Radosław Sikorski
Pełna wypowiedź
39 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Panie Prezydencie! Panie Marszałku! Pani Marszałek! Panie Premierze! Państwo Ministrowie! Panie Posłanki i Panowie Posłowie! Ekscelencje, Członkowie Korpusu Dyplomatycznego! Szanowni Goście! Po raz dziesiąty przedstawiam jako minister spraw zagranicznych zadania polskiej dyplomacji. Obca mi jest jednak rutyna. Wszyscy dostrzegamy zagrożenie. Sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji, tak samo jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna. W nocy z 18 na 19 listopada na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol zginęła wraz z mamą 7-letnia Amelia, obywatelka naszego kraju. Zadania przed nami są niebywale złożone. Wielkie przewroty polityczne, gospodarcze, technologiczne, które zmieniają świat, dokonują się na naszych oczach. Przypominam, bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa. Tymczasem w różnych krajach Europy padają coraz głośniejsze ostrzeżenia przed, powiedzmy to wprost, wojną. Premier Danii mówi, że Europa, która nie ma możliwości i woli samoobrony, w pewnym momencie umrze. Szef francuskiego sztabu generalnego ostrzega, że kraj musi być gotowy na, cytuję, utratę dzieci w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Sekretarz generalny NATO stwierdza, znowu cytat, że Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy, koniec cytatu, a w związku z tym musimy być przygotowani na konflikt w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie. Niemiecki minister obrony nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za 3 czy 2 lata, ale nawet w tym roku. Szefowa MI6 ocenia, również wskazując na działania Rosji, że już poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną. Historia wrzuca nas na głęboką wodę. Jak powiedział Jean Monnet, jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej, Europa będzie się wykuwała w kryzysach i będzie sumą rozwiązań przyjętych wobec tych kryzysów. Już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony. Doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy działali na zlecenie obcego wywiadu. Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie fake newsów i manipulacji w Internecie. Ministerstwo Cyfryzacji informuje, że Polska doświadcza od 2 do 3 tys. cyberataków dziennie. Ogromną większość z nich udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić. Cel wroga jest prosty: przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych. Arsenał jest znany: sieci botów rozpowszechniających fałsz i nienawiść, używanie sztucznej inteligencji do tworzenia nieprawdziwych materiałów imitujących rzetelne informacje, wykorzystywanie kryptowalut do finansowania operacji hybrydowych, ataki na infrastrukturę krytyczną i wreszcie pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa. Po tym, jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna i jednego dnia dotarła do 8 mln użytkowników polskiego Internetu - sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Niestety znaleźli posłuch, także tu, na tej sali. Podobne działania podjęto po eksplozji na linii kolejowej Warszawa - Lublin w listopadzie. Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice. W tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa, dlatego mieszkańcy i mieszkanki Polski, od najmłodszego do najstarszego, muszą być uzbrojeni w wiedzę, jak radzić sobie z niebezpieczeństwem w Internecie. Świadomość tego, kto, co i w jakim celu publikuje, a także solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy, patriotyczny obowiązek. Internet jest dla przeciwników wygodnym, bo tanim i dostępnym polem bitwy. Zdecydowana większość zautomatyzowanego ruchu w sieci to dzieło złośliwych botów. Często stoją za nimi organizacje i pieniądze wrogich nam krajów. Dlatego w ofensywie skierowanej przeciwko cyfrowym zagrożeniom będą współpracowały ze sobą wszystkie właściwe instytucje państwa. Polskie zaangażowanie i ekspercka wiedza w obszarze zwalczania wrogich operacji informacyjnych już zyskały międzynarodowe uznanie. Dowodem tego jest zaproszenie do prestiżowego grona G7 Rapid Response Mechanism, czyli Mechanizm Szybkiego Reagowania, zrzeszającego kraje najbardziej rozwinięte w zakresie zwalczania dezinformacji. Na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowaliśmy stanowczo. W 2025 r. cofnąłem pozwolenie na funkcjonowanie dwóch ostatnich rosyjskich konsulatów, w Krakowie i w Gdańsku. Z tych samych przyczyn konsulat w Poznaniu zakończył działalność już w listopadzie 2024 r. W efekcie Polskę opuściła znaczna część rosyjskich dyplomatów, a ci, którzy pozostali, utracili prawo do swobodnego poruszania się w naszym kraju. Wspólnie z partnerami doprowadziliśmy do przyjęcia unijnych sankcji ograniczających mobilność rosyjskiego personelu dyplomatycznego na terytorium Unii. Pozbawiliśmy Rosjan możliwości podróżowania na podstawie paszportów innych niż biometryczne. Utrudniamy Rosji prowadzenie tego, co Sowieci nazywali działaniami aktywnymi. Polskie wysiłki w trakcie prezydencji w Radzie Unii Europejskiej przyczyniły się do wzmocnienia sankcji uderzających w rosyjską flotę złomu, nazywaną także flotą cieni. To zdezelowane statki bez ubezpieczenia i pod egzotycznymi banderami, które Rosja wykorzystuje do przemycania ropy. Zyski z jej sprzedaży finansują wojnę. Flota złomu nie tylko napędza machinę wojenną, ale także stanowi poważne zagrożenie dla infrastruktury morskiej i oczywiście dla środowiska. Na początku naszej prezydencji na liście sankcyjnej