A kto panu każe siedzieć na tej sali, panie Fritz? Rozumiem, że pan ma doskonałe inne propozycje i inne sale, na których mógłby pan siedzieć. I to nie są sale, na których mówi się w języku polskim. Państwo zwracaliście uwagę na to, że komitet, który powstał i który tę ustawę przygotował i przygotował do niej autopoprawki, ma służyć jakimś interesom niemieckim. To jest bardzo ciekawe, ponieważ w opiniach o tym projekcie zwracano autorom uwagę na to, że powinni bardziej zadbać o to, bo w tym momencie wykluczają w ogóle z rozmowy o Odrze Niemców i Czechów, przez których terytoria Odra też przepływa. W związku z tym doprecyzowano pewne zapisy w autopoprawce po to, żeby nie było już żadnych wątpliwości, że projekt owej ustawy jest zgodny z dyrektywą wodną unijną i z prawem wspólnotowym, i przede wszystkim z prawem Polski, bo to jest przede wszystkim polska rzeka i polski interes ma reprezentować. Państwo się tutaj martwicie o jakieś wywłaszczenia. Przecież w kwestiach własności... Może trzeba było rzeczywiście przeczytać tę autopoprawkę. Kiedy w pierwszej wersji ustawy była mowa o tym, że woda i to, co się w niej znajduje, należy do Odry, zwrócono uwagę, że jest to zapis nieprecyzyjny, więc doprecyzowaliśmy, że wszystko - ja to dzisiaj też mówiłam na samym początku, wystarczy posłuchać ze zrozumieniem, ale nie wiem, czy słuchanie, czy zrozumienie stanowi dla państwa tak wielki problem - co w Odrze jest, należy do Skarbu Państwa, a Odra ma to wszystko oddane w powiernictwo. To jest ustawa, która ma zwiększyć kontrolę społeczną. Jeżeli państwo się martwicie, że coś zostanie zablokowane, to przecież w tych passusach, które dotyczą sądu wodnego, dotyczą terminów, są ściśle określone terminy właśnie po to, żeby nie było ani zarzutów, ani możliwości, ani ryzyk związanych z wydawaniem czy zbyt długim oczekiwaniem na jakiekolwiek pozwolenia, czy z blokowaniem jakichkolwiek decyzji. Kiedy państwo mówicie o jakichś aberracyjnych obawach dotyczących tego, że żegluga będzie zastopowana na Odrze... Gdzie wy to wyczytaliście? Gdzie wy to wyczytaliście? Problem, który w tej chwili jest z żeglugą na Odrze, jest związany ściśle z kwestiami klimatycznymi, z niższymi i z mniejszymi zasobami wodnymi. Przecież państwo doskonale powinniście to wiedzieć. Wy zarządzaliście i ministerstwem ochrony środowiska, i Ministerstwem Infrastruktury, w którego plenipotencjach i obowiązkach było dbanie o Odrę. Państwo przecież to wiecie. Ja wiem, że wy roiliście i opowiadaliście obywatelom bajki o tym, że będzie piąty poziom żeglowności, że po Odrze będą pływały, nie wiem, prawie titaniki. (Poseł Elżbieta Anna Polak: 7 m...) Tak. Przecież nie można takich rzeczy opowiadać. Rozumiem, że państwo w tym momencie definiujecie wasze grupy odbiorcze, ich poziom wiedzy i, żeby zacytować pana prezydenta, ogarnięcia, ale jest jakiś poziom żenady, którego się jednak w polityce nie powinno przekraczać. (Poseł Włodzimierz Skalik: Właśnie.) Z czym tam jeszcze państwo mieliście problemy? Zdaje się, że z pieniędzmi. Generalnie jest taka zasada, że ten, kto zanieczyszcza, powinien płacić. Stąd ten półprocentowy obowiązek płacenia dla tych, którzy korzystają z zasobów rzeki. Czy to jest taka aberracja? Nie, to jest normalna gospodarka. Zasoby przyrodnicze są zasobami, które nie są niewyczerpane. One bywają na wyczerpaniu, bywają też niszczone. Rabunkowa gospodarka w odniesieniu do zasobów przyrodniczych w państwie polskim doprowadziła nas wszystkich do stanu, o którym też już mówiłam: nie mamy czystych rzek, nie mamy czystego powietrza. Jeżeli państwo usiłujecie mówić per analogiam o wodzie, powietrzu, to przypominam, że w Polsce co roku z powodu brudnego powietrza umiera 40 tys. ludzi. Z powodu zanieczyszczonego środowiska mamy ogrom chorób cywilizacyjnych. Każdy projekt więc, który ma na celu zwiększenie kontroli społecznej nad naszym wspólnym dobrem i wspólnymi zasobami i ma na celu zwiększenie możliwości ochrony środowiska, powinien nam wszystkim leżeć na sercu. Państwo się boicie nowych formuł prawnych. Przypominam, że my w tej Izbie codziennie zmieniamy Kodeks cywilny, Kodeks karny, Kodeks postępowania administracyjnego, Kodeks wykroczeń. My się wcale nie opieramy na prawie rzymskim. Prawo się zmienia każdego roku. Państwo boicie się nowinek prawnych. Nie bójcie się, nie lękajcie się, że tak znowu kogoś zacytuję. (Poseł Roman Fritz: Jak panią widzę, to się boję.) Po prostu myślcie. To, co zaproponowali aktywiści, to nie jest tylko i wyłącznie aktywistyczna robota organizacji pozarządowych. To jest także ciężka prawnicza praca. Mnie na górze zapytano, czy państwo czytaliście ustawę i autopoprawki do niej. Powiedziałam: niestety ci, którzy się wypowiadają, zwykle tego nie robią. I na tej sali kwestia ignorancji to jest jedna z kwestii wstydliwych, ale łatwo rozpoznawalnych dla tych, którzy u nas goszczą. Państwo także zlekceważyli ich ciężką pracę, ciężką, nieodpłatną, darmową pracę nad tym, żeby ten projekt udoskonalić i rozwiać wszelkie wątpliwości, które pojawiały się w opiniach do projektu. (Poseł Dariusz Matecki: Jeszcze nawet nie zebrali podpisów.) I te wątpliwości, choć jak się okazuje, widocznie nie wszystkie, zostały rozwiane. Ale czy to jest powód do tego, żeby na tej sali z mównicy sejmowej kpić z obywateli, obrażać ich?