Pełna wypowiedź
8 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowni Posłowie! Konfederacja postuluje politykę realizacji racji stanu, interesu narodowego, politykę realistycznego odczytywania sytuacji na arenie międzynarodowej, przy czym ten realizm nie oznacza zgody na wszystko, co się dzieje. Oznacza widzenie spraw takimi, jakie one są, a nie takimi, jakimi chcielibyśmy je widzieć. Konfederacja postuluje pokojową współpracę dla rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa i przedstawianie na forum międzynarodowym wizji porządku międzynarodowego, wizji współpracy opartej na naszych wspólnych ideałach, wypływających z chrześcijańskiej i polskiej tradycji naszego państwa, naszego narodu. Uważamy, że to jest to, co dziś powinno być przedstawione. Tego w wystąpieniu wicepremiera Sikorskiego niestety nie było, tego nie usłyszeliśmy. Było natomiast mnóstwo polemiki o charakterze wewnętrznym z opozycją. Było przeniesienie na poziom polityki międzynarodowej naszych wewnętrznych sporów, do których mamy pełne prawo i które nie muszą i nie powinny być częścią polityki międzynarodowej państwa polskiego. Nie ma żadnego powodu, żeby spór, który w Polsce odbył się 20 lat temu, o to, by Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, czy należy to zrobić, czy nie, kontynuować w tej chwili, w tej formie i uczynić go treścią polskiej polityki zagranicznej. To jest pomysł absurdalny. My potrzebujemy dobrej jakości polityki europejskiej, ale pan, panie premierze, jej nie przedstawił. Nie dowiedzieliśmy się z pańskiego wystąpienia, jaką politykę budżetową w Unii Europejskiej Polska zamierza zrealizować w najbliższych latach, jaką politykę klimatyczną, jaką politykę odzyskiwania konkurencyjności, reformy traktatów, rozszerzenia, suwerenności cyfrowej. My się tego nie dowiedzieliśmy. Dowiedzieliśmy się natomiast, że dla pana wrogami są eurosceptycy, nacjonaliści, think tanki publikujące raporty z konkretnymi propozycjami reform instytucjonalnych w obszarze traktatowym albo polityki migracyjnej. Ja nie jestem pewien, czy te raporty, które pan dzisiaj skrytykował, pan w ogóle czytał, dlatego że jeden z raportów MCC i Ordo Iuris opublikowanych w sprawie polityki migracyjnej jest zbieżny z tym, co sam pan deklaruje, jeżeli chodzi o odzyskiwanie kontroli nad polityką migracyjną. Polecam najpierw lekturę, później krytykę. Wprowadził pan w błąd Sejm w zakresie polityki europejskiej. Uważam, że to nie powinno mieć tu miejsca, dlatego to wprowadzenie w błąd zamierzam wypunktować. Powiedział pan, że jeżeli chcemy zmienić cele polityki klimatycznej, to możemy je zmienić. To oczywiście nieprawda. To może być prawda wyłącznie formalnie, jeżeli pan mówi jako eurokrata: my, eurokraci, możemy zmienić. Wy, eurokraci, być może możecie. My, Polacy, nie możemy zmienić celów polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Są nam one narzucone, powiedzmy to sobie wprost. Są nam narzucone wbrew naszym interesom. Ludzie w tej chwili płacą dwa razy więcej za prąd i za ciepło, niżby musieli, bo tak wymyślili sobie anonimowi urzędnicy Unii Europejskiej, 60 tys., być może więcej, których pan w swoim wystąpieniu bronił. Polski minister spraw zagranicznych nie jest od tego, żeby bronić 60 tys. eurokratów. Jest od tego, żeby stanąć po stronie obywateli, którzy płacą zawyżone rachunki. (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Cele klimatyczne były przyjęte przez Parlament Europejski, nie przez radę...) (Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk: Nie przeszkadzaj.) Panie premierze, to, że odpowiednie ciała unijne pozatwierdzały - znamy tę śpiewkę, tak? Są instytucje, one to zatwierdzają, atrapowa demokracja, znamy to wszystko, pozorna demokracja. Wprowadził pan w błąd w jeszcze jednej kwestii, a mianowicie że cele Unii Europejskiej w obszarze klimatycznym, rzekomo na skutek magicznie skutecznej polityki pańskiego rządu, przybliżają się do tego, czego byśmy chcieli. To nieprawda. One się w ciągu ostatnich lat przybliżyły do tego, czego chcą Zieloni, ekofanatycy. Kiedy pani minister Zielińska, wiceminister waszego rządu, w debatach w 2023 r. mówiła o wprowadzeniu celów redukcji na poziomie 90%, to wszyscy się z tego śmiali. W tej chwili jest to już oficjalna polityka. Polityka klimatyczna Unii Europejskiej przybliża się do radykalizmu i fanatyzmu klimatycznego, a nie od niego oddala. Więc informujmy nie o tym, co pan chce widzieć na forum europejskim, ale o tym, co faktycznie się tam dzieje. Inne kwestie, czyli kwestie bezpieczeństwa, którym też poświęcił pan sporo uwagi. Uważam, że wprowadził pan Sejm w błąd, informując, że traktat z Nancy, traktat polsko-francuski, ma charakter jakiegoś nowego sojuszu obronnego. Cytuję, co pan dokładnie powiedział, zanotowałem to sobie: jest tam wprowadzony obowiązek wsparcia militarnego w wypadku napaści. Życzę powodzenia każdemu z posłów, który spróbuje te słowa znaleźć w traktacie z Nancy. Ich tam nie ma. Tam jest fragment na temat współpracy obronnej w wypadku napaści i odesłanie do odpowiednich artykułów Traktatu Północnoatlantyckiego. A zatem nic nowego. Dokładnie te same ogólne przepisy, które mamy w przepisach NATO-wskich, że my i Francja jesteśmy razem w NATO. W traktacie polsko-francuskim jest takie rytualne odniesienie, że zrobimy w razie napaści to, co wynika z traktatów NATO. Jeżeli pan uważa, że jest trochę więcej, można było zacytować, ale pan tego nie zrobił. Pan wypowiedział słowa, których nie ma w tym traktacie. Bardzo proszę, żeby tak więcej nie robić. (Poseł Józefa Szczurek-Żelazko: Proszę zapamiętać.) Jeżeli chodzi o współpracę regionalną, panie premierze, to były tylko sformułowania typu: pozostajemy otwarci na współpracę w ramach Bukareszteńskiej Dziewiątki albo inicjatywy Trójmorza. Panie premierze, wasza otwartość polega na tym, że na ostatni szczyt Trójmorza nie przyszedł żaden z wiceministrów. Co to więc za otwartość? Pozostajemy otwarci - to jest wizja przywództwa regionalnego w wykonaniu polskiego rządu? A może: mamy coś do zaproponowania? A może: przekonujemy naszych partnerów? A może chcemy, żeby wydarzyło się to i tamto? To jest nasz plan, tu są nasze cele. Jesteśmy w połowie ich realizacji. Pozostajemy otwarci, czyli co? Koledzy z Bratysławy, z Budapesztu, z innych państw europejskich, przyjeżdżajcie i nas przekonujcie? My tutaj jesteśmy i czekamy? Nie, to nie jest przywództwo regionalne. (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Prezydencja.) (Poseł Józefa Szczurek-Żelazko: Pan minister przeszkadza.) Dobrze, prezydencja. Jeżeli szczyt jest u nas, to wypada przysłać chociaż wiceministra. Myślę, że pan doskonale o tym wie. (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Ale prezydent nie zaprosił.) Jeżeli prezydent nie zaprosił, to należało się wprosić. Dyplomaci mają na to swoje sposoby. Jestem pewien. Rozmawiałem również z politykami odpowiadającymi za ten obszar współpracy w Kancelarii Prezydenta i jestem pewien, że nie zamknęliby drzwi przed nosem dyplomatom z MSZ. Nawet więcej: wiem, że tego nie zrobili, dlatego że tam byli dyplomaci, tylko w randze dyrektorów od protokołu. Tak że ten personel roboczy wszystko obserwował, panie premierze. Nie przysłał pan natomiast ludzi, którzy by robili politykę. Dlaczego? Może dlatego, że regionalne formaty współpracy nie są z pana perspektywy atrakcyjnym forum robienia polityki. Może dlatego, że nie ma w tych formatach wystarczająco wielu kolegów należących do tych samych brytyjskich klubów, do których pan należy... (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Ooo...)