Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W Sejmie przyzwyczailiśmy się do procedowania nad bardzo trudnymi ustawami dotykającymi często naprawdę bardzo skomplikowanej materii. Natomiast to, o czym dyskutujemy dzisiaj, w mojej ocenie jest jedną z najtrudniejszych materii do uregulowania na poziomie ustawowym, z jaką się spotkałem przez ostatnie 10 lat. I to, że my dzisiaj mówimy o tym zjawisku w charakterze nierozwiązanego problemu od lat, to też pokazuje, jak niełatwą materię próbujemy rozwiązać. Byłoby - przepraszam, że tak to powiem - dużą naiwnością polityczną myślenie, że zmiana jednego czy drugiego przepisu, niezależnie, czy to jest przepis karny czy cywilny, w sposób diametralny zmieni naszą rzeczywistość. Niemniej jednak musimy tę rzeczywistość próbować zmienić, bo ona naprawdę nie rysuje się w kolorowych barwach. Nie jestem z tych, którzy ignorowaliby lub lekceważyliby, trywializowaliby w jakikolwiek sposób albo próbowaliby w jakiś bagatelny sposób wyjaśnić, usprawiedliwić to, co się dzieje. Tak, mamy do czynienia z problemem z egzekucją orzeczeń, które sankcjonują czy określają sposoby kontaktu rodziców z małoletnimi dziećmi po rozwodzie. Tak, to jest problem. Obecny system nie jest tak skuteczny, nie ma takiego modelu, co do którego moglibyśmy tutaj prowadzić jakiś delikatny spór. Dzisiaj wszyscy tutaj powiedzieliśmy: mamy system wadliwy. Po prostu mamy system wadliwy. I bardziej ten projekt ustawy, nie ukrywam, należy traktować jako pewien sygnał rozpoczynający tę dyskusję w parlamencie, niezwykle potrzebną. Wydaje mi się, że projekt, który jest zawarty w tym druku, oczywiście nie jest projektem idealnym. To na pewno. Czy jest wadliwy legislacyjnie? Tak, jest, na wielu płaszczyznach... (Poseł Przemysław Wipler: Nie traktujemy go tak.)...od warstwy terminologicznej, poprzez samą koncepcję. Mówię: terminologicznej, bo w przypadku rodziców nie stosujemy pojęcia ˝opieki nad małoletnim˝, bo stosujemy to do opiekunów opisanych przepisami kodeksu rodzinnego, a nie do rodziców. To jest taki jeden przykład głównego zastrzeżenia, jeśli chodzi o samą nomenklaturę. Niemniej jednak traktujmy wszyscy ten projekt jako zaproszenie do dyskusji albo rozpoczęcie w ogóle tej dyskusji, jak my chcemy ten problem rozwiązać. Tu pragnę poinformować, bo takie pytania także padły pod naszym adresem, co dzieje się w tym obszarze. Do konsultacji, do uzgodnień trafił już projekt dotyczący tzw. pieczy współdzielonej. To jest projekt przygotowany w naszym ministerstwie, wpisany do wykazu prac chyba w grudniu ub.r. W tej chwili znajduje się w procesie uzgodnień, konsultacji, opiniowania, co oznacza, że w przeciągu najbliższych kilku miesięcy zakończą się prace rządowe i ten projekt trafi do Sejmu. On już też będzie poważnym krokiem naprzód, żeby uregulować sposób kontaktu rodziców po rozwodzie z małoletnimi dziećmi. Czy on załatwi tę sprawę kompleksowo? Na końcu zawsze jest czynnik ludzki. Dlatego rozmawiając o tych przepisach, wszyscy w środku, wewnątrz mamy takie poczucie, że mieszają się w nas emocje rodzicielsko-polityczne. Wielu z nas, tak jak tu siedzimy na sali, jest rodzicami. Wielu z nas ma w rodzinie przypadki, kiedy do takich sytuacji trudnych, dramatycznych dochodzi, już nie mówiąc o sytuacjach, które trafiają do naszych biur poselskich. Wszyscy jesteśmy przepełnieni historiami rodziców, matek, ojców, którzy pokazują swoje dramaty, które wyglądają w prosty sposób: nie mogę się zobaczyć z moim dzieckiem. Natomiast projektując nowe przepisy, zawsze musimy sobie stawiać oczywiście pytanie, co chcemy tym rozwiązać. Tutaj cel jest jasny. I do tego trzeba dobrać środki. Dzisiaj wiemy, że ta egzekucja na podstawie przepisów postępowania cywilnego, egzekucja sądowa, jest mocno nieskuteczna. Ale od razu rodzi się pytanie, czy zamiana tej egzekucji cywilnej na egzekucję grzywny o charakterze karnym cokolwiek zmieni. Czy to, że ktoś zapłaci nawet tę grzywnę wymierzoną przez sąd cywilny, doprowadzi do diametralnie odmiennej sytuacji, niż jak zapłaci karę grzywny wymierzoną w postępowaniu wykroczeniowym? Czy nagle on uzna, że grzywna w postępowaniu wykroczeniowym jest tak inna od grzywny wymierzonej w postępowaniu cywilnym, że zmieni swoje postępowanie? Nadal będziemy mieli, zakładam, ileś tam przypadków, że po uiszczeniu tej grzywny kontakty z rodzicem mogą być utrudnione. A czy rozwiązaniem będzie umiejscowienie jednego z rodziców w zakładzie karnym, czyli zakładając najsurowszy wymiar tej kary? To by się mijało z celem, o którym mówił przedstawiciel projektodawców, że istotą tego projektu jest zapewnienie kontaktów z obojgiem rodziców, więc izolacja jednego z nich też nie będzie dobrą metodą. Patrząc na tę materię, zarówno z poziomu prawa cywilnego, jak i karnego, musimy na końcu mieć na uwadze to, że dziecko, na litość boską, potrzebuje kontaktów z każdym z rodziców. I pytanie nasze jest takie, czy jedną czy drugą metodą my będziemy bliżej tego rozwiązania, czy dalej tego rozwiązania, czy cokolwiek to zmieni. Mam nadzieję, że nawet ta debata dzisiaj w Sejmie cokolwiek zmieni, że uświadomi jednemu czy drugiemu słuchaczowi, że taki problem istnieje. Ale na końcu musimy wiedzieć, o co przede wszystkim w tym chodzi - chodzi przede wszystkim o dzieci. W tym wszystkim chodzi po prostu o dzieci. I żaden ustawodawca, najbardziej racjonalny i najbardziej surowy ani najbardziej bezwzględny sąd nie zastąpią nigdy dobrej woli matki lub ojca, żeby dziecko miało kontakt z drugim rodzicem. Tutaj się zgodzę z panem posłem Józefaciukiem, chociaż rzadko się zgadzamy. Dziękujemy. (Wypowiedź poza mikrofonem) Że dziecko składa się z jednego rodzica i z drugiego. Przebieg posiedzenia