Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Autorski projekt ustawy, który przygotowało Stowarzyszenie Odnowa Rzeczypospolitej Polskiej, przedkładany przez Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, jest projektem w swej istocie o elementarnej powadze państwa polskiego. Nie jest to projekt ani rewolucyjny, ani kontrowersyjny: jest oczywisty, dlatego że w gruncie rzeczy usuwa lukę prawną, która funkcjonuje w Rzeczypospolitej i warto, żebyśmy w tej kadencji Sejmu się nią zajęli. Otóż zasadniczo ustawa jest wyjściowo o statusie prezydenta elekta Rzeczypospolitej Polskiej, o pojęciu powszechnie używanym przez polityków i publicystów, natomiast w kompletnym oderwaniu od realiów prawnych. Dzisiaj nie ma w ogóle takiego pojęcia w polskim systemie prawnym, jak prezydent elekt. W praktyce wygląda to tak, że Polacy w wyborach powszechnych wybierają zwycięskiego kandydata na urząd prezydenta, a tenże pozostaje w faktycznej próżni prawnej przez ok. 2 miesiące, do momentu złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym. To jest sytuacja, w której państwo polskie, system prawny nie widzi człowieka, który za chwilę obejmie najwyższy urząd państwowy. To się przekłada na bardzo konkretny szereg konsekwencji. Chcemy, w przedkładanym projekcie ustawy, zapewnić z urzędu zwycięzcy wyborów prezydenckich np. ochronę. Nie mówimy o obecnym prezydencie Rzeczypospolitej, tylko o przyszłym, który będzie jego następcą. Dzisiaj praktyką jest, za co można tylko podziękować kolejnym ministrom spraw wewnętrznych i administracji, że z urzędu lub na wniosek przyznają ochronę zwycięskiemu kandydatowi. Ale to nie może być tak, że to jest kwestia uznaniowości jednego czy drugiego ministra spraw wewnętrznych i administracji. To po prostu powinno wynikać z przepisów prawa. Następną kwestią jest dostęp do informacji niejawnych. Również w sposób oczywisty kandydat, który wygra wybory i będzie miał czas na przygotowanie do sprawowania urzędu, do objęcia urzędu prezydenta Rzeczypospolitej, powinien móc się przygotowywać w oparciu także o informacje niejawne. Nie do których będzie miał dostęp w momencie złożenia zaprzysiężenia, do klauzuli ściśle tajne włącznie, ale bezzwłocznie po ogłoszeniu wyników wyborów. To jest także kwestia udziału w Radach Bezpieczeństwa Narodowego. Znowu: obecnie jest zwyczajem ustępującego prezydenta, że zaprasza prezydenta elekta. Tylko czy to powinien być zwyczaj, czy jednak twarde prawo zwycięzcy do tego, żeby uczestniczyć w Radach Bezpieczeństwa Narodowego, łącznie z możliwością zabierania na nich głosu? Ponadto, jeśli chodzi o kwestie relacji z Radą Ministrów, prezydent elekt powinien mieć prawo do konsultacji z premierem, z poszczególnymi ministrami, a ministrowie powinni mieć umocowanie prawne do tego, żeby udzielać mu odpowiedzi na zadane pytania, po prostu wspierać go w procesie przygotowania do objęcia urzędu prezydenta Rzeczypospolitej. To jest kwestia także warunków lokalowych. I znowu: mamy dzisiaj w Polsce zwyczaj, że ustępujący prezydent w ten czy inny sposób wydziela pewną część pomieszczeń, żeby prezydent elekt mógł tam pracować, przygotowując się do objęcia urzędu. Tylko że nie powinien to być zwyczaj. To nie powinien być gest dobrej woli, tylko twardy zapis prawny, który pozwala umiejscowić prezydenta w konkretnych warunkach lokalowych, skoro już przecież wykonuje swoje obowiązki w ramach przygotowania do objęcia urzędu. To samo dotyczy współpracowników prezydenta. System prawny widzi ich dopiero w momencie, kiedy nowy prezydent złoży przysięgę, a następnie nominuje ich do swojej kancelarii. Znowu: proponujemy, żeby te procesy przyspieszyć. Nie sztucznie, tylko w naturalny sposób, np. żeby szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego mógł wcześniej rozpocząć procedurę sprawdzającą, która pozwoli przyznać poświadczenie bezpieczeństwa, dostęp do informacji niejawnych dla tych ministrów, którzy będą za chwilę pracować w Kancelarii Prezydenta. Po