...z którymi można by się spotkać i odświeżyć znajomości. Nie ten kierunek, nie te kręgi towarzyskie. (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Zaproszę pana do mojego klubu.) Bardzo proszę, panie premierze. Natomiast to nie jest miejsce dyskusji o przynależności do klubów. To jest dyskusja o polityce zagranicznej. Idźmy więc dalej. Po raz kolejny moim zdaniem sposób, w jaki potraktował pan resztę państw spoza świata zachodniego, jest na pograniczu ignorowania lub wręcz jest obraźliwy. 15, 20 czy 30 minut na polemiki wewnętrzne i 30 sekund na Chiny, 20 sekund na Indie, 3 zdania na temat Ameryki Południowej, 0 zdań i 0 sekund na temat Azji Centralnej. Dlaczego tak? Gdy się nad tym zastanawiałem, doszedłem do wniosku i taki komentarz pozwoliłem sobie napisać - mam nadzieję, że za moją uczciwość pan premier się nie obrazi - że pan nawet nie potrafi jak rasowy dyplomata ukryć tego, które obszary po prostu pana kompletnie nie interesują. Moim zdaniem pana te obszary nie interesują. Afryka - znów protekcjonalne uwagi w kierunku Afryki. (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Nie.) Moim zdaniem to protekcjonalne uwagi. Gdzie są polskie propozycje? Polskie propozycje są takie, że oni mają zmałpować naszą politykę, bo my tego oczekujemy. A dlaczego? Gdzie jest odpowiednie podejście? Nie widzę go. Nie ma wizji polityki zagranicznej, która miałaby w sobie cokolwiek świeżego, cokolwiek atrakcyjnego. Pojawiły się nieodpowiedzialne akcenty. Pojawiły się też wewnętrzne sprzeczności, które chcę naświetlić. Uważam, że afirmowanie z jednej strony ładu międzynarodowego opartego na prawie międzynarodowym, co jest polską racją stanu, z drugiej potępianie polityki siły arbitralnej, co jest polską racją stanu, i z trzeciej strony pomysł, żeby zatrzymywać statki na wodach międzynarodowych, to jest zaproszenie państw, które są potęgami morskimi i militarnymi, żeby uprawiały politykę siły. Chyba że pan premier ma propozycję nowego traktatu międzynarodowego, który wprowadzi te paszporty czy prawa jazdy dla statków pływających po wodach międzynarodowych. Pan premier ma wizję, jak zbudować konsensus wszystkich zwalczających się bloków geopolitycznych na świecie. Moim zdaniem ta propozycja jest radykalna, nieodpowiedzialna, nierealistyczna i fantastyczna. A jeżeli by ktoś próbował ją zrealizować, to ona po prostu zalegitymizuje politykę siły, bo konsensusu w tej sprawie nie będzie. (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Traktat na Bałtyku jest potrzebny.) Natomiast takimi nieodpowiedzialnymi propozycjami może pan premier zalegitymizować politykę siły uprawianą przez silnych. Dlatego uważam, że była to propozycja po prostu nieodpowiedzialna. To, czego potrzebuje Polska, to realistyczna polityka, także oparta na kierunku ukraińskim, któremu pan poświęcił dużo uwagi. Jeszcze jedną rzecz sobie zanotowałem. Powiedział pan, że przed Ukrainą są też pewne wyzwania, że oni muszą wykonać, cytuję, dużo pracy. Ale pracy nad czym? Nad korupcją i nad standardami europejskimi. Czy którykolwiek z tych elementów ma stricte związek z naszą polityką zagraniczną, z polskimi interesami? Niestety żaden z nich. (Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Ma.) Pan nie dostrzegł na Ukrainie tego, czego my jako państwo polskie od Ukraińców oczekujemy w zamian za wsparcie, które dostali. To jest moim zdaniem zupełnie nieprzypadkowe przeoczenie w pańskim wystąpieniu, nieprzypadkowy brak. Konfederacja jest przeciwna takiemu traktowaniu polityki międzynarodowej. Jest to przeklejanie agendy globalistycznej, agendy eurokratycznej. Jest to traktowanie naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, polskiej dyplomacji jako agencji wykonawczej dla międzynarodowych programów pisanych w ONZ-ecie, pisanych w Brukseli, pisanych w innych stolicach, a nie artykułowanie konkretnych polskich interesów najpierw, a później dopiero rozważanie propozycji, które przychodzą z zewnątrz. Dlatego jesteśmy zwolennikami odrzucenia tej informacji i zastąpienia polityki, którą pan proponuje, polityką racji stanu, polityką interesu narodowego. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia