Dariusz Mazur
Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Szanowny Panie Marszałku! Państwo Posłowie! Być może nie wszystkie pytania zdołałem zanotować, ale na te, które się udało, postaram się odpowiedzieć jak najlepiej. Na początek, tak tytułem wstępu, chciałbym uspokoić zaniepokojone obywatelskie sumienia panów posłów Warchoła i Kowalskiego odnośnie do stanu sądownictwa: nie jest aż tak źle, jak panowie mówią. Jest sporo przesady w tym, co panowie mówili. Wakatów sędziowskich nie mamy 2 tys., ale ok. 700. To jest raptem 1/3 tego, o czym mówił pan poseł. Nie twierdzę, że to jest mało, ale wciąż to jest tylko 1/3. Jeżeli chodzi o plan ustawy praworządnościowej, to również pan poseł grubo przesadził. Nikt nie chce wyrzucać 3 tys. sędziów. Pan poseł przesadził około dziesięciokrotnie, ponieważ ta grupa, która miałaby być dotknięta najsurowszym skutkiem ustawy, obejmuje łącznie nieco ponad 400 osób. Między 3 tys. a ponad 400 jest dość zasadnicza różnica. Jeżeli chodzi o tę ideę pana prezydenta dotyczącą przejęcia przez prezydenta ogłaszania konkursów sędziowskich od ministra sprawiedliwości rzekomo po to, żeby ratować absolwentów KSSiP-u przed niemożnością wejścia do zawodu... Jest to zupełna nieprawda, dlatego że akurat nikt nie blokuje absolwentom KSSiP-u dostępu do zawodu. Nie ma ani jednego absolwenta KSSiP-u, któremu z powodu tego, że w jego procedurze uczestniczy nieprawidłowo powołana KRS, zablokowano by dostęp do zawodu, więc tu nie trzeba nic zrobić. Odnośnie do sytuacji sądownictwa chciałbym jeszcze tylko podać kilka danych statystycznych. W ciągu ok. 2-3 lat, kiedy ministrem był najpierw minister Bodnar, a następnie minister Żurek, udało się zwiększyć liczbę etatów asystenckich o 1,4 tys. - znacznie więcej niż Zjednoczonej Prawicy przez 8 lat ich rządów. Przez 2,5 roku zrobiliśmy znacznie więcej niż oni przez 8 lat, jeśli chodzi o przyrost liczby asystentów. Wynagrodzenia pracowników sądów były tragicznie niskie po rządach Zjednoczonej Prawicy. W ciągu 2 lat udało się wynagrodzenia urzędników sądowych zwiększyć średnio o 30%, a wynagrodzenia asystentów - średnio o 40%. Oczywiście wciąż jest jeszcze dużo do zrobienia, ale wydaje się, że taki sposób wydawania publicznych pieniędzy na wymiar sprawiedliwości jest znacznie lepszy niż przeznaczanie dziesiątków milionów z Funduszu Sprawiedliwości na to, żeby przekształcić go w nielegalny fundusz inwigilacyjno-wyborczy. Tyle tytułem wstępu. Jeżeli chodzi o przedstawicieli Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego w radzie programowej krajowej szkoły sądownictwa, to oczywiście ministerstwo jest za udziałem w tej radzie prawidłowo powołanych sędziów Sądu Najwyższego, zresztą jest tam pan sędzia Matras, czy kandydatów prawidłowo ukształtowanej Krajowej Rady Sądownictwa. Natomiast ani kandydat Krajowej Rady Sądownictwa, która utraciła swój konstytucyjny kształt, ani kandydat w postaci nieprawidłowo powołanego sędziego Sądu Najwyższego, którego każdy udział w składzie orzekającym potencjalnie może oznaczać dla Polski konieczność płacenia odszkodowań zasądzonych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, nie przyczyniają się do tego, żeby rada programowa pracowała w sposób prawidłowy. Jeżeli chodzi o pytanie dość licznej grupy państwa posłów... Panie poseł Bielawska, Lisowska, panowie posłowie Jaskulski, Sachajko, Tumanowicz - wszyscy zadawali pytanie, ile osób dzięki przywróceniu trzeciego terminu egzaminu sędziowskiego potencjalnie znajdzie się w zawodzie. Trudno tutaj prognozować, jak to zadziała na przyszłość, bo to będzie zależeć od tego, jak te osoby zdadzą egzamin, natomiast jeżeli chodzi o ten przepis, który w celu wyrównania szans daje możliwość ponownego przystąpienia do tego egzaminu osobom, które nie miały takiej możliwości od początku istnienia Krajowej Rady Sądownictwa, to w sumie jest 36 osób po aplikacji sędziowskiej, które będą spełniały wymogi dotyczące trzeciego przystąpienia do egzaminu, i 30 osób po aplikacji prokuratorskiej. To nie są jakieś oszałamiające liczby, ale zapewne ta zasada będzie działała również w przyszłości. W tym projekcie chodzi przede wszystkim o