Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
o rynku kryptoaktywów (druki nr 2267 i 2436). Poseł Agnieszka Maria Kłopotek: Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam nadzieję, że gdzieś tu w okolicy jest tlen, dlatego że jak widzę wystąpienie posła Kowalskiego, to bardzo się boję o niego, że się kiedyś zatchnie po prostu, bo mówi wszystko na jednym oddechu i chyba... Tak, doktorem inżynierem, proszę sobie wyobrazić, proszę pana. Wysoka Izbo! Dzisiaj nie rozmawiamy już tylko o kryptowalutach. Dzisiaj rozmawiamy o czymś zupełnie poważniejszym, o bezpieczeństwie pieniędzy obywateli, o odpowiedzialności państwa i wiarygodności najwyższych organów władzy. Bo kiedy Polki i Polacy słyszą dzisiaj słowo Zondacrypto, to nie słyszą już opowieści o nowoczesności, innowacji, o cyfrowej gospodarce. Słyszą przede wszystkim pytanie: Co zrobiono, żeby ich ochronić? Odpowiedź brzmi: niewiele. Unijne rozporządzenie MiCA obowiązuje w pełnym zakresie od 30 grudnia 2024 r. i miało uporządkować rynek kryptoaktywów w całej Unii Europejskiej. Polski rząd przygotował ustawę o rynku kryptoaktywów, która miała dostosować nasze prawo do tych reguł i objąć ten rynek nadzorem, aby wzmocnić ochronę klientów oraz inwestorów. Ministerstwo Finansów wskazywało wprost, że nowe przepisy mają ograniczać nadużycie skutkujące utratą środków finansowych przez obywateli. I co się stało? Prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy o rynku kryptoaktywów. Uzasadnienie ze strony pałacu było takie, że ustawa rzekomo jest przeregulowana i wychodzi poza wymogi unijne. To tylko stanowisko oficjalne. Ale dziś, wobec kolejnych doniesień dotyczących Zondacrypto, każdy odpowiedzialny polityk ma obowiązek zadać pytanie: Czy naprawdę chodziło tylko o troskę o jakość prawa, czy może o ochronę interesów środowiska, które bardzo bało się tego nadzoru? Uporządkujmy fakty. Zondacrypto to podmiot wywodzący się z Polski, założony w 2014 r., wcześniej znany jako BitBay. Dziś działa przez struktury zarejestrowane w Estonii i podkreśla, że ma licencję w Estonii, we Włoszech, w Kanadzie i na Słowacji. A więc jest to klasyczny przykład firmy, która ma polskie korzenie, polskich klientów, ogromną odpowiedzialność w Polsce, ale funkcjonuje w transgranicznym modelu regulacyjnym. I właśnie dlatego państwo polskie powinno być w tej sytuacji bardzo czujne. W przestrzeni publicznej pojawiają się analizy wskazujące, że skala spadku rezerw w niektórych przypadkach mogła sięgać nawet 99%. Gdzie są te pieniądze, które stracili inwestorzy i obywatele? Nie wolno nam też udawać, że w tej sprawie nie ma politycznego kontekstu. Publicznie opisywano, że Zondacrypto była sponsorem konferencji CPAC w Jasionce w czasie kampanii prezydenckiej, w której uczestniczyli czołowi politycy prawicy, w tym również panowie Nawrocki, Duda, Czarnek i inni. Na tej konferencji prezydent Nawrocki powiedział, że nie podpisze ustawy o kryptoaktywach, jeszcze jej nie widząc. Widzimy przepływy finansowe, które, jak wynika, z dostępnych informacji, trafiły do różnych podmiotów, w tym fundacji powiązanych ze środowiskiem politycznym. W debacie politycznej pojawiają się nazwiska takich osób, jak Przemysław Wipler czy Zbigniew Ziobro i nazwy fundacji, na które poszły duże pieniądze z Zondacrypto. Szanowni Państwo! W demokratycznym państwie prawa już sam taki splot interesów, wpływów, sponsoringu i późniejszego weta wobec ustawy o kryptoaktywach musi budzić najwyższy niepokój, bo czym innym jest spór o zakres regulacji, a czym innym sytuacja, gdy głowa państwa blokuje ustawę mającą zwiększyć przejrzystość i nadzór nad rynkiem, wokół którego skupiają się silne interesy biznesowe i polityczne. Powiedzmy uczciwie, że samo weto prezydenta nie wyjaśnia całego problemu Zondacrypto. Rynek jest bardzo skomplikowany, działa transgranicznie, a okresy przejściowe wynikające z MiCA i tak powodują luki regulacyjne, ale to nie jest argument na obronę weta prezydenta, to jest argument przeciwko niemu. Skoro rynek jest trudny, ryzykowny i występują luki w przepisach, to państwo powinno wzmocnić narzędzia ochrony, a nie je osłabiać. Dziś obywatele polscy mają prawo pytać, dlaczego zawetowano ustawę, która miała porządkować rynek i nas chronić, dlaczego zlekceważono potrzebę nadzoru, dlaczego tak chętnie słuchano argumentów o wolności rynku, a tak słabo wybrzmiały głosy zwykłych ludzi ryzykujących własne, czasami duże, oszczędności. Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego jednoznacznie stoi na stanowisku, że nowoczesny rynek tak, ale nie na zasadach dzikiego zachodu. Ponowne rozpatrzenie tej ustawy to kwestia nie tylko regulacji, ale także odpowiedzialności za przejrzystość rynku, ochronę interesów i stworzenie stabilnych warunków do rozwoju nowoczesnych technologii. Dlatego Polskie Stronnictwo Ludowe będzie głosowało za ponownym przyjęciem tej ustawy. Dziękuję. Przebieg posiedzenia