Jeśli ktoś przez pokolenia żyje w Polsce, pracuje na jej rzecz, wychowuje tu dzieci, a przy tym zachowuje swoją tożsamość, to państwo powinno to uznać.
Poparcie dla uznania Greków za mniejszość narodową w ustawie o mniejszościach.
Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
W imieniu Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska mam zaszczyt przedstawić stanowisko wobec projektu ustawy, druki nr 2360 i 2431. Mam zaszczyt i przyjemność, bo to jedna z tych spraw, które nie dzielą, a łączą. Prace nad tym projektem od początku miały charakter ponadpartyjny. W Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych była zgoda, że mówimy o społeczności, którą po prostu trzeba wreszcie dostrzec w systemie prawnym. Wysoka Izbo! Są w Polsce społeczności, o których nie mówi się głośno, bo nie generują sporów, napięć ani problemów, ale to nie znaczy, że są mniej ważne. Przeciwnie, to one najlepiej pokazują, jak działa sprawne, zintegrowane państwo. Do takich społeczności należą Grecy w Polsce. Ich obecność ma swoją historię i swoją ciągłość. Najpierw były to pojedyncze osoby: kupcy, przedsiębiorcy, ludzie funkcjonujący w przestrzeni miejskiej dawnej Rzeczypospolitej. Później nastąpił moment przełomowy, lata 1948-1951, i przyjazd uchodźców z Grecji, ludzi, którzy znaleźli się w Polsce nie dlatego, że chcieli, ale dlatego, że nie mieli innego wyjścia. I to jest ważny moment naszej wspólnej historii, moment okazanej przez Polskę solidarności. Ci ludzie trafili przede wszystkim na Dolny Śląsk i Pomorze Zachodnie: do Zgorzelca, Wrocławia, Bielawy, w okolice Legnicy i do Szczecina. Tam tworzyli swoje pierwsze powojenne wspólnoty. I to właśnie tam do dziś znajdują się ich najważniejsze skupiska. I choć przyjechali nie z własnej woli, jako uchodźcy, ich społeczność nie tylko się tutaj utrzymała, ona się tutaj zakorzeniła, wrosła w tkankę społeczną bez konfliktów, bez izolacji, bez budowania równoległego świata. Ci ludzie budowali po prostu swoje życie w Polsce i budowali nią samą swoją pracą, lojalnością, swoim wkładem w rozwój polskiej kultury i nauki. Dziś mówimy o trzecim, czwartym pokoleniu, o społeczności liczącej kilka tysięcy osób, która zachowała swoją tożsamość, swoje język, tradycje i pamięć, a jednocześnie jest trwałą częścią polskiego społeczeństwa. To jest przykład integracji, która się udała. Ta historia ma konkretne twarze. Postaci Konstantego Korniakta z XVI-wiecznego Lwowa czy Jerzego Konstantego Żupańskiego - wydawcy i księgarza z XIX w., który współtworzył życie intelektualne Wielkopolski, najlepiej pokazują, że te związki nie zaczęły się wczoraj. Widzimy je też współcześnie w kulturze i nauce: Eleni, Michał Hrisulidis, Milo Kurtis, Kostas Dzokas. Ale to tylko najbardziej widoczne przykłady. Obok nich są setki bardziej anonimowych ludzi: lekarzy, nauczycieli, inżynierów, przedsiębiorców, którzy równie realnie współtworzą nasze państwo. To wszystko składa się na jeden obraz społeczności, relatywnie niewielkiej liczebnie, ale trwałej, obecnej i zakorzenionej. Wysoka Izbo! Ten projekt zatem po prostu formalizuje stan faktyczny. Daje greckiej społeczności narzędzia, które inne społeczności już mają: możliwość nauki języka w szkołach, obecność w mediach publicznych, pełną ochronę prawną. To nie są przywileje. To są standardy demokratycznego państwa. To także - warto to powiedzieć wprost - kwestia sprawiedliwości dziejowej. Przez dziesięciolecia społeczność grecka funkcjonowała w Polsce bez pełnego uznania formalnego. Dziś mamy szansę ten brak naprawić. Dlaczego? Bo ta społeczność tu jest i jesteśmy jej to winni. To nie są goście, to nasi sąsiedzi i współobywatele. Chcemy, by ich kultura i język były w Polsce chronione ustawowo. Uznanie Greków za mniejszość narodową jest nie tylko formalnością, to wyraz szacunku dla ich wkładu w budowę współczesnej, nowoczesnej Polski. Wysoka Izbo! W 1949 r. Polska potrafiła przyjąć ludzi w trudnej sytuacji. Dziś mamy szansę domknąć ten proces - nie gestem, tylko decyzją legislacyjną. Jest to sprawa elementarnej spójności państwa.