Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Rozmawiamy dziś o zjawisku, które dla wielu dorosłych nadal brzmi jak coś odległego, coś niezrozumiałego, jak dziwne odmęty, fragmenty Internetu, ale dla tysięcy młodych ludzi w Polsce to codzienność, to rzeczywistość, w której dorastają. Mówimy dziś o patostreamingu. To nie są niewinne nagrania. To nie są wygłupy, głupie żarty w sieci. To transmitowane i rozpowszechniane akty przemocy, upokarzania ludzi, poniżania kobiet, obrażania, to wyzwiska, bicie. To wyśmiewanie osób zależnych, osób w kryzysie, ale też znęcanie się nad zwierzętami. Na żywo. Dla zysku, dla widowni, która za to płaci cenę. Proszę sobie wyobrazić taką scenę. W mieszkaniu siedzi człowiek w kryzysie życiowym, obok stoi kamera. Na czacie pojawiają się komentarze w stylu: dostaniesz 20 zł, jeśli go uderzysz; wypij jeszcze jedną butelkę. I tak każda kolejna granica jest przesuwana, bo im bardziej szokująca transmisja, tym więcej pieniędzy. I to nie jest scenariusz filmu, to rzeczywistość, w której ludzie są bici na wizji, zmuszani do upokarzających zachowań, zwierzęta są krzywdzone, a widzowie nagradzają to przelewami. Najbardziej przerażające jest jednak to, kto te streamy ogląda. Według badań, o czym była już dzisiaj mowa, duża część widowni to osoby młode, bardzo młode, nastolatkowie, czasem nawet dzieci. To dla nich Internet jest głównym źródłem rozrywki, wiedzy, ale też czerpania wzorców zachowań. Widzą więc świat, w którym przemoc jest śmieszna, a krzywda zwierzęcia czy upokorzenie drugiego człowieka przynosi popularność. A im bardziej destrukcyjne, skandaliczne zachowanie, tym większe pieniądze. Czy jako państwo możemy zostawić to tak bez reakcji? Bez reakcji państwa? Oczywiście, że nie. Poselski projekt ustawy z druku sejmowego nr 2208 próbuje odpowiedzieć na tę patologiczną rzeczywistość i na istniejącą lukę w prawie. Choć mamy przepisy dotyczące przemocy czy nawoływania do przestępstw, czy zniesławienia, to nie obejmują one sytuacji, w której ktoś świadomie buduje internetowy, patologiczny spektakl na przemocy i krzywdzie dla zarobku. Wnioskodawcy mówią jasno: publiczne rozpowszechnianie w Internecie treści przedstawiających przemoc, poniżenie człowieka czy znęcanie się nad zwierzęciem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej nie może pozostawać bezkarne. I nie chodzi tylko o twórców tych transmisji czy zarabiające na tym platformy, lecz przede wszystkim o ludzi. Chodzi o tych, którzy w nich występują, osoby zależne, w kryzysie, wykluczone, które stają się elementem patologicznego widowiska, a ich życiowe dramaty zamieniają się w internetową rozrywkę. Ale chodzi też o tych, których chcemy chronić przed tym widokiem, o tych najmłodszych. Państwo ma obowiązek chronić nas, zapewnić bezpieczeństwo wszystkim, stawać też po stronie godności człowieka. Musimy też powiedzieć jasno: prawo karne wszystkiego nie rozwiąże. Potrzebujemy odpowiedzialności platform internetowych, które przez lata zarabiały na kontrowersyjnych treściach. Potrzebujemy edukacji medialnej w szkołach. Potrzebujemy wsparcia społecznego dla osób w kryzysie, dla tych wykorzystywanych w transmisjach. Wysoka Izbo! Internet nie jest światem wirtualnym, odrębnym od naszego codziennego świata. To też nasza codzienność, ale przede wszystkim to przestrzeń, w której dorastają dziś młodzi ludzie. Przestrzeń, w której funkcjonuje każdy z nas. Jeśli pozwolimy, by przemoc, poniżanie, krzywda drugiego człowieka były tam nagradzane pieniędzmi i popularnością, to będziemy ponosić tego koszty i konsekwencje społeczne przez wiele lat. Dlatego musimy jasno powiedzieć: wolność wypowiedzi, wolność w Internecie nie oznacza przyzwolenia na przemoc, hejt, upokarzanie. Wszystko to po prostu dla zysku. Nie ma na to zgody. Godność człowieka nie kończy się tam, gdzie zaczyna się transmisja na żywo. Dziękuję. Przebieg posiedzenia