Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Przynajmniej od XIX w. próbują za pomocą zakazów i kar narzucać siłą ludziom, co powinni robić, co jeść i co pić. Gdy tylko bolszewicy zdobyli władzę w Rosji, jedną z pierwszych decyzji Lenina i Trockiego było wprowadzenie całkowitego zakazu handlu wódką. Efekt tego posunięcia był łatwy do przewidzenia - spożycie alkoholu gwałtownie wzrosło, z tą różnicą, że był to już alkohol własnej produkcji, czyli po prostu bimber z szarej strefy. Amerykańska prohibicja przyniosła niemal takie same skutki jak ta w Rosji. No, może dodatkowym efektem było powstanie zorganizowanej przestępczości w USA na niespotykaną dotąd skalę. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie. Za każdym razem zakazy powodowały drastyczny wzrost spożycia, przestępczości i rozwoju szarej strefy. Młodsze pokolenia mogą tego nie pamiętać, ale starsi doskonale kojarzą PRL-owską propagandę antyalkoholową. Apogeum alkoholizmu w Polsce przypadło na lata 80., czyli na czasy rządów Wojciecha Jaruzelskiego, który wprowadził najbardziej absurdalne zakazy sprzedaży alkoholu, jakie do tej pory obowiązywały w Polsce. Oprócz zakazu handlu w czasie godziny policyjnej - od godz. 22 do godz. 6 rano - generał dodatkowo zakazał sprzedaży alkoholu do godz. 13. Efekt? Jak zawsze niebywały wzrost spożycia oraz nielegalnej produkcji na masową skalę. Dziś wychowankowie gen. Jaruzelskiego, czyli Włodzimierz Czarzasty i reszta postkomunistów z Lewicy oraz Razem, próbują godnie kontynuować tę idiotyczną politykę. Za pomocą zakazów, nakazów oraz godzin policyjnych chcą wpływać na to, co i kiedy mają pić Polacy. Wiadomo, jak to się skończy. Już w tej chwili rośnie sprzedaż alkoholu z drugiego obiegu, ale te argumenty do nich nie docierają. 100 lat nieudanych, lewicowych eksperymentów w tej dziedzinie, jak widać, nie skłania postkomunistów do żadnej refleksji. Chyba więc musimy cały ten cykl (zakaz? wzrost spożycia? nielegalna produkcja? likwidacja zakazu) przeżyć po raz kolejny, choć tym razem mam pewne podejrzenia, że może to być robione z premedytacją. W tej chwili w Polsce notujemy bowiem drastyczny spadek sprzedaży alkoholu. Polacy piją dziś chyba najmniej w historii współczesnej, a wpływy podatkowe z akcyzy gwałtownie maleją. Każdy, komu zależy na tym, by Polacy pili mniej, powinien wręcz kibicować obecnej polityce i absolutnie niczego nie zmieniać. Wprowadzenie nocnej prohibicji w tym momencie to szaleństwo. Pomijając już rażące naruszenie ustawy o swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej, chcę zwrócić uwagę, że to przedsiębiorcy, którzy legalnie zainwestowali swoje pieniądze, zapłacili przecież za koncesje na handel przez pełne 24 godziny. Nagle okazuje się, że postkomuniści wprowadzają im zakaz przez 1/3 doby. Nie mogą więc w tym czasie zarabiać. To jawne oszustwo ze strony państwa. Z pewnością ucierpią na tym również sami pracownicy. Dla wielu z nich nocna zmiana była świadomym wyborem i szansą na wyższy zarobek. Teraz może okazać się, że w zamian dostaną wypowiedzenie z pracy lub dojdzie do likwidacji wielu firm, które nie utrzymają się bez nocnego utargu. Na końcu tej ścieżki zawsze stoi kryzys, szara strefa i bezrobocie. Reasumując, to wszystko, co napisałem, powinno być dla postkomunistów jasne jak słońce. W tym przypadku chyba jednak postkomuniści bardziej nienawidzą pracowników sprzedających alkohol niż samego alkoholu, bo jakoś nie słychać, by któryś choć słowem zająknął się na temat praw pracowników sklepów nocnych. Przebieg posiedzenia
- konfrontacyjny · pos. 63
„coś takiego jak polska obrona przeciwlotnicza po prostu nie istnieje”
Foltyn atakuje Kosiniaka-Kamysza za brak obrony przeciwlotniczej po uderzeniu rakiety w Tarnawie.
- neutralny25 lutego 2026 · pos. 52
„Zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej. Paulina Młynarska miała wtedy 14 lat.”
Poseł Konfederacji krytykuje Wajdę i zarzuca wykorzystanie nieletniej.
- konfrontacyjny
