Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Gdy myślę i mówię o dramacie, jakim dla dziecka jest rozwód, to nie teoretyzuję, nie dlatego, że ja jestem w drugim czy kolejnym małżeństwie czy moje małżeństwo się rozpadło, ale dlatego, że rozpadło się małżeństwo moich rodziców. Byłem w siódmej klasie szkoły podstawowej, gdy moja mama postanowiła się spakować, zabrać moją siostrę, wyjechać z Piekar Śląskich i zostałem sam z tatą. I wiem, z jakimi dramatami dla dziecka, nie tylko w bezpośrednim zderzeniu po takim faktycznym rozpadzie małżeństwa, się to wiąże. Wiem, jakie to ma skutki, jak trudno później być dobrym mężem, dobrym ojcem. Jestem, Bogu dzięki, ojcem piątki dzieci, od dwudziestu kilku lat w małżeństwie, ale znam wiele dużo trudniejszych sytuacji i dużo większych dramatów. Gdy słuchałem tutaj głosów, które padały, to pomyślałem o kilku fundamentalnych kwestiach. To, że nadal przestępstwa są popełniane, nie jest argumentem, by nie było więzień i by nie było kary. To może być surowe stwierdzenie, ale gdy słyszałem o królu Salomonie, dobrych matkach, które mają dzielić dziecko, to sobie myślałem, gdzie są posłanki, lewicy, które mówią takie rzeczy, że największą grupę osób osadzonych w więzieniach stanowią alimenciarze, ludzie, którzy nie płacą alimentów. Bo w drugą stronę jest bezwzględność, surowość i kompletne pobłażanie i przemykanie oczu, gdy drugą stroną dramatu, jakim jest niepłacenie alimentów, niełożenie na dziecko, jest odcinanie rodziców od kontaktu z dziećmi. Sytuacje, w których ktoś się boi, że będzie przez lata płacił alimenty i nie będzie miał kontaktu z dziećmi, bo faktycznie zostanie brutalnie przez bezzębne, nic nierobiące państwo, ich pozbawiony, to jest standard. To dotyka dziesiątków tysięcy, jeżeli nie setek tysięcy dzieci i jeszcze większej liczby rodziców i dziadków. Temu chcemy przeciwdziałać. Mówienie, że komuś się nie podoba elegancja legislacji, że coś można by sformułować inaczej, inaczej terminologicznie, to jest coś, z czym sobie damy radę w Wysokiej Izbie. Ale nie postanowilibyśmy pójść w stronę przepisów karnych, gdyby cywilne wystarczyły. Gdyby dobroć, apelowanie o zdrowy rozsądek, miłość i o dobro dziecka działały. Jesteśmy wiele bramek dalej. Jesteśmy w sytuacjach, w których ktoś ma tak wielki żal do byłego partnera, do byłego małżonka, że czasami po prostu chce sprawić mu ból i skrzywdzić go, odcinając go od kontaktu z dzieckiem. Mam przyjaciół, mam znajomych, którzy łożą od lat na dzieci, nie mając z nimi kontaktu. Wiedzą, że te dzieci zostały wychowane w nienawiści do rodzica i w poczuciu, że jest on jednym z najgorszych ludzi na tej planecie. Jest to robione kompletnie bezkarnie. Wynika to z tego, że lata mijają od sytuacji, w której zostałeś pozbawiony kontaktu z dzieckiem, do momentu, kiedy sąd zajął się tą sprawą. Wolne sądy są naprawdę wolne w tych sprawach w Polsce. Latami nic nie robią. Kary są symboliczne i nie są egzekwowane. Mówienie, że to jest bardzo przykre i nieładnie, by przepisów karnych używać do takich kwestii... To jest prawda, ale nie ma innej drogi, nie ma innej sankcji. Samo poczucie, że coś zacznie się dziać, ma szansę zmienić reakcję, sposób reagowania niektórych rodziców. Kary grzywny nakładane de facto przez Policję, która przychodzi, stwierdza brak odcięcia rodzica od dziecka, są po to, żeby gradować, by stopniować odpowiedzialność. Uporczywość ma polegać na tym, że dostałeś kilka kar grzywny, które zostały orzeczone przez Policję, zostały dla ciebie nałożone i sytuacja się nadal powtarza. To ma urealnić groźbę, która w chwili obecnej jest fikcyjna. Chciałbym, by nikt w Polsce nie siedział za to, że nie płaci alimentów i chciałbym, żeby nikt w Polsce nie siedział w więzieniu za to, że uporczywie pozbawiał swojego dziecka kontaktu z drugim rodzicem. Ale taka podłość, taka krzywda wobec współrodzica i wobec dziecka zasługuje niestety na karę. Państwo polskie musi przestać być pobłażliwe i takie ślepe na dramat. Z tym chcemy skończyć i nad tym chcemy pracować. Cieszę się, że nie padł pomimo krytycznych słów z lewej strony wniosek o odrzucenie ustawy w pierwszym czytaniu, ale dlatego, że pewnie by przepadł, bo jest powszechne przekonanie, że powinnyśmy nad tym pracować. W przyszłym tygodniu zapraszam na spotkanie zespołu parlamentarnego ˝Dobry Rząd˝ w wszystkich obecnych Wysokim Sejmie, wszystkich nas oglądających, słuchających, ponieważ będziemy prezentować również projekt ustawy Konfederacji dotyczący opieki współdzielonej. Tego właśnie, nad czym pracuje też ministerstwo, ponieważ to jest oczywista kwestia, że brak tego rozwiązania jest jednym z powodów tego, jak często mamy do czynienia z alienacją rodzicielską. Kodeks rodzinny opiekuńczy, który mamy, to jest kodeks, który powstał w latach 60., w głębokiej komunie, w innej epoce, w innych relacjach społecznych, w innych stosunkach rodzicielskich, i wymaga głębokich, poważnych zmian. Dlatego też te kwestie dotyczące pieczy naprzemiennej czy opieki współdzielonej, wprowadzenia mechanizmów, gdy orzeka się reguły systemowej współpracy rodziców nad współwychowaniem dziecka, które jest wspólnym dzieckiem, dla dobra tego dziecka, powinny zostać podjęte i nad tym będziemy pracować. Mam nadzieję, że na wszystkie pytania, na które teraz nie odpowiedziałem, a które tutaj padły, odpowiem i będziemy odpowiadać, pracując nad dobrą ustawą, którą wspólnie wypracujemy w Wysokiej Izbie. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia