Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
W imieniu klubu parlamentarnego Lewica mam zaszczyt przedstawić stanowisko wobec poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks wyborczy, druk nr 1529. Cieszę się, że przypadł mi zaszczyt zaprezentowania stanowiska naszego środowiska, dlatego że przed objęciem mandatu posła - przypuszczam, że tak, jak większość z państwa - pełniłem funkcję w samorządzie i rozumiem ideę tego projektu z jednej strony, ale też z drugiej strony uwzględniam głosy, które płyną od społeczeństwa. Projekt poselski zmierza do zniesienia ograniczenia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów. Jest to propozycja przywracająca zasadę demokracji lokalnej, zgodnie z którą przede wszystkim mieszkańcy decydują o tym, komu powierzają władzę. Ograniczenie do dwóch kadencji - warto to przypomnieć - zostało wprowadzone ustawą z 2018 r. Ta regulacja od początku budziła kontrowersje i była przedmiotem licznych ocen, debat zarówno w środowiskach samorządowych, jak i wśród ekspertów zajmujących się funkcjonowaniem demokracji lokalnej. Warto w tym miejscu przywołać wyniki wyborów samorządowych z 2024 r., które pokazują, że mechanizmy zmiany władzy na poziomie lokalnym funkcjonują niezależnie od ustawowych ograniczeń kadencyjnych, bo w wyniku tych wyborów blisko 40% wójtów, burmistrzów, prezydentów nie uzyskało reelekcji, co wskazuje, że rotacja na stanowiskach wykonawczych w gminach następuje w istotnym stopniu w drodze decyzji samych wyborców. To jest bardzo istotny argument i chyba najlepszy sondaż wskazujący, że mieszkańcy wiedzą, jakie decyzje mają sami podejmować. Dane te skłaniają do refleksji, czy faktycznie przebieg zmian personalnych w samorządach odpowiadał założeniom przyjętym przy wprowadzeniu dwukadencyjności w 2018 r. i czy cele tej regulacji są realizowane w praktyce. Projektowana zmiana jest postrzegana jako przywrócenie pełni praw wyborczych mieszkańcom gmin, umożliwiających im ponowny wybór osób, które cieszą się zaufaniem i których działania są oceniane pozytywnie. Zniesienie sztywnego limitu kadencji może sprzyjać ciągłości realizacji polityk lokalnych. Tutaj warto przypomnieć chociażby takie miasto jak Rzeszów, które przez wiele lat stało się prawdziwą perłą, jeżeli chodzi o rozwój samorządu, stabilność zarządzania oraz konsekwentne prowadzenie długofalowych projektów rozwojowych, szczególnie w gminach realizujących wieloletnie inwestycje infrastrukturalne lub społeczne. Trzeba natomiast postawić pytanie, czy sama kadencyjność stanowi gwarancję rzeczywistej rotacji władzy i skutecznego przeciwdziałania nieprawidłowościom, ponieważ w praktyce dla jakości demokracji lokalnej mają znaczenie inne mechanizmy, takie jak przejrzystość działania organów samorządowych, dostęp mieszkańców do informacji, aktywność obywatelska i sprawne funkcjonowanie instytucji kontrolnych. Oczywiście mamy wszyscy świadomość tego, że wójt, burmistrz, prezydent jednostkowo na pewno mają w ręku dużą władzę. Myślę, że to stanowi dobry punkt wyjścia do dyskusji o tym, czy nie należałoby zwiększyć uprawnień kolegialnego organu uchwałodawczego, jakim są rady gmin, powiatów czy sejmików województw. Być może to jest kierunek zmian, w jakim powinniśmy podążać, jeżeli mówimy o tym, żeby nie dochodziło do betonowania czy do jednowładztwa na każdym szczeblu sprawowanej władzy, nie tylko w gminach. Jeżeli mielibyśmy zdecydować się na zniesienie dwukadencyjności, to należy od razu rozpocząć prace nad skróceniem kadencji samorządu do 4 lat, bo faktycznie okres 5 lat sprawowania mandatu przy ewentualnym zniesieniu dwukadencyjności jest zdecydowanie zbyt długi. I to jest jeszcze jeden temat, bo w debacie wokół tego projektu pojawiają się także argumenty wskazujące na potrzebę równego traktowania funkcji. Przypominam, że to ograniczenie dotyczy organu wykonawczego tylko na poziomie gmin, tak naprawdę organu wykonawczego, który posiada najmocniejszy mandat, bo zawsze wójt, prezydent czy burmistrz musi być wybrany ponad 50-procentową większością głosów. Nie jest tak w przypadku np. organu wykonawczego w starostwach, w radach powiatu. Mówię o funkcji starosty czy funkcji marszałków. Warto zwrócić uwagę na to, że starostowie - również dzięki temu, że uzyskują poparcie radnych - czy marszałkowie potrafią sprawować swoje funkcje przez wiele lat. (Poseł Patryk Gabriel: Tam jest zarząd. Zarząd tam jest.) Tak zarząd, ale mówimy, że marszałek ma głos decydujący, bo wyznacza kierunek. (Poseł Patryk Gabriel: Nie ma. Nie, nie.) Praktyka pokazuje na przykładzie marszałków województw kujawsko-pomorskiego, zachodniopomorskiego czy mazowieckiego, że zarządy się zmieniają, a marszałkowie niekoniecznie. Myślę, że to jest dobry moment, żeby i o tym rozmawiać. Jeżeli dwukadencyjność, szanowni państwo parlamentarzyści, to dla wszystkich funkcji wybieralnych. Konkludując, Lewica jest klubem koalicyjnym złożonym z wielu partii i nie będzie żadnej dyscypliny w tym względzie. Pochodzimy z różnych miejsc i każdy odda głos według własnego uznania. Ja jako samorządowiec, tak jak wspomniałem na początku, popieram ten projekt, choć z zastrzeżeniem, że musi zostać uwzględniony szereg zmian, które pozytywnie wpłyną na rozwój lokalnych społeczności. Dziękuję. Przebieg posiedzenia