Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Panowie Posłowie! Kaznodzieje ojca klimata, apostołowie dwutlenku węgla i wszyscy ewangeliści wiatru i słońca tym projektem ustawy sami potwierdzają, że ich religia, która się nazywa polityką klimatyczną, to poważny błąd. To błąd, który powoduje, że gospodarka Unii Europejskiej staje się niekonkurencyjna i że produkcja przemysłowa spada, a w konsekwencji społeczeństwo Unii Europejskiej, w tym Polski, ubożeje. Rozpatrujemy dziś ustawę, która ma wprowadzić unijny mechanizm CBAM, czyli nic innego jak cło węglowe, graniczny podatek węglowy. Na pierwszy rzut oka może to brzmieć dumnie, że Unia Europejska chce chronić własny przemysł. Tylko przed kim chce chronić ten swój przemysł? Okazuje się, że przed samą sobą, przed regulacjami klimatycznymi, które sama wprowadziła. Jeżeli zajrzymy głębiej do tej ustawy, to zobaczymy, że CBAM wcale nie jest dowodem siły. Wręcz odwrotnie, on jest dowodem słabości. Unia Europejska przez ostatnie lata prowadziła najbardziej szaloną i najbardziej kosztowną politykę klimatyczną na świecie. Nakładała limity, certyfikaty, podatki, opłaty, ETS-y. Wszystko w imię zielonej polityki, wszystko w imię dekarbonizacji. Tyle że w tym samym momencie reszta świata niespecjalnie się tym przejmowała. Chiny, Rosja, Indie, Stany Zjednoczone, najwięksi emitenci poszli inną drogą, poszli drogą zdrowego rozsądku i teraz produkują szybciej, lepiej i taniej, ponieważ nie założyli sobie tego zielonego gorsetu, którym Unia Europejska ściska swoją gospodarkę. Efekt? Europejska stal, cement, nawozy czy aluminium są droższe o 30-50% niż poza Unią. Europejskie fabryki tracą, firmy przenoszą produkcję za granicę, a emisje zamiast znikać, przenoszą się gdzie indziej. To zjawisko ma już nawet swoją nazwę: carbon leakage, czyli ucieczka z emisjami. Unia Europejska zamiast przyznać się, że to jej własna polityka spowodowała utratę konkurencyjności, wprowadza CBAM, żeby zatrzymać skutki własnych błędów. Ale to, szanowni państwo, zatrzyma skutki, a nie przyczynę. Bo przyczyną jest polityka klimatyczna, m.in. wspomniany podatek ETS. W praktyce CBAM nie będzie instrumentem klimatycznym, to będzie mur celny. Pytanie tylko, jak wysoki ten mur będziemy budować i czy nie będzie w końcu tak, że wewnątrz tego muru zostanie skansen. Europa będzie skansenem, podczas gdy cały świat będzie się rozwijał i wprowadzał nowe technologie. A my będziemy żyć w tym skansenie. Co gorsza, CBAM nie będzie dotyczył tylko półproduktów czy surowców. Już dzisiaj Komisja Europejska zapowiada, że obejmie produkty przetworzone, czyli nie tylko stal. Zaraz się pojawią śruby, samochody, części, meble, telefony, wszystko. Ci, którzy kupowali dzisiaj tanio na Temu, mogą powoli o tym zacząć zapominać. Trzeba powiedzieć, szanowni państwo, jasno: CBAM to nie jest żadne lekarstwo, to jest plaster na rany zadane przez Unię Europejską. Tutaj okazuje się, że ten, kto przykleja plaster, jest dokładnie tym samym, który rani. To jest droga donikąd. Unia sama przyznaje, że jej gospodarka jest niekonkurencyjna, i zamiast z tej lekcji wyciągnąć wnioski - już je postawiła pierwsza, czyli zrozumiała, że jest niekonkurencyjna - robi zupełnie coś odwrotnego. Szanowni Państwo! My nie potrzebujemy żadnych ceł węglowych, my potrzebujemy odrzucenia polityki klimatycznej. Jeżeli trzeba będzie, to jednostronnie. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia
