Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Mam przyjemność przedstawić stanowisko klubu Lewicy w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych i innych substancji oraz niektórych innych ustaw. Wydawać by się mogło podczas zapoznawania się z tym projektem ustawy, że mamy do czynienia z bardzo skomplikowaną materią. I rzeczywiście tak jest.Ustawa zawiera szczegółowe rozwiązania mające na celu doprowadzenie do swoistej równowagi i uczciwości, jeżeli chodzi o konkurencyjność na rynku europejskim. Myślę, że należałoby sobie uczciwie powiedzieć... Należałoby wrócić do tego wszystkiego, co działo się w 2005 r., kiedy Unia Europejska wprowadzała mechanizm ETS. Przypomnę tylko to, co warto mówić wszystkim, bo dzisiaj polityczne mówienie, że gdyby nie było świadectw pochodzenia, toby energia była dużo tańsza, toby w ogóle nie było żadnego problemu... Nic bardziej mylnego i oszukańczego w stosunku do odbiorców energii, którzy nas słuchają. Wprowadzenie tego systemu w roku 2005 polegało na tym, że wszystkie kraje w Unii Europejskiej powiedziały: Okej, musimy chronić klimat, ale wiemy, że to jest proces, który będzie trwał, to jest proces bardzo kosztowny. Ustalono więc, jaka jest emisja CO 2 w każdym kraju. Polska była oczywiście jednym z liderów właśnie ze względu na górnictwo, na energię produkowaną z węgla, na huty, na przemysł ciężki. Ustalono, że nie można żadnego kraju karać za to, że tak jest, i kazać mu płacić kar w momencie, kiedy ten system wejdzie. Ustalono kilkuletni okres przejściowy i co roku Unia Europejska przyznawała każdemu z rządów krajów Unii Europejskiej darmowe certyfikaty na poziomie określonym w roku 2005. Te certyfikaty to była konkretna wartość w środkach finansowych. Jeżeli jakaś firma wyprodukowała więcej CO 2, niż to wynikało z przydzielonych certyfikatów, to musiała je dokupić. Rządy mogły przekazywać te certyfikaty firmom, ale mogły je również sprzedać i skierować pieniądze do budżetu. Nasze rządy niestety robiły to w taki sposób, że certyfikaty były sprzedawane, zasilały budżet i wcale nie szły na transformację energetyczną. Gdyby to kopalnie, elektrownie, które produkują energię z węgla, otrzymywały środki ze sprzedaży certyfikatów, to wcale nie trzeba by było tej ceny zwiększać, bo nie musiałyby za to wszystko płacić i nie musiałyby kupować tego na rynku. Niestety potraktowano to jako swoiste dodatkowe zasilenie budżetu państwa. Stąd ten problem, z którym dzisiaj mamy do czynienia. Ta ustawa rozwiązuje inny problem, o którym często mówimy. Przeciwnicy ochrony klimatu mówią: Co wy tam gadacie w tej Lewicy? Mówię o mojej partii, bo jesteśmy za ochroną klimatu. Przecież w Chinach, Indiach, Ameryce, Kanadzie nikt nie patrzy na ochronę klimatu. Oni tam produkują energię z węgla i to wszystko zatruwa powietrze, w związku z czym i tak ten smród do nas przechodzi. To jest w ogóle bez sensu. Czemu mamy za to wszystko więcej płacić i być niekonkurencyjni? Dzisiaj więc mówimy: Dobra, towary, które przychodzą na teren Unii Europejskiej, ale są produkowane w krajach, gdzie nie ma tych ostrych warunków dotyczących ochrony klimatu, będą obciążane opłatami za emisję CO 2. Cały ten skomplikowany system - bo to jest i system elektroniczny, i system, który już funkcjonuje, jeżeli chodzi o świadectwa ETS w Polsce - będzie w tym zakresie dostosowany do tej dyrektywy unijnej, która przecież do końca roku jest wdrażana pilotażowo. To jest dobry kierunek, bo nasi przedsiębiorcy nie będą narażeni na to, że towary sprowadzane z zagranicy do Polski będą dużo tańsze, bo tam tych opłat nie ma. Lewica jest za tym, żeby dalej procedować nad tym projektem ustawy. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia
