Sara Pamela Balcerowicz
Pełna wypowiedź
11 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Dziś staję przed państwem, aby przedstawić obywatelski projekt ustawy, który ma na celu poprawę losu zwierząt w Polsce. Staję przed państwem w imieniu obywatelek i obywateli, którzy oczekują radykalnych zmian w prawie, ale staję przede wszystkim w imieniu tych, którzy mówić nie mogą - w imieniu zwierząt. Ponad 0,5 mln obywatelek i obywateli wyraziło poparcie dla projektu ustawy ˝stop łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności zwierząt˝. Ta ogromna liczba to dowód na to, że Polacy chcą zasadniczych i natychmiastowym zmian w prawie. Już czas na dostosowanie naszej legislacji do aktualnej wiedzy naukowej, wymogów cywilizacyjnych oraz potrzeb zwierząt. Dziś pojawia się nadzieja na te realne zmiany. Jednak nie byłoby to możliwe, gdyby trzy organizacje społeczne: stowarzyszenie OTOZ Animals, fundacja Mondo Cane oraz fundacja Viva nie podjęły decyzji o stworzeniu projektu ustawy. To z ich inicjatywy powstał omawiany dzisiaj obywatelski projekt ustawy. Szanowni Państwo! Zwierzęta zasługują na godne traktowanie oraz ochronę przed bólem i cierpieniem. Stosunek do zwierząt jest miarą ucywilizowania społeczeństwa. Ten niezwykle ważny pogląd został wyrażony również przez Sąd Najwyższy. Szanowni Państwo! Kilka gorzkich słów już na wstępie. Przez wiele lat nie doczekaliśmy się znaczących zmian w przepisach, które miałyby na celu zapewnienie realnej ochrony zwierząt w Polsce. Mimo licznych apeli i protestów społeczeństwa ustawodawca pozostawał bierny. Przez lata brakowało woli politycznej do wprowadzenia istotnych zmian, a zwierzęta pozostały zapomniane w systemie prawnym. Dotychczasowe nowelizacje ustawy o ochronie zwierząt sprowadzały się do niewielkich zmian. Jedynie ustawa z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach w pełnym zakresie rozszerzyła prawną ochronę zwierząt. Jednak z przykrością stwierdzam, że obecnie mierzymy się z tymi samymi problemami, na które zwracano uwagę w procesie legislacyjnym wspomnianej ustawy. Co więcej, skala tych problemów znacząco wzrosła. Już 13 lat temu poseł Paweł Suski z Koalicji Obywatelskiej wskazywał, że schronisko dla zwierząt z zasady nie powinno być prowadzone dla zysku. Posłanka Agnieszka Hanajczyk zwracała uwagę, jak ogromne, milionowe zyski uzyskują prowadzący taką działalność, odwołując się dla przykładu do schroniska dla zwierząt w Wojtyszkach. Podkreślała wówczas, że interes, dla którego takie schronisko jest prowadzone, czyli ochrona zwierząt, gdzieś ginie, i muszę się z tym zgodzić. W 2023 r. do sądu skierowano dwa akty oskarżenia przeciwko kilku osobom w sprawie znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem właśnie w schronisku w Wojtyszkach. Do sądu skierowano także akt oskarżenia w sprawie schroniska w Radysach, z którego to schroniska organizacje ochrony zwierząt odebrały ponad 1 tys. zwierząt. W schronisku tym ponad 140 gmin utrzymywało zwierzęta zasadniczo bez jakiejkolwiek kontroli. Oczywiście nie przesądzam o sprawstwie i winie oskarżonych, ponieważ sprawy te pozostają w toku, jednak muszę zadać pytanie: Dlaczego ustawodawca przez te kilkanaście lat od uwag zgłaszanych przez posłów już w 2011 r. pozostawał obojętny na prawną ochronę zwierząt w Polsce, w szczególności zwierząt domowych? Zacznę od jednego z najważniejszych założeń projektu ˝Stop łańcuchom˝, czyli od wprowadzenia zakazu utrzymywania psów na uwięzi. Trzymanie psów na łańcuchach jest haniebną praktyką, która w XXI w. powinna być już tylko smutnym wspomnieniem przeszłości, a nie rzeczywistością, w której wiele psów spędza całe swoje życie. W praktyce obowiązujące przepisy mają się nijak do realnej sytuacji zwierząt. Niemożliwe jest ustalenie, czy pies kiedykolwiek jest spuszczany z uwięzi. W wielu przypadkach łańcuchy są krótsze niż ustawowe 3 m, są one ciężkie, odkształcają kręgi szyjne, często wrastają w szyję. W skrajnych przypadkach zwierzęta przyrastają do łańcuchów dosłownie. Projekt ustawy poza wprowadzeniem zakazu utrzymywania psów na uwięzi zawiera regulacje dotyczące warunków utrzymania psów w kojcach. Jednak chcę, aby mocno wybrzmiało: nie dążymy do zastąpienia łańcuchów kojcami. Zakaz utrzymywania psów na łańcuchach nie wiąże się z obowiązkiem utrzymywania psa w kojcu. Utrzymywanie psa w kojcu w naszej ocenie nie powinno stanowić stałej i codziennej praktyki. Dlatego też pojawiające się kontrargumenty o konieczności budowy kojców czy dostosowania infrastruktury i związanych z tym kosztów, w szczególności dla opiekunów zwierząt z terenów wiejskich, są irracjonalne. Nikt nie ma obowiązku budowania kojca i utrzymywania w nim psa. Nikt też nie ma obowiązku posiadania psa. Ale posiadając psa, ma się obowiązki względem tego zwierzęcia. Chcę zwrócić także państwa uwagę, że w aktualnie procedowanym projekcie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie dobrostanu psów i kotów wprost wskazano, że długotrwałe trzymanie zwierząt na uwięzi powinno być zakazane, tak samo jak utrzymywanie psów i kotów w klatkach. Jeszcze jedna ważna kwestia. Zakaz utrzymywania psów na uwięzi był przedmiotem rozważań również w procesie legislacyjnym dotyczącym wspomnianej ustawy z dnia 16 września 2011 r. Słusznie wówczas proponowano wprowadzenie takiego zakazu. Słyszeliśmy jednak, że niemal w każdym gospodarstwie wiejskim, w każdym wiejskim domu przebywa zwierzę domowe, wiele tych posesji nie ma ogrodzeń, więc jak zapewnić ochronę dzieci czy nawet dorosłych przed możliwością kontaktu z poruszającym się swobodnie psem. Pan poseł Paweł Suski oraz pani posłanka Magdalena Kochan wyjaśniali, że wprowadzenie możliwości utrzymywania psów na uwięzi nie dłużej niż 12 godzin na dobę jest elementem wypracowanego kompromisu. Od tego kompromisu, szanowni państwo, minęło 13 lat. Dlaczego więc te same kontrargumenty i te same pytania pojawiają się dzisiaj w kontekście omawianego obywatelskiego projektu ustawy? Szanowni Państwo! Przez te 13 lat nie zrobiono nic, by chociażby edukować społeczeństwo w kwestii cierpienia psów trzymanych na łańcuchach. Chciałabym również zauważyć, że wielu z państwa jest opiekunami zwierząt, opiekunami psów i traktuje psy jak członków rodziny. Przykładowo pani posłanka Urszula Pasławska z Polskiego Stronnictwa Ludowego, publikując zdjęcie w mediach społecznościowych, napisała o swoich psach: Maks i Messi są dla mnie i mojej rodziny najlepszymi przyjaciółmi. Dlaczego więc pozwalacie państwo, by inne psy były więzione na łańcuchach? Dlaczego w świetle prawa wciąż dozwolone jest trzymanie psów na uwięzi? Dlaczego pozostajemy jedynym państwem członkowskim Unii Europejskiej, gdzie to barbarzyństwo jest stosowane nagminnie? Czas skończyć z tym haniebnym procederem. W ustawie o ochronie zwierząt proponuje się zmiany poszczególnych definicji legalnych, jak i wprowadzenie nowych definicji. Odnosząc się tylko do jednej z projektowanych