Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
4 lata temu Rosja rozpoczęła pełnoskalową napaść na Ukrainę, choć dla wielu taki scenariusz do ostatniej chwili wydawał się niewyobrażalny. Szczególnie krajom zachodniej Europy, które prowadziły zresztą szeroko zakrojone interesy z Rosją, trudno było w to uwierzyć. Do końca nie mogły uwierzyć, że ten atak nastąpi, i to pomimo twardych danych, które dostawały od agencji wywiadu. Ambasador Niemiec do tego stopnia nie był w stanie uwierzyć w rosyjską napaść, że odmówił wyjazdu i polski wywiad musiał pomagać w jego ewakuacji. To jest oczywiście powód do jakiejś satysfakcji i przyczyna, dla której Zachód powinien trochę więcej nas słuchać, szczególnie w kontekście polityki wschodniej, warto jednak szczególnie dzisiaj wyciągnąć z tej historii nieco bardziej uniwersalne wnioski. Kiedy zmieniają się okoliczności, kiedy docierają do nas nowe fakty, trzeba mieć odwagę zweryfikować własne stanowisko, nawet jeżeli jest to dla nas niewygodne. Wiele aspektów globalnego porządku, do których byliśmy przyzwyczajeni, na naszych oczach chwieje się dziś w posadach. Nie możemy się na to zamykać, musimy być otwarci na zmianę. Nie możemy ignorować faktów. Naiwna wizja neoliberalnej globalizacji dawno już leży pogrzebana. Ramy międzynarodowego porządku prawnego chwieją się w podstawach. Nigdy zresztą nie były przesadnie silne, ale dzisiaj to administracja amerykańska dąży do tego, żeby ten porządek do końca obalić. W głębokim kryzysie znajdują się same stosunki transatlantyckie. Jesteśmy w sytuacji, w której Stany Zjednoczone otwarcie działają na rzecz rozbicia Unii Europejskiej i zapisują to w swoich dokumentach strategicznych. Co więcej, Stany Zjednoczone deklarują roszczenia terytorialne wobec jednego z krajów europejskich, co jest sytuacją, której zaistnienia nie podejrzewalibyśmy jeszcze parę lat temu. W naszym interesie, w tych nowych warunkach jest silna, niezależna i zdolna do własnej obrony Europa - taka Europa, która jest zdolna konkurować na arenie międzynarodowej. Nie chodzi o żadną naiwną proeuropejskość, która widzi Unię cudowną i pozbawioną wad. Nie chodzi także o żaden naiwny antyamerykanizm, który bywa równie niemądry. Chodzi po prostu o racjonalne zdefiniowanie polskiego interesu w nowych warunkach, które kształtują się na naszych oczach. Jedno się nie zmienia: niestety główne realne zagrożenie płynie ze Wschodu. Front walki z rosyjskim agresorem, główny front przebiega dziś przez Ukrainę i w naszym interesie jest, żeby trzymać go z dala od Polski, z dala od polskich granic. Dlatego niezmiennie w naszym podstawowym interesie jest wspieranie Ukrainy i jej walki z Rosją. To jest zagrożenie i rozumienie sytuacji, które podzielamy z naszymi sąsiadami tak z Europy Środkowo-Wschodniej, jak z krajami nordyckimi. Jest kluczowe, żebyśmy współpracowali na rzecz tego, żeby Ukrainę wspierać. A mam wrażenie, że Polska, która w początkowych fazach tej wojny była czempionem wsparcia ukraińskiej walki, teraz coraz bardziej ciągnie się w ogonie państw, które Ukrainę wspierają. I to jest ważne, bo nie chodzi tylko o rozumienie sytuacji, chodzi o realne zagrożenie. Jeżeli chodzi o zagrożenie Polski czy Finlandii, ono jest jak najbardziej realne. Nie chodzi tylko o to, że czy we Francji, w Paryżu, czy w Madrycie oni tego nie rozumieją. W Paryżu ani w Madrycie nie są po prostu