sprawiedliwe wyrównanie szans dla wszystkich oraz o to, żeby w większym stopniu uwzględnić różne sytuacje życiowe, zwłaszcza w przypadku osób, które wchodzą w dorosłość, zakładają rodziny w okresie, kiedy uczą się w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury czy przystępują do egzaminów sędziowskich. Nie potrafię ad hoc odpowiedzieć na pytanie pani poseł Bielawskiej, ile kobiet dotknęło to, że nie było trzeciego podejścia do egzaminu. Na tę chwilę nie posiadam takich danych czy tym bardziej informacji, jakiego rodzaju sytuacje życiowe to spowodowały. Być może jesteśmy w stanie to ustalić i udzielić odpowiedzi na piśmie. Odnośnie do pytania pana posła Józefaciuka, zwłaszcza początkowej części tego pytania, to przyznam się szczerze, że nie zrozumiałem początku tego pytania i nie potrafię na nie odpowiedzieć. Natomiast jeśli chodzi o dalszą część czy dalsze pytania pana posła odnośnie do zapewnienia odpowiednich standardów na powtórzonym egzaminie, to myślę, że tu nie ma żadnej obawy, że te standardy nie będą zapewnione. Trzecie podejście będzie przygotowywane dokładnie według tych samych standardów, według których przygotowywane są dwa pozostałe podejścia. Specjalna komisja złożona z wykwalifikowanych osób będzie przygotowywała zadanie egzaminacyjne, a następnie to zadanie egzaminacyjne będzie oceniała inna komisja, również składająca się z wykwalifikowanych osób. Pytanie pana posła Krystiana. Nie wiem, czy to było pytanie, czy jakaś sugestia, że w niektórych zawodach jest 10 podejść do egzaminu zawodowego. Trudno mi powiedzieć, czy tak jest, ale nie było dalej idących postulatów również absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury niż utworzenie trzeciego terminu. Oczywiście jak najbardziej był zgłaszany postulat, żeby poddać kontroli sądowej wyniki egzaminu i tutaj absolutnie ministerstwo od tego się nie odżegnuje, podobnie jak od innych postulatów absolwentów. Będziemy w związku z tym tematem prowadzić prace legislacyjne. Pani poseł Gembicka mówiła, choć to zupełnie nie dotyczy ustawy, o kwestionowaniu wyroków niektórych sędziów przez innych, rzekomo zbuntowanych sędziów. To zupełnie nie tak. Mamy szereg orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Czowieka, Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, polskiego Sądu Najwyższego działającego w legalnym składzie, poczynając od uchwały połączonych izb z 23 stycznia 2020 r. Wynika z nich, że nominacje, które odbyły się po opiniowaniu kandydatów na sędziów do awansu sędziowskiego przez nieprawidłowo ukształtowaną Krajową Radę Sądownictwa, są wadliwe. Są wadliwe w takim stopniu, że odnośnie do nieprawidłowo nominowanych sędziów Sądu Najwyższego zawsze, w każdym takim przypadku nie jest spełniony warunek niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą w rozumieniu art. 6 europejskiej konwencji praw człowieka, w rozumieniu art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Zaś w przypadku sędziów sądów powszechnych, żeby to stwierdzić, należy przeprowadzić test niezależności. Tylko tytułem wyjaśnienia sytuacji dodam, że gdyby sąd odwoławczy w danej sprawie przymknął oko na to, że orzekał w niej nieprawidłowo powołany sędzia, i jakby - zamykając oko - taki wyrok utrzymał w mocy, to potencjalnie dla obywatela może być jeszcze gorsza sytuacja, dlatego że wtedy ta strona, która przegrała, może wnieść skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jeżeli ona wygra, to jest to na gruncie Kodeksu postępowania cywilnego i Kodeksu karnego podstawa do wznowienia postępowania, niezależnie od tego, że państwo polskie zapłaci takiej osobie odszkodowanie zasądzone przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. To postępowanie wtedy nie przedłuży się o czas ponownego rozpoznania sprawy przez sąd pierwszej instancji, tak jakby się stało po uchyleniu przez sąd odwoławczy, ale jeszcze dojdą, nie wiem, 3-4 lata postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, a potem jeszcze raz postępowanie w Polsce. Tak że to jest sytuacja jeszcze gorsza dla obywatela, niż gdyby sąd odwoławczy nie wykazał się czujnością. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia