Wysoki Sejmie! W naszej ziemskiej pielgrzymce zdrowie nie jest wszystkim, ale bez zdrowia wszystko jest niczym. Każdy chce być zdrowy. Zdrowie jest najwyższą wartością społeczną. Każdy z nas był, jest albo będzie pacjentem. Zatem zrozumiałym jest, że debata o odwołaniu pani minister zdrowia budzi emocje. Prof. Przemysław Czarnek na szczycie medycznym przedstawił smutną, acz prawdziwą konstatację. Dzisiaj pacjent przygrywa z systemem ochrony zdrowia, jeszcze zanim stanie się pacjentem. Niestety dzisiejsza rzeczywistość pacjenta niejednokrotnie jest okrutna. Oto w roku ustanowionym przez Sejm rokiem profilaktyki pacjentowi ogranicza się lub nawet odbiera prawo do profilaktyki i specjalistycznej diagnostyki. Za kilka miesięcy wyczerpią się limity odnośnie do specjalistycznych badań obrazowych: gastroskopii, kolonoskopii, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego, dojdzie do ograniczenia, a potem do zamykania poradni specjalistycznych. Dziś pacjent jest często sfrustrowany, niekiedy poirytowany. Najpierw błądzi, niejednokrotnie czuje się jak intruz. Wreszcie dostaje się do quasisystemu ochrony zdrowia. I nagle słyszy zatrważające go zdanie: panie, dlaczego tak późno? Dlaczego tak późno? Choroba już dawno postąpiła, rak jest zaawansowany, jest już uogólnienie procesu chorobowego. A potem cierpienie, cierpienie i ból, nadzieja przeplatana z rozpaczą, a także dodatkowe, znaczne koszty systemu ochrony zdrowia, dlatego że nie wykryto choroby zawczasu. Obecnie w kolejce do specjalistów w Polsce czeka ponad 5400 tys. pacjentów
, w tym w trybie pilnym ponad 1120 tys. Tak więc polski quasisystem zapada się, tonie. Szpitale, głównie powiatowe, toną, tracą płynność finansową, likwidują oddziały, odraczają operacje, wstrzymują przyjęcia. A gdzie jest pani minister zdrowia? Bo na posiedzeniu Komisji Zdrowia była obecna raz, wczoraj drugi raz. Chociaż może lepiej by było, gdyby była nadal niemym ministrem, bo pojawienie się z doskoku prowadzi do samych nieszczęść. Zatem
pojawiła się pani minister i tonącej ochronie zdrowia, tonącym szpitalom podaje koło ratunkowe, ale z betonu
. Co proponuje?
1/3 szpitali obecnie do likwidacji
. Propozycja zapłaty faktury najpierw przez pacjenta. Chcesz być zdrowy? Najpierw zapłać. Najpierw kasa i masz szansę na przeżycie. Porody na SOR-ach i narażenie na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia matki i dziecka, bo każda ciąża fizjologiczna może nagle być ciążą powikłaną, a noworodek może urodzić się z niską skalą Apgar. I w ogóle dyskryminacja młodych kobiet z gmin i powiatowych miasteczek. Mają rodzić bez komfortu, intymności i godności rodzenia się nowego życia, życia, które jest świętością, sacrum. Wreszcie kuriozum, coś niebywałego. Oficjalne pismo minister zdrowia do ministra finansów. Na pewno zwiększenie środków oraz zatwierdzenie planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia, który jest niezatwierdzony już w drugi raz z rzędu. Nie, pani minister zdrowia w piśmie wnioskuje o uszczuplenie finansów Narodowego Funduszu Zdrowia. Tworzy haniebną i złowrogą listę cięć, właśnie na profilaktykę z zakresu specjalistycznych badań. Wprowadzenie de facto limitów do poradni specjalistycznych. Likwidacja współczynika korygującego dla szpitali powiatowych, czyli pozbawienie ich 7% w budżecie. Ograniczenie operacji zaćmy, endoprotezoplastyki stawu biodrowego i kolanowego. Likwidacja dobrego posiłku szpitalnego. Ograniczenie i wstrzymanie programów lekowych, które są jedyną szansą pacjentów na wyleczenie lub przedłużenie życia. Ograniczenie rehabilitacji szpitalnej. A na koniec pani minister proponuje konsolidację szpitali, czytaj: likwidację oddziałów szpitali powiatowych, redukcję zatrudnienia. Wysoki Sejmie! Pani Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia, nie może być dalej ministrem zdrowia. Nie rozumie etosu służby zdrowia, nie zna albo też nie rozumie fundamentalnych zasad w ochronie zdrowia, w medycynie. Salus aegroti suprema lex est, czyli dobro pacjenta jest najwyższym prawem. To pacjent jest oczkiem głowie w służbie zdrowia. Zamienia misję szpitali w procedurę, służbę pacjentowi w fakturę, a empatię zamienia na zysk. Nie zna też lub nie rozumie drugiej zasadniczej maksymy w medycynie: primum non nocere, czyli przede wszystkim nie szkodzić. A pani minister szkodzi medycynie. Nie ma planu, koncepcji, strategii na naprawę i reformę ochrony zdrowia. Brak strategii i niepowiedzialne działania prowadzą do deprecjacji medycyny, do jej dehumanizacji oraz degradacji majątku szpitalnego. Pani minister Jolanta Sobierańska-Grenda już nawet nie udaje. To jawne dążenie do prywatyzacji polskiej służby zdrowia. Nie przejmuje się też tym, że wkrótce być może będzie nazwana grabarzem polskiej publicznej ochrony służby zdrowia. Nie przejmuje się tym, bo takie otrzymała zadanie. Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie pozwoli na prywatyzację polskiej służby zdrowia, zatem wotum nieufności wobec minister zdrowia pani Jolanty Sobierańskiej-Grendy jest konieczne i w pełni zasadne. Przebieg posiedzenia