zmian, definicji okrutnych metod w chowie lub hodowli zwierząt, pragnę podkreślić, że nie rozszerzamy ochrony zwierząt w kontekście zdrowia psychicznego, bo dotychczasowe brzmienie tego przepisu również to reguluje, czego, zdaje się, nie dostrzeżono przy ocenie skutków regulacji dokonanej przez Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu. W tym miejscu chciałabym również odnieść się do pojawiających się w różnych mediach wypowiedzi m.in. ministra i wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi oraz organizacji rolniczych, wprowadzających społeczeństwo w błąd i sugerujących, że projekt ustawy spowoduje odbieranie zwierząt gospodarskich rolnikom i zwiększy kompetencje organizacji społecznych. Po pierwsze, projekt ustawy w swojej zasadniczej części dotyczy zwierząt domowych. Po drugie, w żadnym miejscu omawianego projektu ustawy nie wprowadzamy jakichkolwiek zmian dotyczących podstaw czasowego odbioru zwierząt. Szanowni państwo, prosiłabym, żeby zamiast straszyć rolników, dokładnie zapoznać się z tekstem projektu ustawy i z jego uzasadnieniem. Projekt zakłada także wprowadzenie zakazu używania wyrobów pirotechnicznych widowiskowych klasy F2 oraz klasy F3. Zakaz ten nie dotyczyłby przedsiębiorców i jednostek naukowych działających na podstawie ustawy o materiałach wybuchowych oraz podmiotów uprawnionych do używania wyrobów pirotechnicznych widowiskowych na mocy odrębnych przepisów. Szanowni państwo, obowiązujący stan prawny nie uwzględnia oddziaływania poziomu hałasu i częstotliwości tzw. fajerwerków na zwierzęta. Ustawodawca dotychczas pomijał fakt, że zwierzęta są dużo bardziej wrażliwe na hałas o wysokiej częstotliwości niż ludzie. Oczywiste jest również, że tzw. fajerwerki negatywnie oddziałują na ludzi, w szczególności tych starszych, chorych i w spektrum autyzmu. W ocenie skutków regulacji wskazano, że używanie petard i fajerwerków jest głęboko zakorzenioną tradycją, a wprowadzenie omawianego zakazu może budzić niezadowolenie dużej części społeczeństwa. Szanowni Państwo! Wiele z wprowadzanych zakazów budziło niezadowolenie społeczeństwa, np. zakaz palenia wyrobów tytoniowych chociażby w lokalach gastronomicznych i środkach transportu publicznego czy zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Jesteśmy zdania, że przedkładanie chwilowej rozrywki nad zdrowie ludzi i zwierząt jest nieakceptowalne w dzisiejszym świecie. Istotna część projektu ustawy ma na celu redukcję problemu bezdomności zwierząt domowych i skuteczną kontrolę ich populacji. W porównaniu do sytuacji w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej problem bezdomności zwierząt w Polsce jest gigantyczny. Nie wiemy nawet, ile tak naprawdę jest bezdomnych zwierząt w Polsce. Projekt zakłada m.in. wprowadzenie obowiązkowej kastracji psów i kotów innych niż hodowlane, obowiązek oznakowania wszystkich psów i kotów, nie tylko tych nowo narodzonych, precyzyjne określenie obowiązków gmin w zakresie wykonywania zadań własnych, określenie zasad organizacji i funkcjonowania schronisk dla zwierząt, a także ustalenie źródeł i zasad finansowania schronisk dla zwierząt. W tym miejscu pragnę podkreślić, jak ważne jest podejście oparte na dowodach naukowych w walce z problemem bezdomności zwierząt. Badania jednoznacznie wskazują, że skuteczną formą ograniczenia tego zjawiska jest jednoczesne prowadzenie takich działań, jak edukacja społeczeństwa, obowiązkowe znakowanie zwierząt oraz kastracja. Te trzy elementy, współdziałając ze sobą, mogą znacząco wpłynąć na poprawę sytuacji zwierząt w naszym kraju. Kastracja nie jest aktem przemocy czy okaleczaniem zwierząt. Musimy spojrzeć na kastrację z perspektywy dobra wspólnego. W końcu kiedy pozwalamy na niekontrolowane rozmnażanie się zwierząt, narażamy je na cierpienie i bezdomność, a samorządy - na ogromne koszty utrzymywania zwierząt w schroniskach. W Polsce jest więcej psów i kotów nierasowych niż ludzi, którzy chcieliby i mogliby je adoptować. Szanowni państwo, wystarczy pojechać do najbliższego schroniska dla zwierząt i przekonać się, jakie jest w nim przepełnienie. Bezdomność zwierząt ma swoje źródło w niekontrolowanym i nieodpowiedzialnym rozmnażaniu zwierząt przez ludzi, zaś tego koszty ponoszą samorządy ustawowo zobligowane do opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Pragnę podkreślić, że system opieki nad bezdomnymi zwierzętami i zapobiegania ich bezdomności w Polsce nie działa. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Z raportów NIK wynika, że jedną z tych przyczyn jest niewłaściwie wykonywanie przez gminy zadań własnych, jakimi są: zapobieganie bezdomności zwierząt, zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie. Wiele samorządów zawiera umowy z przypadkowymi, często niekompetentnymi podmiotami prowadzącymi prywatne schroniska. Gminy nierzadko nie kontrolują takich schronisk. Nie interesują się losem zwierząt, ograniczając swoje działania wyłącznie do ponoszenia wydatków. Obecny stan prawny pozwala na ustalanie wysokości wydatkowanych środków według uznania samorządów. Niskie kwoty, jakie niektóre gminy ustalają na utrzymanie zwierząt w schroniskach, prowadzą do dramatycznych konsekwencji. Gdy dzienny koszt utrzymania psa wynosi zaledwie 50 gr, nie może być mowy o zapewnieniu zwierzęciu odpowiednich warunków bytowania i odpowiedniej opieki, w tym opieki weterynaryjnej, ani o humanitarnym traktowaniu zwierzęcia. Praktyka pokazuje również, że część gmin, wypłacając środki finansowe prywatnym schroniskom, nie weryfikuje tego, jaka część tych środków faktycznie jest przeznaczana na bezdomne zwierzęta, a jaka jest czystym zyskiem przedsiębiorcy. To, co dzieje się obecnie w niektórych schroniskach, jest nie do zaakceptowania. W ostatnich latach organy ścigania wspólnie z organizacjami pozarządowymi doprowadziły do zamknięcia kilkunastu schronisk, w których znęcano się nad zwierzętami. W Światowym Dniu Zwierząt w 2023 r. poseł Michał Wójcik na portalu Facebook napisał: W ostatnich latach dzięki prokuraturze doprowadziłem do zamknięcia największej w Polsce mordowni zwierząt, jednego ze schronisk dla psów. Zatem problem ten jest państwu doskonale znany. Należy zadać pytanie, kto zapewniał dalszą opiekę zwierzętom utrzymywanym w tych zamykanych schroniskach. Gminy? Nie. Najczęściej to organizacje społeczne przejmowały na siebie obowiązek opieki nad tymi zwierzętami i ponosiły z tego tytułu koszty. Zaniedbania w schroniskach są rezultatem braku odpowiednich regulacji i nadzoru. Szanowni Państwo! Na tej sali, na galerii są obecni również przedstawiciele organizacji społecznych, których statutowym celem jest ochrona zwierząt. Mówię to także w ich imieniu. Nie możemy dłużej pozwalać na sytuację, w której organizacje pozarządowe muszą wyręczać państwo i samorządy w ich obowiązkach. Nie możemy dłużej tolerować sytuacji, w której zwierzęta cierpią w miejscach, które miały być dla nich schronieniem. Muszą obowiązywać regulacje