było niespełna 80 statków, pod koniec - prawie 450. To średnio dwa nowe tankowce na liście sankcyjnej każdego dnia. Dziś to już 600 jednostek - dobrze, ale nadal za mało. Dlatego pracujemy nad tym, aby kolejne były stopniowo dopisywane do listy. Uznajemy wolność żeglugi, jednak z poszanowaniem reguł. W każdym kraju europejskim auta poruszające się po drogach muszą przejść badania techniczne i mieć wykupione ubezpieczenie, to samo musi dotyczyć statków poruszających się po wodach, także międzynarodowych. Jednostki, które łamią przepisy, należy zatrzymywać. W reakcji na rosyjskie działania hybrydowe zacieśniamy współpracę z sojusznikami. Po wtargnięciu rosyjskich dronów do Polski NATO uruchomiło operację ˝Wschodnia Straż˝, czyli misję obrony powietrznej i naziemnej całej wschodniej flanki z wykorzystaniem nowoczesnych technologii antydronowych. Wspieramy także państwa naszego regionu, takie jak Mołdawia, które chcą stać się częścią Zachodu, a które pozostają w orbicie terytorialnych ambicji Moskwy. W zeszłym roku Rosja wydała równowartość nawet 2% mołdawskiego PKB, aby w wyborach parlamentarnych zwyciężyły partie prorosyjskie. Poniosła klęskę. Mołdawianie wybrali Europę, bo chcą żyć lepiej i bezpieczniej. Pomożemy im w reformach warunkujących przystąpienie do Unii Europejskiej, w tym w przygotowaniu administracji publicznej do negocjacji akcesyjnych. Po co to robimy? Nasze działania wynikają z analizy szans i wyzwań, jakie stwarza sytuacja międzynarodowa. Oto jej główne elementy. Kwestia pierwsza i najbardziej istotna: w Ukrainie wciąż trwa wojna, a całkowitą odpowiedzialność ponosi agresor - Rosja. Ataki na ludność cywilną, na budynki mieszkalne, szkoły, pociągi czy szpitale to pogwałcenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego. Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji. Przypominam, że jeszcze w latach 90. Rosja udzieliła Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa. W zamian za to Ukraina zrzekła się broni atomowej, a miała wówczas trzeci pod względem wielkości arsenał na świecie. Porozumienie wynegocjowano z udziałem państw Zachodu. W 2014 r., w momencie aneksji Krymu, Ukraina była też państwem konstytucyjnie neutralnym. Dzięki odwadze swoich żołnierzy, dzięki poświęceniu obywateli i wsparciu sojuszników na całym świecie, w tym Polski, Ukraina się broni. Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd. Nie chcecie słuchać mnie? Posłuchajcie jednego z największych autorytetów w sprawach polskiej polityki wschodniej - Jerzego Giedroycia w 120. rocznicę jego urodzin. Cytuję: Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie - twierdził w latach 90. Giedroyc. Gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło. Koniec cytatu. Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadłoby, ale wzrosłoby. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem. Na wzmacnianie obrony własnego terytorium musielibyśmy przeznaczać o wiele więcej pieniędzy, niż dziś kosztuje nas pomoc Ukrainie. W latach 2022-2025 Unia Europejska i poszczególne państwa członkowskie wsparły Ukrainę sumą prawie 200 mld euro. Obrona krajów wschodniej flanki NATO w przypadku ewentualnej rosyjskiej agresji pochłonęłaby co najmniej 1200 mld euro. To 24 razy więcej niż polski budżet na obronę. Wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa - szansa na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony, na intensywną współpracę gospodarczą, na wspólne projekty w przemyśle obronnym oraz zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w proces odbudowy. Polska już dziś jest drugim pod względem wartości dostawcą towarów na Ukrainę. Konkretny przykład: sprzedaż 54 armatohaubic Krab za ok. 3 mld zł jest największym kontraktem eksportowym w całej historii Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Bo współpraca daje przewagę. W dniach 24-25 czerwca tego roku odbędzie się w Gdańsku konferencja na rzecz odbudowy Ukrainy - Ukraine Recovery Conference. Przyjadą na nią politycy, eksperci, przedsiębiorcy z całego świata. To także okazja dla polskich firm. Dzięki obecności w Unii i NATO, dzięki przewidywalnym przepisom, wysokim wydatkom na obronność i gęstej sieci powiązań z Ukrainą Polska jest bramą do inwestycji w tym kraju, a mieszkający w Polsce Ukraińcy już przyczyniają się do rozwoju polskiej gospodarki. W 2024 r. nasze PKB powiększyło się dzięki nim o niemal 100 mld zł. To ponad połowa kwoty przeznaczonej w tym samym roku na Narodowy Fundusz Zdrowia. Ogromna większość ukraińskich uchodźców pracuje lub prowadzi działalność gospodarczą. Poziom aktywności zawodowej dorosłych imigrantów z Ukrainy jest wręcz wyższy niż wśród Polaków. Od 2022 r. Ukraińcy założyli w Polsce ponad 120 tys. firm. Zatrudniają ludzi, płacą podatki tu, u nas. Te przedsiębiorstwa od lat zwiększają naszą wymianę handlową z Ukrainą, a w czasach pokoju ich rola jeszcze wzrośnie. Ale przecież nie o zysk finansowy przede wszystkim chodzi. Od 4 lat pokazujemy światu, co oznacza hasło: polska solidarność. Podczas mojej ostatniej wizyty w Waszyngtonie podkreślał to prawie każdy mój rozmówca. Obecnie, kiedy w środku zimy Rosjanie bombardują ukraińskie elektrociepłownie, Polacy zebrali ogromne sumy na generatory prądu dla marznących mieszkańców Kijowa i innych miast. Jedną z takich zniszczonych elektrociepłowni odwiedziłem razem z liderami z całej Europy dosłownie przedwczoraj. W Krakowie abp Grzegorz Ryś ogłosił, że na ten cel pójdą środki zebrane 1 lutego na tacę. Niektórzy zapowiadali puste koszyki, wierni dali prawie 6 mln zł.
