coś takiego jak polska obrona przeciwlotnicza po prostu nie istnieje
Foltyn atakuje Kosiniaka-Kamysza za brak obrony przeciwlotniczej po uderzeniu rakiety w Tarnawie.
Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Człowiek, który jak dotąd nie poniósł żadnej odpowiedzialności za to, że przez te 3 lata nie zrobił kompletnie nic, by Polacy mogli czuć się choć odrobinę bezpieczniej. Właściwie po każdym ataku rakietowym, dronowym czy naruszeniu granic ze strony Rosji Polacy słyszą z jego ust wciąż te same frazesy, ten sam potok pustych słów. Tydzień temu Kosiniak-Kamysz przekonywał: ˝Mieliśmy prowokacje... dlatego nasza czujność i informacja, że takie działania mogą się pojawić, są ważnym elementem˝. I co z tego, że czujność i informacja są najważniejsze? Jakie, człowieku, podjąłeś działania, skoro już ponad tydzień temu wiedziałeś, że coś się kroi? Gdy dziś o godz. 3.46 rakieta uderzała w Tarnawie, to mieszkańcy mieli być czujni, zobaczyć tę rakietę i szybko uciekać z domu? Zastanawiam się, ile jeszcze Polacy będą w stanie znieść. Ile wytrzymają tego pustosłowia Kosiniaka, gdy rakiety spadają im niemal na głowy? Kolejna wypowiedź Kosiniaka sprzed tygodnia: ˝Trzy rosyjskie samoloty, trzy dni, dzień po dniu, próbowały obserwować polską obronę przeciwlotniczą. To też jest wyraz wstępowania szczebel po szczeblu na drabinie eskalacyjnej˝. I tu Kosiniak może mieć rację. Ruscy próbowali obserwować naszą obronę przeciwlotniczą, ale najwyraźniej im się nie udało. Nie stwierdzili istnienia takowej. I nie dziwię się, bo coś takiego jak polska obrona przeciwlotnicza po prostu nie istnieje
