(Poseł Wanda Nowicka: Od 31.) Ale w ostatnich kilkunastu miesiącach była ona rzeczywiście bardzo agresywna, a w ciągu ostatnich tygodni język tej dyskusji był niedopuszczalny. I mam żal do koleżanek z Lewicy, że prawa kobiet zostały spłaszczone tylko i wyłącznie do kwestii aborcji. Bo, szanowni państwo, życie to nie jest Instagram i jeżeli chodzi o kobietę, która zajmuje się dziećmi, pracą zawodową, a często też schorowanymi rodzicami bądź teściami, to na piramidzie potrzeb aborcja nie jest jej najważniejszą potrzebą. Liczę tutaj na dobre propozycje ze strony rządu i pani minister, abyśmy mogły zająć się problemami dotyczącymi ochrony zdrowia, dostępności żłobka, dostępności lekarza ginekologa, lekarza specjalisty, luki płacowej. To są problemy, które dzisiaj wymagają i dyskusji, i regulacji. Ale wracając do projektu ustawy: nasz projekt ustawy przywraca rozwiązanie sprzed wyroku pseudotrybunału do tzw. ustawień fabrycznych. Ale idziemy dalej, bo idziemy w stronę edukacji seksualnej, antykoncepcji. Swoją drogą, nie wiem, czy państwo wiecie, ale dostęp do antykoncepcji w Polsce jest najsłabszy, najgorszy w całej Europie. I to jest pierwszy krok. Kolejnym krokiem winno być referendum i o to również postulujemy w ustawie, bo skoro 460 posłów powinno zagłosować w tej sprawie, to czy 30 mln Polaków to nie jest więcej niż 460 posłów? Oddajmy głos Polakom w tej sprawie. Skoro klasa polityczna - tak jak słusznie zwróciłyście na to uwagę - przez 30 lat zawiodła kobiety, oddajmy głos Polakom. Szanowni Państwo! Mam poglądy niezwykle liberalne i traktuję tę ustawę jako pierwszy element w dojściu do liberalizacji prawa aborcyjnego. I chociaż pewnie chciałabym, żeby ta ustawa wychodziła zdecydowanie dalej, to czasami marzenia trzeba szyć na miarę. Nie wystarczy gadać, dyskutować na ten temat, ale trzeba przeprowadzić skuteczne rozwiązania. Jeżeli ktokolwiek z państwa ma jakąkolwiek propozycję, która skutecznie doprowadzi do liberalizacji prawa aborcyjnego, będziemy o tym rozmawiać. Bardzo chętnie. Trzecia Droga jest otwarta na dyskusję. Ale prawda jest taka, że mam nieodparte wrażenie, że lewicy chodzi tylko o dyskusję, tak samo jak prawicy, a problemy kobiet do tej pory są nierozwiązane.