaliło? Nie. Kaszubi zyskali dumę, zyskali prestiż, a Polska zyskała bogactwo kulturowe. Dziś śląski jest w tym samym miejscu, co kaszubski dwie dekady temu. Śląski to nie jest skansen. To jest żywy język. I patrząc po wynikach spisu powszechnego, warto zrobić wszystko, żeby tę część polskiej tradycji ratować i pielęgnować. Pozostaje tylko wierzyć, że prezydent historyk z Gdańska, a nie z Krakowa, wykaże się większym zrozumieniem dla tych niuansów. Dlatego chcę zadeklarować, że Klub Parlamentarny Polska 2050 przaja tej ustawie. Dziynkuja wam. Chowcie sie. Szczyńść Boże! Przebieg posiedzenia