Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Wielce Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Po pierwsze, chciałem powiedzieć, że z przerażeniem patrzę na rozmaitych... nie mówię: komentatorów, ale posłów, którzy nie znają dobrze języka polskiego, bo im się miesza znaczenie słów. Jest dla mnie zaskoczeniem, że pytanie, które zostało skierowane do nas na piśmie, mówi o tym, że Polska mogłaby przejąć koszty zadośćuczynienia za niemieckie zbrodnie wojenne. Pan oczywiście zaczął mówić o odszkodowaniach, a skończył na roszczeniach reparacyjnych. W ogóle nie wiecie, o czym mówicie. To są trzy rozmaite terminy i inaczej się do nich podchodzi. Reparacje. Polska zrzekła się reparacji w roku 1953. (Poseł Urszula Rusecka: A wolna wtedy była Polska? Była wolna?) Potwierdziła to pani Anna Fotyga odpowiedzią na interpelację poselską. Jest to w rejestrze sejmowym. Tak, w 2006 r. potwierdziła, że reparacje zostały w Polsce... (Poseł Urszula Rusecka: Ale Donald Tusk powiedział co innego.) Pani Anna Fotyga potwierdziła własnym podpisem. Potem twierdziła, że nie wiedziała, co podpisuje. Jak nie wie, co podpisuje, to nie powinna być ministrem. (Poseł Urszula Rusecka: Więcej pokory, panie ministrze.) Tak, tak, pani poseł. Co do reparacji, pan premier Tusk powiedział w Berlinie jasno, że zrzeczenie się reparacji na rzecz Niemiec nie było suwerenną decyzją Polski i nie jest uznawane z akt zgodny z wolą narodu polskiego. I to jest prawda. Dalej pan premier powiedział, cytuję: Bo naród polski nie miał w tej kwestii nic do powiedzenia. Uważamy, że Polska nie otrzymała zadośćuczynienia za straty i zbrodnie z czasów II wojny światowej. Koniec cytatu. 14 września 2022 r. na tej sali sejmowej 418 posłów zagłosowało za uchwałą zatytułowaną: w sprawie dochodzenia przez Polskę zadośćuczynienia za szkody spowodowane przez Niemcy w czasie II wojny światowej. Dzięki Bogu byłem autorem poprawki, która została przyjęta w drugim czytaniu, żeby zmienić słowo: reparacji, które jest terminem formalnoprawnym, i nie mamy żadnego rozwiązania tej kwestii. Żaden sąd nam takich reparacji nie zasądzi. Zadośćuczynienie zaś jest terminem moralnoprawnym i dlatego zostało to przyjęte przez większość sejmową poprzedniej kadencji. Niemcy ponoszą winę moralną, do której się przyznają, i to zadośćuczynienie nam się należy. Zagłosowała za tym większość posłów. Niestety czterech z rozmaitych powodów uznało w swoim sumieniu, że zagłosuje przeciw, ale 418 zagłosowało za. I nie otrzymaliśmy tego zadośćuczynienia. Natomiast to, co powiedział pan premier, dotyczyło odpowiedzi na wypowiedź pana kanclerza Merza dotyczącą tzw. gestu humanitarnego, czyli natychmiastowego finansowego wsparcia dla ostatnich żyjących ludzi, którzy ucierpieli. To nie jest - jak to zostało sformułowane w pytaniu pana posła Mulawy - zadośćuczynienie za zbrodnie wojenne, ale za cierpienia tych ludzi, którzy jeszcze żyją. Rok temu żyło ich 60 tys., w tym roku żyje ich 50 tys. Chodzi o to, żeby Niemcy zapłacili, żeby oni mogli godnie dożyć swojej starości i ewentualnie w końcu odejść w pokoju w godnych warunkach. Niemcy, wbrew temu, co piszą niektóre media, nie przedstawiły żadnej nowej oferty, jeśli chodzi o pomoc dla tych 50 tys. ludzi. Pan premier Tusk powiedział, żeby Niemcy taki gest wykonali. Powiedział, cytuję: pospieszcie się, jeśli chcecie naprawdę wykonać taki gest. Powiedział wtedy pan premier, że rząd polski oczekuje indywidualnego zadośćuczynienia - ja bym powiedział: odszkodowania, ale nazwijmy to zadośćuczynieniem - dla żyjących ofiar II wojny światowej. To zostało odebrane w Niemczech jako mało dyplomatyczne. Trudno. Tutaj potrzeba konkretnych działań ze strony rządu niemieckiego, niezależnie od tego, jak niedyplomatycznie to może zabrzmieć. Dlatego że Niemcy - konsekwentnie na to zwracamy uwagę - nie mają żadnej świadomości zbrodni, które popełniły w Polsce na Polakach. Mają świadomość zbrodni, które popełniły w Polsce na obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego, ale jeśli chodzi o Polaków, nie mają żadnej świadomości. To trzeba niestety konsekwentnie od lat przypominać i to konsekwentnie kolejne rządy zresztą przypominają. Niemcy powinny podejmować intensywne wysiłki, aby ten stan rzeczy zmienić. Natomiast w słowach premiera chodziło o to, że 50 tys. żyjących ofiar terroru niemieckiego należy pomóc. Był to sposób wywierania presji na rząd niemiecki, i tak to należy interpretować. Bo tu nie chodzi o abstrakcję, tylko chodzi o ludzi w trudnej sytuacji życiowej, którym należy pomóc. Jeżeli rząd niemiecki nie podejmie szybkich decyzji w tej materii, musimy szukać innego rozwiązania, żeby tym ludziom pomóc. Bo to jest nasz obowiązek, to są nasi obywatele. Nie zdejmuje to w żadnym momencie odpowiedzialności za zbrodnie niemieckie na terenie Polski. Nigdy nie zgodzimy się na to, żebyśmy się zrzekli zadośćuczynienia za te zbrodnie. Przebieg posiedzenia