Ta ustawa to ponad 5 mln zł rocznie kosztów, ponad 64 mln w ciągu 10 lat. Te pieniądze powinny być na wynagrodzenia nauczycieli.
Poseł Konfederacji krytykuje projekt ustawy oświatowej za 5 mln zł rocznych kosztów.
Pełna wypowiedź
1 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dyrektorzy, nauczyciele, rodzice nie chcą słuchać ministerstwa, więc rozumiem, że postanowiliście jeszcze bardziej zdyscyplinować, bo tak właśnie można określić ten projekt ustawy. Po raz kolejny robicie skok na autonomię szkół. Wprowadzacie zamknięty katalog obowiązków ucznia i jednocześnie otwarty katalog jego praw. Obowiązki na sztywno, prawa bez granic. To nie jest równowaga, tylko przepis na chaos wychowawczy i osłabienie szkoły. Do tego obowiązkowe rady szkół. Już dziś trudno zebrać aktywną radę rodziców, a teraz dokładacie kolejny organ, który będzie opiniował, współdecydował i blokował decyzje. W małych szkołach to może się skończyć zwyczajnym paraliżem. Co więcej, dyrektor szkoły ma prowadzić coś w rodzaju minipostępowania karnego: wysłuchania, świadkowie, opinie różnych organów, odwołania. To już przestaje być szkoła, to zaczyna przypominać sąd albo jakiś urząd karny. Do tego tworzycie całą nową strukturę urzędniczą, rzeczników praw ucznia na każdym poziomie - krajowy, wojewódzki, lokalny. Tylko po co? Przecież mamy już rzecznika praw dziecka, mamy kuratoria, mamy dyrektorów szkół. No ale nie, trzeba stworzyć nowe stanowiska, nowe etaty, nowe koszty. Ta ustawa to ponad 5 mln zł rocznie kosztów, ponad 64 mln w ciągu 10 lat. Te pieniądze, które chcecie przeznaczyć na urzędników, powinny być przeznaczone np. na wynagrodzenia dla obecnych nauczycieli. Konfederacja oczywiście jest przeciwna tej ustawie. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia