Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
(przewodnictwo Polski w Radzie Unii Europejskiej) wraz z komisyjnym projektem uchwały (druki nr 1748 i 1932). Poseł Marek Krząkała: Szanowny Panie Marszałku! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! Żeby rozmawiać o polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, warto przypomnieć, w jakich okolicznościach zewnętrznych i wewnętrznych Polska to przewodnictwo w Unii obejmowała. Po pierwsze, za naszą wschodnią granicą trwa od kilku lat regularna wojna. Musimy mieć świadomość, że jeżeli Ukraina nie powstrzyma Rosji, to wojna może rozlać się na Europę, a my stanowimy pierwszą linię frontu. Po drugie, zmiany w USA, wybór Donalda Trumpa na prezydenta, którego polityka jest nieprzewidywalna - nie ma dzisiaj polityka, który by tak często zmieniał zdanie jak prezydent USA, chociażby w kwestii przekazywania broni Ukrainie. Ten wybór sprawił, że Europa musi zadbać sama o swoje bezpieczeństwo i w przyspieszonym tempie zacząć się zbroić. Niby jest to oczywiste, ale są w Europie siły polityczne, które sympatyzują z Rosją. Wroga widzą na Zachodzie, a nie na Wschodzie. Zamiast demokracji wolą autorytaryzm. Takim państwem są np. Węgry z Viktorem Orbánem na czele. Kraj, po którym Polska obejmowała przewodnictwo. Kraj, który co do zasady jest przeciwny sankcjom, popiera Putina, przyczynia się do rozbicia jedności Unii i balansuje na granicy prawa. Kraj, którego rządzący dziś chronią przestępców i są szkodnikami Unii. Po trzecie, trzeba przypomnieć okoliczności wewnętrzne. Nowy rząd koalicji 15 października został obarczony ogromnymi problemami, które zostawili mu poprzednicy, również w polityce zagranicznej, gdzie zniszczyli pozycję i wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. W tym byliście i jesteście nadal doskonali. Począwszy od łamania praworządności, czego efektem było uruchomienie art. 7 wobec Polski, po pozbawienie nas środków unijnych z KPO, wysokie kary za Turów, zgodę na Mercosur i pakt migracyjny. I metodyczne posługiwanie się w polityce kłamstwem, typowe dla prawicowych populistów w naszym kraju, którzy do perfekcji opanowali manipulowanie opinią publiczną. Za wroga obrali sobie Brukselę i Berlin, podważając sens bycia demokratycznym państwem i istnienia we Wspólnocie Europejskiej. Z takim obrazem Polski musiał zmierzyć się nowy rząd, kiedy obejmował przewodnictwo w Unii Europejskiej. Musiał przede wszystkim odbudować zaufanie i przekonać unijne kraje, że populiści, dla których niestety kłamstwo jest stałym elementem polityki, zostają odsunięci na boczny tor, a Polska ponownie jest przewidywalnym i sprawdzonym partnerem, któremu zależy na wzmacnianiu demokracji, praworządności, bezpieczeństwa i dobrobytu całej Unii. Rząd postawił przede wszystkim na bezpieczeństwo, bo ono jest dzisiaj najbardziej zagrożone. Na kilkudziesięciu stronach sprawozdania z druku nr 1748 możemy przeanalizować, jak zrealizowane były priorytety dotyczące bezpiecznej granicy wschodniej, pozyskania ogromnych unijnych środków na wydatki obronne. To ogłoszony program ReArm Europe, który oznacza dodatkowo 800 mld euro na obronność, oraz program pożyczek SAFE, o którym wspominał pan minister, w wysokości 150 mld euro. To również skuteczne nałożenie kolejnych sankcji na Rosję mimo sprzeciwu Węgier. Polska wspierała również kraje kandydujące do członkostwa w Unii, postawiła na większą konkurencyjność, na bezpieczeństwo zdrowotne i energetyczne, odchodząc od rosyjskich surowców. Bo przypomnijmy: to za czasów PiS sprowadzono najwięcej węgla z Rosji i zamykano nasze kopalnie. Dlatego dziś, kiedy widzimy ten teatrzyk w obronie polskiego górnictwa, musi człowiek sobie zadać pytanie: Czy to hipokryzja, amnezja czy cynizm w najgorszym wydaniu? W dokumencie przygotowanym przez rząd mamy szczegółowe informacje, jak priorytety były realizowane przez poszczególne rady Unii. Warto w tym momencie odnieść się do zarzutu, że nie zorganizowano szczytu w Warszawie, tylko w Brukseli. Otóż nie miejsce jest ważne, by skutecznie dbać o interesy. PiS chciał szczytu w Warszawie, by wykorzystać prezydenta Dudę do wsparcia kandydata namaszczonego na Nowogrodzkiej w kampanii prezydenckiej. I o to było całe larum. To też może wyjaśnia fakt, że PiS zaplanował wydatki na prezydencję na kwotę 1,3 mld zł. Chciał zapewne, podobnie jak to robił z Funduszem Sprawiedliwości, wydać je na swoją kampanię. Rząd wydał tych środków znacząco mniej i skutecznie wzmocnił w sposób realny nasze bezpieczeństwo i bezpieczeństwo całej Europy. A to był nasz główny cel, który został w pełni zrealizowany. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia