Raz mówiła pani, że tak, potem mówiła pani, że w sumie to nie wiadomo. (Poseł Magdalena Łośko: Nieładnie.) Instytucje miały odpowiedzieć. Niestety to się nie udało. Miałem tego nie mówić, bo mi szkoda na to czasu, ale jednak nie jestem w stanie przejść obojętnie koło takiej bezczelnej manipulacji pana posła Wałęsy, który dokonał, zresztą już nie po raz pierwszy, absolutnie aroganckiego sabotażu merytorycznej pracy komisji. Po raz kolejny albo składa pan wniosek o zakończenie dyskusji, albo nie zgadza się pan na to, żebyśmy mogli merytorycznie pracować w komisji, tylko chce pan kolanem, jak najszybciej przepychać projekty, które są fuszerką... (Poseł Jarosław Wałęsa: Dzisiaj o osiemnastej.)...i które nie zawierają dobrej legislacji, nie zawierają dobrych przepisów. Składa pan takie wnioski, żeby jak najszybciej tylko to przepchać, a Polakom zależy na tym, żeby legislacja była dobra, a nie żeby była szybko przepchana, bo pan sobie tak wymyślił. Niestety, ale straciłem na was, szanowni państwo, 2 minuty. Do konkretów. Ja powiem jasno, i mówiłem to wielokrotnie, że kierunek tej ustawy oceniam pozytywnie. Oceniam go pozytywnie, natomiast jakości przygotowania już nie, absolutnie nie. Idea oczywiście jest racjonalna. Jeżeli oczyszczone ścieki komunalne mogą zostać jeszcze raz wykorzystane do chłodzenia elektrowni lub elektrociepłowni, zamiast od razu trafić do rzeki, to warto stworzyć do tego odpowiednie podstawy prawne. To może oznaczać mniejszy pobór wód powierzchniowych, większą odporność części infrastruktury energetycznej na okresy suszy i niskich stanów wód oraz bardziej racjonalne gospodarowanie zasobami. I wszystkim nam na tym zależy. Nie jest to zresztą tylko teoria, bo Orlen Termika wskazuje, że w przypadku Elektrociepłowni Siekierki możliwe byłoby ograniczenie wykorzystania wód powierzchniowych o ok. 20%, a w przypadku Elektrociepłowni Żerań - nawet o 80%. To pokazuje, że dla części sektora projekt może mieć realne znaczenie. Jednak właśnie dlatego, że temat jest ważny, oczekuję projektu przygotowanego znacznie staranniej. Po pierwsze, niejasna pozostaje sama definicja wody odzyskanej. Na tę kwestię zwracają uwagę zarówno Polska Grupa Energetyczna, jak i Polskie Towarzystwo Energetyki Cieplnej. Projekt posługuje się bardzo szerokim sformułowaniem mówiącym o wodzie wykorzystywanej przez przedsiębiorstwo energetyczne. Tymczasem przedsiębiorstwa energetyczne wykorzystują wodę do wielu różnych celów. I teraz czy chodzi wyłącznie o chłodzenie czy również o inne procesy technologiczne? Kiedy oczyszczony ściek staje się wodą odzyskaną? Jakie dokładnie wymagania jakościowe powinien spełniać? Projekt nie daje odpowiedzi na te pytania. Po drugie, ustawa nie rozstrzyga w dostateczny sposób kwestii odpowiedzialności. Tworzycie nową kategorię prawną, ale nie opisujecie precyzyjnie relacji pomiędzy oczyszczalnią ścieków a przedsiębiorstwem energetycznym. Nie wiadomo dostatecznie jasno, kto odpowiada za jakość przekazywanej wody, kto odpowiada za ewentualne przekroczenie parametrów, jak mają wyglądać zasady współpracy ani jakie będą praktyczne obowiązki każdej ze stron. W tak ważnej materii nie można pozostawiać takich niedopowiedzeń. Po trzecie, nie przekonuje nas konstrukcja systemu opłat. Z opinii Orlen Termika wynika, że przedsiębiorstwo musi zachować możliwość awaryjnego poboru wody z rzeki na wypadek przerwy w dostawach wody odzyskanej. W efekcie może ponosić opłaty zarówno za możliwość korzystania z wody odzyskanej, jak i za utrzymywanie źródła rezerwowego. To pokazuje, że system ekonomicznych zachęt nie został jeszcze odpowiednio dopracowany. Po czwarte, nadal nie znamy rzeczywistej skali oddziaływania tej ustawy. Czas mi się kończy, więc wreszcie ostatnia kwestia. Do projektu dotyczącego