Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
W tym projekcie ustawy po raz pierwszy zauważono pewne niebezpieczeństwo, które w Polsce istnieje już od wielu lat. Rzeczywiście różne przepisy doprowadziły do tego, że wiele gatunków dzikich zwierząt podlega dziś różnym formom ochrony. Dzięki zakazom, ograniczeniom, moratoriom udało się doprowadzić do tego, że liczebność nie tylko żubrów czy niedźwiedzi brunatnych, ale także innych gatunków, np. wilków, łosi i jeleni, bardzo mocno wzrosła. To spowodowało, że te zwierzęta często nie mają możliwości funkcjonowania na terenie lasów, z dala od siedzib ludzkich. Coraz częściej pojawiają się sytuacje konfliktowe między dzikimi zwierzętami a ludźmi. Myślę, że zdecydowana większość Polaków nie raz już widziała dziki na obrzeżach miast. Na razie chyba jeszcze nie słyszeliśmy o jakichś niebezpiecznych wypadkach, ale kto wie, czy dzikie zwierzęta w jakimś momencie nie będą stanowiły zagrożenia także i w takich sytuacjach. W tej ustawie po raz pierwszy oprócz próby ochrony gatunków dziko żyjących pojawia się problem bezpieczeństwa ludzi. Co prawda jest to potraktowane wyrywkowo, bo zamiarem projektodawców, co potwierdziła pani minister, była w zasadzie interwencja tylko w okolicach Bieszczad i wobec jednego gatunku, czyli niedźwiedzia burnatnego. Tak jak wspomniałem, także inne gatunki dzikiej zwierzyny mogą stanowić zagrożenie dla człowieka, dlatego warto rozszerzyć ten projekt ustawy o rozwiązania i zapisy, które zapewniłyby bezpieczeństwo w innych sytuacjach. Dlatego też na posiedzeniu komisji środowiska zgłaszałem postulat rozszerzenia tego projektu ustawy - o czym niestety poseł sprawozdawca nie wspomniała - o wilki, tak aby nie tylko w niektórych regionach Polski, gdzie występują żubry oraz niedźwiedzie, mogła być interwencja polegająca na odstraszaniu od siedzib ludzkich drapieżnika, który może być groźny nie tylko dla zwierząt gospodarskich, ale także dla człowieka. Wydaje się, że te rozwiązania zmuszają nas do tego, abyśmy także pracowali nad sprawą zasadniczą, tzn. nad zarządzaniem populacjami dzikich zwierząt. Dotąd ochrona polegała tylko i wyłącznie na zakazach, na moratoriach, zakazie odstrzału. I to, jak się okazuje, pozwoliło na rozbudowę gatunków, ale nie mówi się o tym, co będzie się działo w przyszłości. Na Podlasiu chociażby żubry występują już tak licznie, że jak państwo wiedzą, trzeba byłoby je przesiedlać w kilka innych miejsc Polski. Puszcza Białowieska jest zdecydowanie za mała dla tego gatunku. I chociaż naukowcy, którzy pracowali nad programem ochrony żubra, mówili wyraźnie, że jest potrzebna kontrola populacji tego zwierzęcia, to niestety m.in. aktywiści nie dopuszczali do tego, aby dokonywać chociażby odstrzału selekcyjnego zwierząt chorych, co powoduje, że częściowo degeneruje się też ten gatunek. Trzeba więc pomyśleć o bezpieczeństwie ludzi. Dlatego też wyraźnie wskazujemy na potrzeby wprowadzenia jeszcze dwóch poprawek. Pierwsza z nich, proponowana przez klub Prawa i Sprawiedliwości, będzie umożliwiała użycie amunicji niepenetracyjnej wobec drapieżników i żubrów w sytuacji, kiedy te dzikie zwierzęta naruszyłyby teren ogrodzony, teren zamieszkały przez człowieka. Na podstawie tej ustawy, o której rozmawiamy, aby taka interwencja była możliwa, potrzebna jest zgoda regionalnej bądź Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Uzyskanie takiej zgody wymaga sporo czasu. Przecież zwierzęta nie będą czekały na to, aż pojawi się zgoda. Najczęściej w takich sytuacjach potrzebna jest jak najszybsza reakcja w momencie, kiedy to zdarzenie ma miejsce, chociażby po to, aby uchronić te zwierzęta gospodarskie czy zwierzęta domowe, które żyją razem z ludźmi. Wyraźnie również wskazywaliśmy na to, że używanie tej amunicji niepenetracyjnej wobec drapieżników może być niebezpieczne dla osób, które tych czynności będą dokonywały. Warto w związku z tym pozwolić im na to, aby posiadały przy sobie broń automatyczną, która w razie niebezpieczeństwa pomoże im uchronić swoje życie, zdrowie bądź osób najbliższych, które się przy nich będą znajdowały. Tego dotyczą te dwie podstawowe poprawki, które w tej chwili zgłaszamy. Generalnie jesteśmy za rozwiązaniami tej ustawy, ale ona musi objąć teren całej Polski. Stąd mamy nadzieję, że większość sejmowa przyjmie tę poprawkę dotyczącą wilków, bo to dotyczy praktycznie terenu całej Polski, a nie tylko i wyłącznie Bieszczad czy Podlasia. Ważna jest też praktyka wydawania tych zgód przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska. Ona powinna być w miarę szeroka, tak aby ten zespół, o którym wspominała pani minister, bądź ludzie, którzy chcieliby się tym zajmować, mogli w miarę swobodnie działać w różnych częściach naszego kraju, tam gdzie jest realne niebezpieczeństwo. Ta ustawa nie uchroni nas jednak przed podjęciem zasadniczych działań dotyczących strategii zarządzania dzikimi gatunkami. I warto przy tej okazji jeszcze raz powiedzieć, że dziś ta ustawa jest kierowana w dużej mierze do myśliwych. Można by powiedzieć, że ci, którzy przez ostatnie lata byli posponowani, gdy pojawiło się niebezpieczeństwo... To jak trwoga, to tym razem udajemy się do myśliwych, żeby bronili po prostu zwykłych ludzi. Przebieg posiedzenia