Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Wysoki Sejmie! Szkoda, że nie ma już posła Sebastiana Kalety, bo usłyszałby, że na szczęście nie ma już krajowej rady swoich. Bo była. Dam tylko trzy przykłady właśnie z 2025 r. Oto postępowanie konkursowe do Sądu Apelacyjnego w Krakowie Jędrzeja Dessoulavy-Śliwińskiego. Sędzia ten powołany został na stanowisko sędziego sądu okręgowego 11 października 2021 r. Minęło półtora roku i zgłosił już swoją kandydaturę na stanowisko sędziego sądu apelacyjnego. Wizytator nie miał wątpliwości, iż kandydatura zgłoszona jest przedwcześnie. Podkreślił, że nie można kategorycznie stwierdzić, że podoła obowiązkom sędziowskim wynikającym z pracy w sądzie odwoławczym, właśnie na poziomie sądu apelacyjnego. Dodał, że w związku z testem przeprowadzonym przez Sąd Najwyższy dotyczącym przebiegu drogi zawodowej opiniowanego oraz wpływu na nią osób powiązanych z władzą polityczną, a także sprawowaniem przez niego funkcji zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, kandydowanie na stanowisko sędziego sądu apelacyjnego może stanowić poważne zagrożenie dla stabilności orzecznictwa. Wizytator nie rekomendował tego kandydata, zabrakło koniecznej opinii kolegium sądu, a mimo to KRS podjęła korzystną uchwałę dla tego sędziego. Przyjrzyjmy się uchwale z 9 października 2025 r., choć najpierw właściwie trzeba wspomnieć, co działo się miesiąc wcześniej. Oto we wrześniu 2025 r. rada nie wyraziła zgody na dalsze pełnienie służby sędziowskiej przez Jerzego Daniluka z Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Ale uchwała nie została w ogóle sporządzona. I w tym przypadku jest potwierdzenie, że KRS przybrała po raz kolejny nazwę: krajowa rada swoich. Oto wbrew przepisom, wbrew regulaminowi na kolejnym posiedzeniu rady powtórzono głosowanie na wniosek sędzi Ireny Bochniak. I tym razem zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska już wyrażono. Dobrym znajomym, przychylnym poprzedniej ekipie rządzących, krzywdy zrobić nie można było. Wobec innych, zwłaszcza tych, co nie bali się sprzeciwiać niszczeniu wymiaru sprawiedliwości, rada działała zupełnie inaczej. Oto sędzia Andrzej Znak złożył w 2024 r. oświadczenie woli dalszego zajmowania stanowiska. Trafiło do rady w ustawowym terminie. W 2025 r. zespół zajmujący się tą sprawą rekomendował radzie wyrażenie zgody na dalszą służbę sędziowską. Ale przewodnicząca zespołu, znowu pani sędzia Irena Bochniak, uznała inaczej. Uchwały nie podjęto, prośbę odrzucono, twierdząc wbrew faktom, że oświadczenie sędziego nie wpłynęło do rady. W tym przypadku nowy już skład rady naprawił kilkanaście dni temu błąd. Sędzia Andrzej Znak zgodnie ze swoim oświadczeniem będzie dalej sędzią. To dobry znak. Krajowa Rada Sądownictwa, mam nadzieję, nie będzie już nigdy krajową radą swoich. Nie ma już przewodniczącej, która stała się politykiem, a zapomniała, że powinna być sędzią. To dobry znak także dlatego, że Krajowa Rada Sądownictwa będzie rzeczywiście stała na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Za rok - jestem przekonany - sprawozdanie o działalności rady w 2026 r. przekona o tym wszystkich posłów.