bezpośrednio zagrożeni rosyjską inwazją i mają dużo mniejszy interes w tym, żeby chociażby inwestować we wzmocnienie europejskiej obrony. Dlatego potrzebujemy regionalnych, środkowoeuropejskich sojuszów i sojuszów z państwami nordyckimi, żeby na Unii Europejskiej przede wszystkim, bo to jest to wspólne ciało, w którym funkcjonujemy, wymuszać większe inwestycje w obronność. Ale powinno być oczywiste, że nie możemy ulec presji ze strony Rosji, presji wojny informacyjnej, która toczy się w Internecie, i ze względu na jakiś krótkotrwały interes polityczny, na jakieś efekty sondażowe odpuścić sobie wsparcie dla Ukrainy, bo to jest nasz podstawowy interes, to się nie zmienia. Co do samej Europy, to oczywiście, że ona nie jest idealna. Ja zresztą nie podzielam tak optymistycznej wizji europejskiej demokracji, jaką zaprezentował w tym momencie w swoim exposé minister Sikorski. Uważam, że ta demokracja ma wiele wad. Decyzje Komisji Europejskiej bywają arbitralne, politycznie motywowane, motywowane po prostu politycznymi sympatiami, a zasady, które ustanawiamy na poziomie europejskim, często są zwyczajnie nieprzestrzegane bądź omijane, ale wnioski, jakie z tego wyciągamy jako Razem, są kompletnie odwrotne od tych, które wyciąga prawica. Potrzebujemy więcej europejskiej demokracji, więcej integracji, skuteczniejszych metod podejmowania decyzji, tak żeby Europę naprawić, bo my potrzebujemy Europy, a nie tego, by w związku z podszeptami tych, którzy Europie źle życzą, działać na rzecz jej dezintegracji. I tutaj trochę trwa walka o polskie dusze i o to, jaki będzie w Polsce stosunek do Europy. Mamy sytuację, w której zarówno Rosja, jak i administracja amerykańska, co jest nową sytuacją, prowadzą kampanię na rzecz zohydzania Polakom Europy i na rzecz podważania także realnej siły i możliwości, jakie Unia Europejska ze sobą niesie. Nie możemy się poddać tym naciskom, bo po prostu w naszym interesie jest silna Europa, która jest w stanie samodzielnie funkcjonować na arenie europejskiej. To oznacza chociażby duże publiczne inwestycje w europejski przemysł. I tutaj spór o program SAFE jest dość znamienny, bo to, że inwestujemy we wzmocnienie zdolności przemysłowych Europy, jeżeli chodzi o obronność, to jest zaleta, a nie wada; to, że wymagamy integracji europejskich przemysłów zbrojeniowych, to jest zaleta, a nie wada - bo dzięki temu wzmacniamy Europę. A jak przyjdzie co do czego, jak przyjdzie do realnej wojny, to na Europę będziemy mogli liczyć, na dostawy broni z Europy będziemy mogli liczyć w dużo pewniejszym stopniu niż na transfery zza oceanu. I ostatnia rzecz, bo czas się kończy, ale to warto powiedzieć. Minister Sikorski mówił dużo - i słusznie - o tym, jak ważne jest prawo międzynarodowe, jak bardzo jest ono w naszym interesie. Tylko nie da się bronić prawa międzynarodowego, jeżeli nie jest się w tym konsekwentnym, jeżeli stosuje się oczywistą hipokryzję. Więc dopóki będziemy tolerować łamanie prawa, ludobójstwo ze strony Izraela, dopóki Unia Europejska będzie utrzymywała specjalne stosunki handlowe z Izraelem, pomimo oczywistych zbrodni dokonywanych przez Izrael, do których samo państwo się przyznaje, dopóty jako obrończyni prawa międzynarodowego nie będzie wiarygodna. Więc tutaj warto, żeby za słowami poszły także czyny. Dziękuję. (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak) Przebieg posiedzenia