prostu dajemy ABW więcej czasu na wcześniejsze rozpoczęcie procedury. Także to jest kwestia ochrony, logistyki, warunków lokalowych. To jest jakby pierwsza część projektu ustawy. Dalej. Druga część dotyczy drugiej tury wyborów prezydenckich. Proponujemy rozwiązanie, w którym to dwóch kandydatów, którzy przechodzą do drugiej tury wyborów prezydenckich, otrzyma z urzędu prawo do ochrony Służby Ochrony Państwa. I znowu: różnie to bywa. Czasem jest tak, że to jest prezydent, który się stara o reelekcję i tej ochrony nie potrzebuje. Ale wtedy drugi kandydat jest pozostawiony sam sobie, bez tego wsparcia. Często tak bywa, ze względu na napięcia polityczne, na groźby, które się pojawiają, na presję polityczną, że minister spraw wewnętrznych sam proponuje ochronę, że Policja alarmuje, że sytuacja jest niebezpieczna, że lepiej objąć tego kandydata ochroną. Bardzo dobrze. Tylko może lepszy byłby zapis, zgodnie z którym na twardo Służba Ochrony Państwa przygotowuje się do objęcia ochroną kandydata na prezydenta przez ten czas, kiedy on bierze udział w rywalizacji politycznej nacechowanej, siłą rzeczy, dużą dawką emocji. Tak jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie w momencie, kiedy kandydaci przechodzą proces prawyborów w Partii Demokratycznej czy Partii Republikańskiej, w momencie, gdy są już wyłonieni jako kandydaci, wygrywają prawybory, już są obejmowani ochroną Secret Service. Bo za chwilę jeden z nich będzie głową państwa. Myślę, że to rozwiązanie jest zupełnie naturalne i można je przenieść na grunt Rzeczypospolitej. Wreszcie trzeci moduł to jest zasygnalizowanie bardzo, bym powiedział, ostrożne - chciałbym pójść dalej, ale zróbmy może pierwszy krok - że my widzimy w systemie prawnym rolę dla małżonka prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Dzisiaj nie ma wątpliwości, że pierwsza dama - posługujemy się tym określeniem - czy może w przyszłości pierwszy dżentelmen ma swoją rolę do odegrania. Chcemy tego, cieszymy się, bo w każdym państwie małżonek prezydenta ma swoją rolę do odegrania, reprezentacyjną czy jakąkolwiek inną - to zależy od tego, jak ją sobie zdefiniuje. Ale system prawny tego nie widzi. Dzisiaj w sposób naturalny powinno być prawo, nie obowiązek, nie nakaz, lecz prawo, które pozwalałoby szefowi Kancelarii Prezydenta utworzyć komórkę organizacyjną, biuro małżonka prezydenta w strukturze Kancelarii Prezydenta, w ramach budżetu Kancelarii Prezydenta, gdzie szef tego biura, pracownicy tego biura pracują z małżonkiem prezydenta po to, żeby pomóc mu wypełnić obowiązki reprezentacyjne w ramach tych funkcji, które my sobie wyobrażamy jako Polacy, jako wyborcy, które chcemy widzieć w osobie małżonka prezydenta Rzeczypospolitej. Jestem zwolennikiem dalej idących rozwiązań, które konstytuują status małżonka prezydenta, które dają mu znacznie więcej przywilejów, ale wiem, że to są kwestie kontrowersyjne, że to są kwestie, które bardzo łatwo atakować. Dzisiaj moją intencją jest wprowadzenie w ogóle tego pojęcia do debaty publicznej i zrobienie pierwszego kroku w postaci biura, a to czy obecni, czy kolejni prezydenci będą z tego korzystać, to jest zupełnie inna sprawa. Naszą rolą jako prawodawców jest dać taką możliwość, żeby w polskim systemie prawnym małżonek prezydenta się pojawił. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mówimy o prezydencie elekcie Rzeczypospolitej. Nie ma go w przepisach prawa. Mówimy o małżonku prezydenta Rzeczypospolitej. Nie ma go w przepisach prawa. Mówimy już o współpracownikach prezydenta, o osobach, które już podejmują działanie, także międzynarodowe, przyjmują gratulacje od głów innych państw. Ich system prawny nie widzi. To są wszystko działania nieoficjalne. Naszą rolą jako prawodawców jest napisać takie przepisy, które pozwolą skonsumować tę potrzebę i usankcjonować stan faktyczny, który jest obecnie w Rzeczypospolitej, z pożytkiem dla autorytetu naszego państwa. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia