Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
(druk nr 308). Poseł Marcin Warchoł: Bardzo dziękuję. Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Już Cyceron w czasach rzymskich mówił, że nie znać historii to na zawsze być dzieckiem. Słyszymy tu dziś bajki od pana ministra o rzekomych podsłuchach, inwigilacji, nadużywaniu podsłuchów. Panie ministrze, nie jesteśmy takimi dziećmi, za jakich nas tutaj uważacie. Znamy doskonale historię i ta historia składa się z faktów, liczb, a nie z bajań, domniemań, opinii, hipotez, jak tutaj pan minister raczył nam to pokazywać. Mówicie państwo o masowej inwigilacji Pegasusem w sytuacji, w której to było zaledwie kilkaset spraw, wszystkie dotyczyły przestępstw i wszystkie były zatwierdzane przez sądy. Tymczasem dane historyczne, fakty pokazują, że to właśnie rządy Platformy Obywatelskiej były tymi, w których Polacy byli najbardziej masowo inwigilowani. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości spadała liczba podsłuchów, spadała liczba zapytań o billingi. W sytuacji waszych rządów rosły zarówno pierwsze dane, jak i drugie, o czym za chwileczkę powiem. Drodzy Państwo! 2006 i 2007 r. - sięgnijmy do tamtych czasów. Gdy się porównuje te dwa okresy - liczba podsłuchów spadła za rządów Prawa i Sprawiedliwości o 400. To jest bardzo istotne, ponieważ to był okres przedwyborczy. Pokażę, jak w okresie przedwyborczym zachowywała się Platforma Obywatelska - dokładnie odwrotnie. W 2014 r. wzrasta liczba podsłuchów, i to - w stosunku do 2013 r. - o przeszło 900. To było 5221 podsłuchiwanych osób w 2014 r. Rekord, panie ministrze, rekord inwigilacji, rekord podsłuchów. Od 2014 r. drastycznie rosła liczba podsłuchiwanych Polaków. Takie są fakty. Ale przejdźmy do drugiej kwestii, o której pan minister również raczył wspomnieć, mianowicie billingi. Billingi są udostępniane bez udziału sądu, i to też jest bardzo istotna informacja. Otóż służby zadają pytanie i dosłownie w ciągu 2 minut mają informacje, do kogo dzwonił dany człowiek, kto był jego rozmówcą, kiedy dokonywała się rozmowa telefoniczna czy połączenie SMS-owe. Również dane geolokalizacyjne są w ten sposób pozyskiwane, także bez udziału sądu, w sposób absolutnie bardzo uproszczony, w ciągu dosłownie kilku minut. Prześledźmy te informacje. Znów, drodzy państwo, widzimy, że w 2014 r., gdy Platforma prowadziła kampanię wyborczą, była rekordowa liczba zapytań o dane telekomunikacyjne Polaków. Było to przeszło 2 mln. Skok również jest drastyczny w stosunku do roku ubiegłego, wcześniejszego, drodzy państwo, aż o 24%, czyli rosła inwigilacja za pomocą podsłuchów i rosła inwigilacja za pomocą billingów, o 24%. To było przeszło 2 mln w 2014 r. PiS dochodzi do władzy. Tyle krzyczeliście o masowej inwigilacji, o ustawie inwigilacyjnej. I co? Patrzymy na statystyki. Oto 2016 r., 1147 tys. - dwa razy mniej, panie ministrze. Jak to możliwe? I na podstawie tej ustawy, którą tak krytykowaliście. Dalej idziemy. 2019 r. - 1300 tys. 2020 r. - to jest 1600 tys. i mniej więcej ta liczba się utrzymywała. Dwa razy mniej niż za czasów Platformy. (Poseł Tomasz Trela: Bo Pegasusem to robiliście.) Obecnie, po dojściu do władzy, Platforma znów zwiększa inwigilację obywateli. Chcą czytać szyfrowane komunikatory, czaty, maile, jak to ujawnił minister Siemoniak w projekcie nowelizacji ustawy - Prawo o komunikacji elektronicznej. I tak się dziwnie składa, że największa inwigilacja jest wtedy, gdy Platforma prowadzi kampanię przedwyborczą. Czego tak się baliście w 2014 r.? Terrorystów? Oszustów?
