Pełna wypowiedź
1 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
O potrzebie deregulacji mówiono od lat - o prostszym prawie, krótszych kolejkach, mniejszej liczbie formularzy, szybszych decyzjach. Dopiero jednak rząd Donalda Tuska sprawił, że dziś nie mówimy już tylko o zapowiedziach. Mówimy o konkretach. W niespełna rok przeanalizowano 522 postulaty deregulacyjne. 354 z nich przyjęto do realizacji, 192 rozwiązania zostały wdrożone, a 124 już realnie obowiązują. Do Sejmu trafiły zmiany obejmujące 372 ustawy, ujęte w 93 projektach rządowych. To nie kosmetyka. To próba przebudowy gąszczu przepisów, który przez lata narastał i komplikował codzienne życie. Deregulacja to nie tabelki i statystyki. To krótszy czas oczekiwania na decyzję, to mniej dokumentów do wypełnienia, to przedsiębiorca, który zamiast analizować kolejne obowiązki, zamiast wypełniać kolejne tabelki, zamiast prowadzić dokumentację, może wreszcie po prostu prowadzić firmę. To obywatel, który szybciej załatwia sprawę w urzędzie. Dlatego kluczowe są pytania o realny efekt. Tak więc po pierwsze, panie ministrze, które z dotychczas wdrożonych rozwiązań deregulacyjnych rząd uważa za najbardziej odczuwalne dla obywateli i przedsiębiorców w codziennym ich funkcjonowaniu? Po drugie, w jaki sposób rząd monitoruje efekty tych zmian? Czy prowadzone są analizy ich wpływu na koszty administracyjne, czas załatwienia spraw oraz warunki prowadzenia działalności gospodarczej? Po trzecie wreszcie, co dalej? Jakie są kolejne etapy procesu deregulacyjnego? Czy możemy spodziewać się rozszerzenia go na dalsze obszary życia publicznego? I na koniec, jakie mechanizmy zostaną wprowadzone, aby zmienić mentalność urzędniczą i zapewnić, że deregulacja nie zostanie zatrzymana na poziomie interpretacji przepisów w lokalnych urzędach? Przebieg posiedzenia
- Dzwonek