Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo, panie marszałku. Dziękuję, że mogę zmierzyć się z tym pytaniem, dotyczącym, jak pan poseł wskazał, ugruntowanego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego i sądownictwa administracyjnego w zakresie granic prerogatyw prezydenta wynikających z art. 144 ust. 3 pkt 17. Na potwierdzenie tak postawionej tezy pan poseł przytoczył całe jedno orzeczenie TK. To jest ta ugruntowana linia orzecznicza, która oparła się na dokładnie jednym orzeczeniu z 2012 r. Potwierdzam, trybunał w tamtym momencie faktycznie tą sprawą się zajął. Tylko żeby mieć może pełniejszy obraz sytuacji, którą zajmował się trybunał, rozwińmy dalej, co ten trybunał orzekł, panie pośle, bo oczywiście przy tak zadanym pytaniu sięgnęliśmy do treści kilku orzeczeń, które tę tematykę poruszały. Oczywiście trybunał w 2012 r. wskazał, że nie ma stricte prawnego obowiązku wydania aktu urzędowego o powołaniu na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, ale w tym dość znaczącym orzeczeniu nie jest to jedyne zdanie, którym posłużył się Trybunał Konstytucyjny. Po pierwsze, trybunał wskazał w ogóle, jaka jest rola Krajowej Rady Sądownictwa w powoływaniu sędziów, jaka też jest rola prezydenta. My oczywiście mówimy o sytuacji w oderwaniu od tej, z którą mamy do czynienia dzisiaj, bo o niej pewnie też jeszcze dwa zdania będzie można zamienić. Mówimy o pewnej sytuacji normalnej, zakładając, że co do żadnej z instytucji publicznych w państwie nie ma wątpliwości natury prawnej. W związku z tym trybunał podkreślił, że co do zasady rolą Krajowej Rady Sądownictwa jest przygotowanie dokumentacji, zaopiniowanie, ustalenie, czy dana osoba spełnia wszelkie kryteria do tego, aby uzyskać nominację, awans sędziowski. Rolą prezydenta jest pewne spuentowanie tej całej procedury. Ten sam trybunał stwierdził, że jeżeli prezydent będzie miał jakąkolwiek wątpliwość co do skierowanego aktu powołania, to ta wątpliwość pana prezydenta powinna mieć przede wszystkim charakter wyjątkowy. Czyli mówimy tu o pewnej prerogatywie, która nie ma charakteru uznaniowego: chcę, nie chcę, zobaczę, czy we wtorek będę powoływał, a w czwartek nie będę powoływał. Tylko przede wszystkim musi mieć ona charakter absolutnie wyjątkowy. Co więcej, przy podjęciu takiej decyzji powinna być podniesiona, zakwestionowana procedura, która miała miejsce w Krajowej Radzie Sądownictwa. Bo rolą prezydenta jest pewne zwieńczenie całej roli awansu sędziowskiego. I jeżeli prezydent miałby pewne wątpliwości, to powinien swoje uwagi - co trybunał podkreślił wyraźnie - uprzednio skierować do Krajowej Rady Sądownictwa celem ewentualnego wyjaśnienia. I tak też było, kiedy po raz pierwszy prezydent odmówił powołań. Był to prezydent Lech Kaczyński, chyba w 2007 czy 2008 r. Proszę mnie ewentualnie poprawić. I faktycznie wtedy postawił publicznie swoje wątpliwości co do dziewięciorga osób, co do których miał faktycznie jakieś obawy, że to nie są osoby, które powinny awansować. Miał szereg jakichś argumentów o charakterze merytorycznym. Wówczas skierował swoje uwagi do Krajowej Rady Sądownictwa, kwestionując pewną rzetelność tego procesu. To wynika wprost z przywołanego przez pana posła orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. A zatem mamy dwa istotne ograniczenia. Po pierwsze, prerogatywa prezydenta wynikająca z art. 144 ust. 3 pkt 17 nie jest prerogatywą o charakterze absolutnym, uznaniowym. Tutaj prezydent nie wchodzi w buty monarchy i nie może podejmować sobie swobodnie decyzji. Ma pewne ograniczenia. Druga konkluzja wynikająca z tego orzeczenia jest taka, że jeżeli już nawet w wyjątkowych okolicznościach chce jakby troszkę poza tę granicę prerogatywy wykroczyć, to powinien uprzednio skierować te uwagi do instytucji, która jest odpowiedzialna za stanie na straży niezależności i niezawisłości sądownictwa, czyli Krajowej Rady Sądownictwa. W takim wypadku, po odniesieniu się, zakwestionowaniu, pokazaniu jakiejś argumentacji stojącej za odmową sporządzenia aktu powołania, trybunał uznaje pewną polemikę dwóch organów centralnych. Jeśli wrócimy teraz do sytuacji, która, jak rozumiem, legła u podłoża tego pytania, to pan prezydent Nawrocki na konferencji prasowej zakomunikował całemu światu, że odmawia wydania aktu powołania. Koniec. Oczywiście w sferze publicystycznej na konferencji prasowej dowiedzieliśmy się, że decyzja ta jest motywowana jakąś postawą tych 46 osób. Ta postawa krytycznie oceniona przez prezydenta polegała dokładnie na tym, że te 46 osób domagało się, z kilkoma tysiącami innych sędziów, przestrzegania prawa i podpisało się pod apelem do władz polskich w tym zakresie, nie argumentując w żaden inny sposób swojej decyzji. Wszyscy dowiedzieli się o tym z mediów - zarówno te osoby, jak i Krajowa Rada Sądownictwa, abstrahując od tego, w jakich ona jest tarapatach prawnych, oraz zainteresowane osoby. Ta odmowa sporządzenia aktu powołania do ministerstwa także przyszła bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Tak więc mamy sytuację, w której pan prezydent bez uzasadnienia podejmuje w pełni uznaniową decyzję, która nie jest realizacją prerogatywy wynikającej z art. 144 ust. 3 pkt 17. Dziękuję. Przebieg posiedzenia