Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję. Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić w imieniu grupy posłanek i posłów wnioskodawców projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, zawarty w druku sejmowym nr 2416. Zanim przejdę do szczegółowych rozwiązań prawnych, chcę zadać Wysokiej Izbie jedno fundamentalne pytanie. Czy stać nas jako państwo w obliczu postępującej katastrofy demograficznej na utrzymywanie w polskim prawie przepisów, które systemowo dyskryminują młode kobiety i jednocześnie karzą finansowo przedsiębiorców za ich zatrudnianie? Odpowiedź oczywiście brzmi: nie. Właśnie dlatego powstał projekt tej ustawy. Polska boryka się z historycznym, niskim poziomem dzietności. Fakty i twarde dane Głównego Urzędu Statystycznego są nieubłagane. Na koniec 2025 r. liczba ludności Polski spadła do nieco ponad 37 mln osób. To spadek o kolejne 157 tys. w stosunku do roku poprzedniego. Ze wstępnych szacunków wynika, że w 2025 r. urodziło się zaledwie ok. 238 tys. dzieci, podczas gdy liczba zgonów była wyższa od liczby urodzeń o zatrważające 168 tys. Badacze jednoznacznie wskazują, że jednym z kluczowych powodów tej sytuacji jest brak stabilności zatrudnienia młodych Polek. Zanim młodzi ludzie podejmą decyzję o posiadaniu dziecka, chcą mieć pewność i stabilizację zawodową, która pozwoli im łączyć pracę z życiem rodzinnym. Taką gwarancję w naszym systemie prawnym daje wyłącznie umowa o pracę. Tymczasem jak pokazują statystyki, w Polsce dynamicznie rośnie liczba osób zatrudnianych na podstawie umów cywilnoprawnych. Na koniec III kwartału 2025 r. pracę wyłącznie na podstawie umów-zleceń i umów pokrewnych wykonywało ponad 1,5 mln osób, a kobiety stanowiły w tej grupie ponad 51%. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego pracodawcy tak chętnie uciekają od umów o pracę w przypadku młodych kobiet? Odpowiedź leży w kosztach. Obecnie przepisy Kodeksu pracy nakładają na pracodawcę obowiązek wypłaty 100% wynagrodzenia chorobowego za pierwsze 33 dni niezdolności do pracy kobiety w ciąży. Dla pracodawcy, zwłaszcza mikro- lub małego przedsiębiorcy, to podwójny potężny cios finansowy. Musi on ponieść koszty wynagrodzenia dla nieobecnej pracownicy, a jednocześnie sfinansować pensję pracownika zatrudnionego na zastępstwo. W efekcie, co brutalnie, ale szczerze potwierdzają raporty rynkowe, potencjalne macierzyństwo staje się jednym z największych wyzwań i jedną z największych barier rekrutacyjnych. Kobieta na rynku pracy staje się z perspektywy tabelki w Excelu ryzykiem kosztowym. To jest systemowa dyskryminacja, do której my jako pracodawcy nie możemy dłużej przykładać ręki. Projekt, który dziś prezentuję, diametralnie zmienia tę niesprawiedliwą architekturę. Zasada jest prosta, czytelna i wolna od półśrodków. Zdejmujemy z pracodawcy obowiązek finansowania pierwszych 33 dni niezdolności do pracy pracownicy w ciąży. Dokonujemy tego poprzez zmianę w art. 92 Kodeksu pracy. Przenosimy ten ciężar w całości na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Kobieta w ciąży, która z powodu choroby będzie musiała pójść na zwolnienie lekarskie, od 1. dnia otrzyma zasiłek chorobowy wypłacany z ZUS i wynoszący 100% podstawy wymiaru zasiłku. Dzięki temu pracownica w ciąży stanie się całkowicie neutralna kosztowo dla budżetu pracodawcy od 1. dnia swojej usprawiedliwionej absencji zdrowotnej. Wysoka Izbo! Chcę wyraźnie podkreślić, że to nie jest wyłącznie projekt o charakterze społecznym. To potężny impuls prorozwojowy dla polskiej gospodarki. Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu w swojej wnikliwej analizie wprost stwierdza, że projekt wspiera przedsiębiorczość i przedsiębiorców. Koszty chorobowego obciążające dziś firmy to miliardy złotych. Z niezależnych wyliczeń ekspertów sejmowych na podstawie danych z 2025 r. wynika, że koszty absencji kobiet w ciąży dla przedsiębiorców sięgają ponad 2 mld zł rocznie. Przeniesienie tego obciążenia na państwo sprawi, że te pieniądze zostaną w kieszeniach przedsiębiorców. Zostaną one przeznaczone na rozwój, innowacje, a przede wszystkim na to, by bez obaw zatrudniać młode kobiety na stabilne umowy o pracę. Traktujemy to rozwiązanie tak, jak wskazują na to eksperci. Zamieniamy obciążenia pojedynczych firm w strategiczną inwestycję społeczną. Koszty polityki demograficznej państwa powinny być solidarnym zobowiązaniem nas wszystkich, a nie ukrytym podatkiem nakładanym na poszczególnych właścicieli małych i średnich firm. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zapoznaliśmy się w toku prac nad projektem z opinią Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Instytucja ta przedstawiła wiele wątpliwości, do których jako racjonalny pracodawca muszę się odnieść, aby obalić biurokratyczne mity. Po pierwsze, kwestia terminu wdrożenia. Zakład Ubezpieczeń Społecznych alarmuje, że ustawa nie może wejść w życie po 30 dniach od jej ogłoszenia. ZUS twierdzi, że do wdrożenia automatyzacji świadczeń potrzebuje aż 12 miesięcy na przeprogramowanie systemów informatycznych. Szanowni Państwo! Mówimy o instytucji dysponującej gigantycznym budżetem operacyjnym i nowoczesnymi technologiami. Żądanie całego roku na techniczną parametryzację systemu w celu obsługi zwolnień oznaczonych konkretnym kodem choroby B brzmi jak klasyczna biurokratyczna gra na zwłokę, czyli zjawisko, które potocznie nazywamy: niedasizmem. Nie ma naszej zgody na to, aby procedury IT brały jako zakładnika ważną i pilną zmianę społeczną, na którą czekają tysiące kobiet i pracodawców. Po drugie, rzekomy chaos z rozliczeniami. ZUS podnosi argument, że kobiety często na początku ciąży nie chcą wpisywać kodu B na zwolnieniu lekarskim, co po zmianie przepisów wymusi wsteczne korygowanie świadczeń i przeksięgowanie wynagrodzenia chorobowego na zasiłki. To prawda, takie sytuacje miały, mają i będą mieć miejsce. Kobiety mają pełne prawo do prywatności na wczesnym etapie ciąży. Jednak fakt konieczności korekt po stronie ZUS to nic innego jak czysto księgowy, operacyjny obowiązek administracji. Rolą państwa i jego organów jest służyć obywatelowi, a nie uciekać od pracy administracyjnej kosztem praw młodych matek. To nie jest merytoryczna wada tego projektu. To wyzwanie techniczne, z którym ZUS po prostu musi sobie poradzić. Po trzecie, kwestia kosztów budżetowych i objęcia innych form zatrudnienia. ZUS zauważa, że projekt literalnie odnosi się do pracownic, i martwi się, czy nie ograniczy to praw kobiet prowadzących własną działalność. Oczywiście w toku prac komisyjnych uściślimy ten zapis, tak aby każda kobieta opłacająca składkę chorobową, czy to na etacie, czy na własnej działalności była traktowana sprawiedliwie i zachowała 100% swojego świadczenia. Wskazuje się również, że ustawa zwiększy wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, które nie były ujęte w planie finansowym. Zgadza się, koszt ten poniesie FUS, co szacujemy na od 1,5 do nieco ponad 2 mld zł w początkowej fazie. Musimy jednak patrzeć długofalowo. Mamy nadzieję, że przedstawione rozwiązanie skłoni firmy do przechodzenia z umów cywilnoprawnych na umowy o pracę. Umowa o pracę wiąże się z obowiązkową składką chorobową. Zwiększy się więc pula osób dorzucających się do systemu ubezpieczeń. W perspektywie kilku lat ten system po prostu się zbilansuje. Wysoka Izbo! Proponowane rozwiązanie to realizacja podstawowych zadań państwa, o których mówi konstytucja, polityki uwzględniającej dobro rodziny oraz nakazu wsparcia matki przed i po urodzeniu dziecka. Omawiany projekt przyczyni się bezpośrednio do przeciwdziałania dyskryminacji kobiet na rynku pracy, realizując także nasze zobowiązania międzynarodowe. Prawo to jest w pełni zgodne z przepisami i standardami Unii Europejskiej, co potwierdzają jednoznacznie analizy sejmowe. Dziś, decydując o losach druku nr 2416, stajemy przed wyborem, czy chcemy dalej utrwalać martwy i szkodliwy system, który karze młode kobiety ucieczką w śmieciówki, a przedsiębiorców obarcza kosztami zadań państwa, czy też zrobimy krok naprzód, sprawiedliwy, wolnorynkowy i prorodzinny, przejmując jako państwo odpowiedzialność tam, gdzie państwo powinno ją wziąć. Apeluję do wszystkich sił politycznych na sali o wzniesienie się ponad partyjne podziały. Ten projekt to test naszej odpowiedzialności za demografię, rynek pracy i szacunek do polskiego przedsiębiorcy. Proszę o procedowanie nad nim i poparcie go w głosowaniach. Dziękuję bardzo.
- emocjonalny10 lutego 2026 · pos. 51
„Patriotyzm to nie tylko duma z bohaterstwa, ale i odwaga do przyznania się, że w chaosie powojennych lat dochodziło do zdarzeń niesłusznych.”
Poseł Górnikiewicz przedstawia projekt ustawy o zadośćuczynieniu ofiarom przestępstw z lat 1945-46.
- neutralny30 lipca 2026 · pos. 63
„To już kolejny rok z rzędu, kiedy nasz bank centralny zamiast wspierać budżet wypracowanym zyskiem, wykazuje potężną stratę.”
Polska 2050 popiera absolutorium dla rządu za 2025 r., krytykując stratę NBP i uchybienia budżetowe.
